REKLAMA
REKLAMA

Przekaz klubu do Bellinghama: „To zależy od ciebie”

W Valdebebas postrzegają Anglika jako kluczową postać, która ma spoić obecną kadrę zarówno na boisku, jak i poza nim. On sam przyznaje tymczasem, że po lecie 2024 roku trudno mu odnaleźć się w nowej roli.

REKLAMA
REKLAMA
Przekaz klubu do Bellinghama: „To zależy od ciebie”
Jude Bellingham i Kylian Mbappé. (fot. Getty Images)

Opinia publiczna dyskutuje o Kylianie Mbappé i Viníciusie Júniorze, ale w ostatnich dniach w Valdebebas spojrzenia skierowały się na Jude’a Bellinghama. „To zależy od ciebie” – usłyszał angielski pomocnik w ośrodku treningowym Realu Madryt przed wylotem do Monachium. W Niemczech Królewscy zmierzą się z Bayernem i staną przed ostatnim osądem tego sezonu… A przekonamy się też, czy nie całego tego projektu, opisuje dziennik El Mundo.

REKLAMA
REKLAMA

Po zwolnieniu Xabiego Alonso, stracie Pucharu Króla i pogrzebaniu szans w La Lidze po serii katastrofalnych potknięć Liga Mistrzów jest jedynym nierozliczonym tematem w szatni, która ciężko zapracowała na to, by stać się celem dla osób odpowiedzialnych za klub. W gabinetach na Bernabéu odłożono na bok kontuzje, pomysły Xabiego Alonso i wszystkie inne okoliczności, które miały wpływ na sezon Realu, a wzrok i odpowiedzialność skierowano w stronę szatni.

Jeszcze przed pierwszym meczem przekaz do drużyny koncentrował się już na tym, że dwumecz z Bayernem będzie kluczowy w kontekście możliwej letniej przebudowy kadry. Porażka przyspieszyłaby pewne refleksje, które już teraz przewijają się na klubowych korytarzach. Niektóre ważne sprzedaże, które jeszcze kilka miesięcy temu wydawały się nie do pomyślenia, dziś już takie nie są, podkreśla El Mundo.

Złość klubowej dyrekcji z powodu poziomu prezentowanego od lata 2024 roku rosła w ostatnich sześciu miesiącach, a porażki z Arsenalem, Liverpoolem, Barceloną czy PSG – bezpośrednimi rywalami w walce o trofea – stopniowo osłabiały zaufanie władz do tej kadry. W tym momencie Bellingham, lubiany i szanowany przez różne grupy tworzące szatnię, otrzymał status lidera na kluczowy fragment sezonu i całego projektu. W klubie uważa się bowiem, że Anglik ma fundamentalne znaczenie dla sukcesu tego pokolenia Los Blancos i jasno mu to zakomunikowano. Wciąż mu ufają po znakomitym pierwszym sezonie i przyznają, że urazy barku oraz mięśni kulszowo-goleniowych nie pozwoliły mu złapać rytmu, ale oczekują od niego więcej na każdym poziomie. Większego zaangażowania zarówno na boisku, jak i w szatni.

REKLAMA
REKLAMA

Para Vini – Mbappé nie podlega dyskusji

W drużynie, której brakuje liderów, Militão, Valverde, Rüdiger i sam Bellingham zrobili krok do przodu w ostatnich tygodniach. Szczególnie Anglik po powrocie po kontuzji. Jego powrót, podobnie jak powrót Mbappé, zbiegł się z dwiema porażkami i remisem oraz z nieuniknioną debatą o tym, czy Anglik, Francuz i Vinícius mogą grać razem. Odpowiedź w Valdebebas jest jasna: „Muszą”. Nie ma innej opcji.

Klub, mimo wyników z ostatniego roku, nie rozważa rozbijania tego tria. Analizuje natomiast, jak poprawić środek pola i defensywę, ale jednocześnie powtarza Bellinghamowi zdanie, które wybrzmiewa w tych dniach: „Bardzo wiele zależy od ciebie”.

Brytyjczyk, który przy dublecie w 2024 roku balansował między rolą ofensywnego pomocnika a pozycją środkowego napastnika, według klubowych władz ma dziś być bardziej pomocnikiem niż napastnikiem, bardziej organizatorem niż wykonawcą, bardziej kimś, kto ułatwia grę, niż strzelcem. Bellinghamowi, który jeszcze niespełna dwa lata temu skupiał na sobie uwagę połowy świata, trudno zaakceptować tę zmianę. „Ostatnie miesiące były frustrujące, a od 2024 roku zmieniła się moja pozycja, to nie było łatwe” – przyznał na Allianz Arenie, mówiąc o różnicach między drużyną sprzed przyjścia Mbappé i po jego transferze, podsumowuje El Mundo.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (25)

REKLAMA