REKLAMA
REKLAMA

Fede: Od kiedy trafiłem do Realu Madryt, Giménez zawsze się mną opiekował

Fede Valaverde przed spotkaniem z Anglią udzielił wywiadu dla Urugwajskiej Federacji Piłkarskiej, a po meczu rozmawiał z dziennikarzami w strefie mieszanej.

REKLAMA
REKLAMA
Fede: Od kiedy trafiłem do Realu Madryt, Giménez zawsze się mną opiekował
Fede Valverde po golu strzelonym Anglikom na Wembley. (fot. Getty Images)

Wypowiedzi ze strefy mieszanej na Wembley

– Bardzo cieszę się z tego, jak układają się moje sprawy, a że od dawna nie przyjeżdżałem na kadrę, to założenie koszulki Urugwaju zawsze jest czymś pięknym.

REKLAMA
REKLAMA

– Wielu kolegów podeszło do mnie, żebym to ja wykonał ten rzut karny, chociaż ja zawsze chcę, żeby strzelali napastnicy, bo to daje im pewność siebie i pomaga im dobrze wejść w mundial. Oni jednak powiedzieli, żebym podszedł ja i bardzo się cieszę, że wybrali właśnie mnie. Dzięki Bogu piłka wpadła do siatki.

– Pozycja na boisku? Rozmawialiśmy o tym z Bielsą w trakcie tygodnia. Pomysł na dziś nie jest tym, który mamy w głowie na przyszłość, ale trener ufa mi zarówno wtedy, gdy gram na skrzydle, jak i w środku pola. Najważniejsze jest to, żebym w każdej pozycji dawał z siebie wszystko.

Wywiad przed meczem z Anglią dla Urugwajskiej Federacji Piłkarskiej

Cześć, goleadorze. Jak się czujesz?
Bardzo dobrze. Jestem szczęśliwy z tego, jak układają się u mnie sprawy indywidualnie i jak wygląda to na poziomie drużyny. W klubie jesteśmy w dobrej dynamice, więc przyjeżdżam tu z ogromną ochotą, wielką radością i jak zawsze z dumą, że znów mogę założyć tę koszulkę. Wysoki poziom sportowy i wysoki poziom prywatny.

Jak się czujesz jako ojciec? Trzecie dziecko, ale pierwsza córeczka.
Dobrze, dobrze, cieszę się tym. Oczywiście przeżywaliśmy każdą ciążę tak samo mocno, przy dwóch poprzednich synach też. To prawda, że teraz będzie dziewczynka. Myślę, że to już moment, żeby powoli zamykać fabrykę. Jestem po prostu bardzo szczęśliwy. Dla mnie to będzie coś całkowicie nowego, ale czekamy na to z wielką radością i ogromnymi chęciami, tak jak było przy naszych dwóch synach. Będę musiał nauczyć się żyć z dziewczynką, robić jej kitkę we włosach, a to będzie mnie kosztować masę wysiłku, ale jestem bardzo szczęśliwy, że mogę się z tym wszystkim zmierzyć z takim entuzjazmem.

REKLAMA
REKLAMA

Mina powiedziała, że za każdym razem, gdy była w ciąży, ty osiągałeś swój prime. To prawda?
To prawda, tak właśnie jest. Bardzo mnie to motywuje, ale wystarczy. Myślę, że to będzie mój ostatni prime.

Gdybym zapytał cię, kto jest dziś najlepszy na twojej pozycji, to najpierw trzeba byłoby ustalić, jaka właściwie jest twoja pozycja.
Moja pozycja… Lubię pomagać drużynie. Czasami zespół potrzebuje bocznego obrońcy, więc tam będę, żeby pomóc. Czasami potrzebuje skrzydłowego, więc tam też zagram. Zawsze lubię pomagać tam, gdzie potrzebują mnie koledzy i sztab. Lubię być do dyspozycji. Człowiek pracuje po to, żeby kiedy wychodzi na boisko, wszystko układało się dobrze. Dlatego właśnie pracuję każdego dnia, odpoczywam, dobrze się odżywiam, żeby wszystko funkcjonowało jak należy.

Niektórzy byli zaskoczeni twoją szybkością, gdy grałeś na skrzydle, zwłaszcza po tych sprintach, które zrobiły się viralowe i w ostatnich dniach były wszędzie. Ty sam czujesz, że jesteś bardzo szybki?
Czuję, że jestem szybki, tak, ale sam też jestem zdziwiony, kiedy oglądam te obrazki. To prawda, że zawsze byłem szybki, zawsze byłem dynamicznym zawodnikiem, ale myślę też, że przy moich chęciach, motywacji i przy dynamice, jaką teraz mam, to wszystko jeszcze bardziej podkręca tę szybkość i sprawia, że wygląda to jeszcze lepiej.

