REKLAMA
REKLAMA

Javi Martínez: Real Madryt, nawet jeśli nie gra na Bernabéu, potrafi rosnąć przy takich okazjach

Javi Martínez, były piłkarz Bayernu Monachium, udzielił wywiadu dziennikowi Sport. Przedstawiamy fragmenty rozmowy, które pośrednio lub bezpośrednio dotyczyły Realu Madryt.

REKLAMA
REKLAMA
Javi Martínez: Real Madryt, nawet jeśli nie gra na Bernabéu, potrafi rosnąć przy takich okazjach
Javi Martínez. (fot. Getty Images)

(…)

REKLAMA
REKLAMA

Przed transferem do Bayernu przewijał się temat Barcelony. Czy było coś konkretnego?
Były kontakty z Barceloną, to prawda, ale powiedziałem też swoim agentom, żeby za bardzo nie zawracali mi tym głowy. Miałem jasność, że Athletic nie puści mnie, jeśli nie przyjdzie klub i nie wyłoży czterdziestu milionów z klauzuli odstępnego. Jeśli więc Barcelona albo Real Madryt dawałyby trzydzieści milionów, to i tak by mnie nie puścili. Wysłuchałem tego, co do mnie docierało i mówiono mi, że mogą dojść do trzydziestu. Czekaliśmy do końca okienka, a Bayern od początku miał bardzo jasno określone, że mnie chce, przede wszystkim Heynckes. Ostatecznie zapłacili czterdzieści milionów i dlatego trafiłem do Niemiec. Nie wszyscy w Bilbao rozumieli moje odejście, ale to była niesamowita szansa. Mówiono mi, żebym wytrzymał jeszcze rok i odszedł z jakimś trofeum, ale to był moment, żeby ruszyć dalej. Mogłem doznać kontuzji i w kolejnym sezonie nie chciałby mnie już nawet klub z mojego miasta. Odejście z Bilbao było trudne, ale to była dobra decyzja.

Te czterdzieści milionów ciążyło?
Te czterdzieści milionów było mi obojętne. Bardziej ciążył mi poprzedni, bardzo długi sezon, po którym wciąż nie doszedłem do siebie. Przyjechałem na okres przygotowawczy z Bayernem, nie będąc w pełni gotowym fizycznie. Miałem problemy z pubalgią… To był bardzo trudny czas. Jestem piłkarzem, który potrzebuje czasu, żeby wejść na swój poziom, potrzebuję meczów, żeby złapać rytm. Dlatego trwało to dłużej. Zwykle dopiero w październiku albo listopadzie zaczynam czuć się naprawdę dobrze. Co się stało? Ludzie w Monachium zaczęli się niecierpliwić. Zapłacono czterdzieści milionów, więc oczekiwano, że od razu będę dawał liczby. Nie byłem też napastnikiem, który strzela po trzydzieści goli w sezonie, żeby taka kwota nikogo nie dziwiła. Nie przychodziłem też z Barcelony ani z Realu Madryt. Nie byłem w stu procentach gotowy, ale Heynckes dał mi zaufanie i dzięki temu mogłem stać się ważnym piłkarzem.

REKLAMA
REKLAMA

(…)

Na koniec muszę cię zapytać o dwumecz Real Madryt – Bayern. Jak oceniłeś pierwsze spotkanie?
To był bardzo atrakcyjny mecz dla kibica, z akcjami z jednej i drugiej strony. Mogło paść znacznie więcej goli. Myślę, że rewanż będzie bardzo podobny. W końcu różnica w wyniku jest minimalna. Jeśli Bayern wyjdzie tylko po to, żeby bronić zaliczki, to sporo ryzykuje, a naprzeciwko będzie miał rywala, który rzuci wszystko do ataku, choć ma bardzo dotkliwą stratę w postaci Tchouaméniego. Wsparcie kibiców będzie kluczowe, jeśli Bayern ma awansować. To oni są faworytem tego dwumeczu, ale nic jeszcze nie zostało rozstrzygnięte. Real Madryt, nawet jeśli nie gra na Bernabéu, potrafi rosnąć przy takich okazjach.

Grałeś z Arbeloą w reprezentacji. Jak oceniasz jego pracę?
Wykonuje świetną robotę, choć wejście do zespołu w połowie sezonu nigdy nie jest łatwe, a tym bardziej w takim klubie jak Real Madryt. Miałem szczęście dzielić z nim szatnię i już wtedy był liderem. To urodzony rywal, od dawna było widać w nim duszę trenera. Życzę mu wszystkiego dobrego, jestem pewny, że osiągnie wielkie rzeczy.

Co sądzisz o Olise? Na Bernabéu rozegrał kapitalny mecz.
Olise pokazał to, co pokazuje w zasadzie w każdy weekend, rozgrywa wymarzony sezon. To ogromnie ważne mieć w drużynie tak nieprzewidywalnego i kompletnego piłkarza. Jego wejścia w drybling, umiejętność mijania rywali, szybkość, strzał… To zawodnik ze ścisłego światowego topu i w rewanżu znowu może odegrać kluczową rolę. Zresztą nie tylko on się wyróżnił, Neuer też rozegrał naprawdę wielki mecz. W gruncie rzeczy było to zwycięstwo całego zespołu, bo drużyna jest obecnie na bardzo wysokim poziomie.

REKLAMA
REKLAMA

Po tym dwumeczu jak oceniasz pracę Kompany'ego?
To trener idealny dla Bayernu. Jego filozofia gry świetnie pasuje do tożsamości tego klubu. Zespół gra efektownie, intensywnie i bardzo przyjemnie dla oka. Do tego dochodzą świetne wyniki. Od kiedy przejął drużynę w poprzednim sezonie, przegrał w Bundeslidze tylko trzy mecze. Z nim Bayern jest prawdziwą maszyną i bez wątpienia jednym z głównych kandydatów do wygrania Ligi Mistrzów.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

REKLAMA