REKLAMA
REKLAMA

Pusty koszyk

W meczu 30. kolejki Real Madryt przegrał na wyjeździe z Mallorcą 1:2. Jedyną bramkę dla Królewskich zdobył Éder Militão.

REKLAMA
REKLAMA
Pusty koszyk
Zawodnicy Realu Madryt po trafieniu Mallorki. (fot. Getty Images)

Po przerwie na reprezentacje trener Realu Madryt musiał myśleć nie tylko o dzisiejszym meczu, lecz także o wtorkowej potyczce z Bayernem. Mimo wszystko poza pozostawieniem na ławce nieco zmęczonego Viníciusa Álvaro Arbeloa postawił na dosyć mocne zestawienie. W jedenastce pojawił się też Manuel Ángel, autor pierwszego celnego strzału w tym meczu.

REKLAMA
REKLAMA

Na nieco lepsze okazje musieliśmy zaczekać, jednak dwukrotnie Kyliana Mbappé zatrzymał Leo Román, który poradził sobie też ze strzałem Ardy Gülera. Wyglądało jednak na to, że trochę się wystrzelał, choć rezultat się nie zmienił. Królewscy otrzymali ostrzeżenie w 35. minucie, gdy po akcji Vedata Muriqiego Manu Morlanes mógł pokonać Andrija Łunina, ale uderzył nad bramką. W jednej z kolejnych akcji nieudany pressing, tragiczna dbałość o defensywę w wykonaniu Eduardo Camavingi i kolejne wejście Morlanesa przyniosły gospodarzom bramkę na 1:0.

Było już za późno, by Real jeszcze w pierwszej połowie na poważnie zagroził rywalowi na jego połowie. Jasne było jednak to, że zmiany są potrzebne – jeśli nie personalne, to przynajmniej taktyczne. Niestety realna zmiana nie nastąpiła. Królewscy mieli problem z przejęciem piłki na dłużej i przespali również pierwsze minuty drugiej połowy. Po wejściu Militão, Viníciusa i Bellinghama obraz meczu raczej się nie zmienił. Brakowało większego przyspieszenia, depnięcia, zaatakowania z większym ryzykiem, może też po prostu człowieka w polu karnym rywala, który dałby dodatkową opcję do atakowania.

Mimo wszystko Real zdołał wyrównać, ale jasne było to, że to nie wystarczy. Oddajmy jednak to, co należy oddać: Éder Militão wrócił w wielkim stylu i zdobył ładną bramkę po wrzutce bardzo słabego dziś Trenta. Przy wyniku 1:1 cel się nie zmienił: Real potrzebował wygranej. Bramka na 1:1, chęć atakowania i… gol dla rywala. To co przeżyliśmy półtora miesiąca temu w starciu z Osasuna w Pampelunie dziś się powtórzyło.

REKLAMA
REKLAMA

Można by napisać, że Real był naiwny, ale wydaje się, ze remis rzeczywiście nie mógł być żadną nagrodą pocieszenia i należało zaryzykować. Po raz kolejny to ryzyko się nie opłaciło. Może konkluzja jest taka, że wystarczyło uderzać tak jak Vedat Muriqi przy tym ostatnim trafieniu?

Ostatecznie Real Madryt nie zasłużył dziś na wiele więcej. Długimi minutami snuł się po boisku, grał z zupełnie innymi, mniejszymi chęciami niż w kilku wcześniejszych meczach, a Drużyna gdzieś wyparowała. W Wielką Sobotę Real ruszył święcić pusty koszyk i nic dziwnego, że został za to ukarany przez gospodarza.

RCD Mallorca – Real Madryt 2:1 (1:0)

1:0 Morlanes 41' (asysta: Maffeo)
1:1 Militão 88' (asysta: Trent)
2:1 Muriqi 90'+1 (asysta: Joseph)

Mallorca: Román; Maffeo, Mascarell, Valjent, Mojica; Zito Luvumbo (81' Antonio Sánchez), Samu Costa (70' David López), Morlanes (70' Joseph), Darder, Torre (70' Virgili); Muriqi
Real Madryt: Łunin; Trent, Rüdiger, Huijsen (60' Militão), Carreras; Tchouaméni, Camavinga (60' Bellingham), Manuel Ángel (60' Vinícius), Arda Güler (72' Pitarch); Brahim (76' Mastantuono), Mbappé

Nie możesz oglądać meczów, bo świętujesz? Dostawaj powiadomienia o golach i wynikach szybciej niż gdziekolwiek indziej. Pobierz aplikację Superscore Polska. [współpraca]

REKLAMA
REKLAMA

Wyjściowy skład dostarczony przez Superscore

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (821)

REKLAMA