REKLAMA
REKLAMA

Twoi koledzy z Realu Madryt podkreślali w ostatnich dniach, że jesteś przykładem zaangażowania. Że jesteś piłkarzem, który zawsze daje coś ekstra, że zawsze jest obecny, zawsze daje z siebie wszystko i zawsze ma jeszcze jedno płuco, żeby przebiec kolejny metr i zrobić jeszcze jeden wysiłek.
Tak, tak, oczywiście. Jak ci mówię, pracuję właśnie po to. Żyję piłką przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, żeby być w dobrej formie i jak mówię dawać z siebie wszystko w każdym meczu. To prawda, że czasami po tylu nagromadzonych spotkaniach czuć zmęczenie, ale najważniejsze, jak zawsze powtarzam, to być przy drużynie, trzymać się mocno, z bólem czy bez bólu, zawsze lecieć tam, gdzie trzeba, być dostępnym i dawać kolegom przykład. To napełnia mnie dumą.

Masz 27 lat, jesteś kapitanem reprezentacji i kapitanem Realu Madryt. Masz świadomość, że twoja sytuacja, twój przypadek, nie jest czymś normalnym?
Nie, to nie jest normalne, ale bardzo się tym cieszę. Ogromnie to doceniam. To prawda, że czasami trudno to wszystko sobie uświadomić, zwłaszcza po takich momentach, jakie przeżyłem z Urugwajem przy debiucie, kiedy strzeliłem gola, albo po tym, co przeżyłem niedawno, gdy zdobyłem hat-tricka w meczu, w którym nigdy bym nie pomyślał, że strzelę więcej niż dwa gole. Dla mnie to wyjątkowy moment, który czasami trudno przyswoić, ale ostatecznie to też pomaga mi pracować jeszcze mocniej, być jeszcze bardziej skupionym na futbolu, bo myślę, że to właśnie utrzymuje mnie na dobrym poziomie i pozwala mi przyjeżdżać na kadrę oraz dawać dobry przykład kolegom.

REKLAMA
REKLAMA

Trzeba mieć w sobie trochę nieświadomości albo szaleństwa, żeby unieść to wszystko, co niesiesz, bo jeśli człowiek się nad tym zatrzyma, to ta odpowiedzialność tutaj i tam rzeczywiście musi być ogromna. Jesteś raczej z tych, którzy mówią sobie: „Dobra, nieważne, jedziemy dalej, dzień po dniu, gram dalej i dalej jestem na swoim miejscu”?
Tak, podoba mi się to. W końcu, kiedy człowiek był dzieckiem, marzył o grze w najlepszych klubach świata i o grze w reprezentacji. Tyle że wtedy nie wiesz jeszcze, że za tym marzeniem kryje się też wiele trudnych momentów, że pojawi się krytyka i że nie będziesz codziennie słyszał pochwał. Mnie to jednak odpowiada. Myślę, że to bardzo mnie wzmocniło jako człowieka. Także jako piłkarza na boisku. Inaczej podchodzę do pewnych sytuacji i to bardzo mi pomogło. Dlatego doceniam każdą chwilę. Gdy sprawy nie idą dobrze, to sprawia, że, jak ci mówię, mam większą przejrzystość w podejściu do problemów, wiem, jak z nimi żyć, i potrafię jak najszybciej odwrócić sytuację.

Jest tu w kadrze jeszcze jeden nietypowy przypadek, bo akurat w Klasyku kapitanem Barcelony był Ronald Araújo. Czy dla Urugwajczyków nie powinno być jeszcze większym powodem do dumy to, że w hiszpańskim futbolu kapitanem Realu Madryt jest jeden Urugwajczyk, a kapitanem Barcelony drugi?
Myślę, że tak. No i jest jeszcze Giménez w Atlético. Wydaje mi się, że jesteśmy przykładem dla wielu dzieci. W Urugwaju czasami nie docenia się tego wystarczająco, może dlatego, że nie zawsze gramy tak dobrze, przynajmniej sam, w reprezentacji tak jak w klubie, ale oby te wszystkie drużyny zapełniły się Urugwajczykami. Myślę, że to dobrze robi krajowi, temu, jak przeżywamy futbol i jak odczuwamy tę pasję. Dziś to my jesteśmy tym obrazem Urugwaju, który niesiemy po całym świecie w bardzo ważnych klubach. To jest piękne, to jest dobre. Zawsze uważam też, że takie rzeczy zaczyna się naprawdę doceniać dopiero wtedy, gdy tych zawodników już w tych klubach nie ma. Dlatego teraz musimy być świadomi, jakich piłkarzy mamy. Nie tylko w tych trzech drużynach, ale też w Premier League i we wszystkich innych miejscach na świecie. Zawsze jest gdzieś Urugwajczyk, który daje z siebie wszystko dla swojego zespołu i dla kraju, żeby dobrze go reprezentować. Trzeba to znacznie bardziej doceniać.

