Real Madryt musi postawić wszystko na jedną kartę, by powalczyć o to, na co jeszcze ma szanse. Wszystko rozstrzygnie się w Monachium. Bez marginesu na błąd i kolejnych wymówek po tym, jak w niezrozumiały sposób zrezygnował z walki o mistrzostwo Hiszpanii z Barceloną, która doskonale wiedziała, że prędzej czy później Królewscy potkną się w swoim nieustannym marszu nad przepaścią. Barça czuła się znakomicie obok przeciętnego Realu i jedynie czekała, aż ten sam padnie na deski w atmosferze ciągłej niepewności zapowiadającej rychłą śmierć, stwierdza Joel del Río z Marki.
Według dziennikarza mecz z Gironą ostatecznie potwierdził dynamikę, który ciągnęła się już od dawna. Taką, która zmusi do zmiany absolutnie wszystkiego w obliczu scenariusza, w którym siedem ligowych meczów pozostało jedynie niewygodną formalnością. Mimo tego na Bernabéu ponownie zobaczyliśmy płaski zespół bez ciągłości w grze i bez zdolności do reakcji, gdy mecz się skomplikował. To był obraz, który powtarzał się już zbyt wiele razy w tym sezonie na stadionie, który przestał wierzyć.
Dlatego teraz cała uwaga skupia się na Lidze Mistrzów. Nie ma innego wyjścia. Rewanż w Monachium stał się ostatnią szansą na uratowanie sezonu. Jeśli Real nie będzie w stanie odwrócić losów ćwierćfinału na Allianz Arena, to jego sezon zakończy się już w kwietniu. Od tego momentu terminarz będzie toczył się dalej, ale bez żadnych sportowych celów. Futbol nie będzie już najważniejszy, a oczy wielu będą skierowane na lożę Florentino, gdzie konieczne będzie podjęcie decyzji we wszystkich obszarach. „Musimy pojechać do Niemiec z przekonaniem, że jedziemy wygrać i umrzeć tam na boisku”, mówił Arbeloa przed walką o ostatnią w tym sezonie szansę przeciwko drużynie, która na Bernabéu pokazała, że jest lepsza w każdym aspekcie piłkarskiego rzemiosła.
Widmo gry o piteruszkę byłoby dla klubu długim i trudnym końcowym etap sezonu. Sześć tygodni bez realnych sportowych ambicji, w coraz bardziej krytycznym otoczeniu i kibicami bardziej skupionym na przyszłości niż teraźniejszości. To bardzo niewygodna sytuacja dla zespołu przyzwyczajonego do walki o wszystkie tytuły w maju. Dziś granicę wyznaczy to, co wydarzy się w Monachium, a znajdujący się w podbramkowej sytuacji Królewscy muszą postawić wszystko na jedną kartkę. Real patrzy prosto w przepaść i tym razem wcale nie jest pewne, czy wie, jak zrobić krok w tył, stwierdza Joel del Río.
Komentarze (20)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się