REKLAMA
REKLAMA

Wspomniałeś o Giménezie. Po derbach Madrytu wracaliście razem. Jak wyglądał ten lot? Jak wyglądał ten powrót, skoro jeden wygrał, drugi przegrał, obaj mieliście jeszcze swoje kontrowersyjne sytuacje?
Nie, było dobrze, dobrze. Jak zawsze. Mam z José bardzo bliską relację. Od kiedy trafiłem do Realu Madryt, zawsze się mną opiekował. Zawsze był obok, żeby mi pomóc, kiedy byłem tam właściwie sam z żoną, synem i rodzicami. On zawsze był jedną z tych osób, które zbliżały się do mnie po to, żeby wszystko było dla mnie łatwiejsze i żebym czuł się bardziej komfortowo. A przecież gramy w różnych klubach, a to nie zdarza się zbyt często. Dlatego zawsze będę mu wdzięczny za to, jak mnie traktował. Tak samo jego rodzinie. To wspaniali ludzie. A sam lot był spokojny. Ostatecznie to był po prostu kolejny mecz. Tym razem wygrałem ja, dzięki Bogu, ale to wciąż tylko jeden mecz. Na końcu liczy się to, żeby podnosić trofea.

Przed wami Anglia i Algieria. To dwa najbliższe sparingi w tym terminie FIFA, a właściwie już jedne z ostatnich przed mundialem. Jak patrzysz na te spotkania?
Bardzo dobrze. Jak mówisz, to w końcu ostatnie mecze przed mundialem, żeby dobrze się przygotować, dobrze połączyć na boisku, być razem, być zjednoczonym, wiedzieć, po co jedziemy na mundial i pokazać to już w tych dwóch spotkaniach. Chodzi o to, żeby koledzy, ci nowsi, i ci, którzy są tu od dawna, czuli się komfortowo na boisku, robili to, czego chce trener, i żeby wszystko dobrze się układało.

REKLAMA
REKLAMA

Mundial w Katarze zostawił w tobie złość, gniew. Zawsze mówiłeś, że została ci po nim zadra. Dziś czujesz taki głód, żeby powiedzieć sobie: na tym mundialu idę po wszystko?
Tak, mam ochotę, oczywiście. To, co dobre w futbolu, polega na tym, że w mgnieniu oka dostajesz kolejną szansę, kolejne mecze, w których możesz coś udowodnić i zmienić ten obraz, jaki po sobie zostawiłeś. Jak ci mówię, uważam, że zespołowo wtedy sprawy potoczyły się źle. Wiele osób skupiło się akurat na mnie. Takie rzeczy się zdarzają, to normalne, to część futbolu, ale, jak ci mówię, to też sprawiło, że urosłem jako człowiek i jako piłkarz, że nauczyłem się radzić sobie z pewnymi sytuacjami i dalej się rozwijać. Być może sam czułem, że jestem wtedy w dobrym momencie, ale ostatecznie to nie było to, czego reprezentacja potrzebowała w tamtym czasie, żebym mógł pokazać swoją najlepszą wersję. Dziś jestem na innym etapie, bardziej dojrzałym i myślę, że to będzie dobry mundial dla nas wszystkich.

Domyślam się, że oglądałeś losowanie albo przynajmniej widziałeś, na kogo trafiliście. Arabia Saudyjska, Republika Zielonego Przylądka i Hiszpania. Podoba ci się ta grupa?
Tak, tak. Ostatecznie trzeba grać z każdym, trzeba wygrać z każdym, spróbować rozegrać dobry mundial i obyśmy mogli świętować, bo to marzenie wszystkich w Urugwaju, razem z naszymi ludźmi.

REKLAMA
REKLAMA

Od lat jesteś w Hiszpanii. Co mówi się tam o meczu, który zamknie fazę grupową?
No tak, to będzie wielki mecz. Urugwajczycy przeżywają futbol w taki sposób, z taką pasją, że zostawiają życie na boisku. Myślę, że Hiszpania jest dziś jedną z najlepszych reprezentacji na świecie, gra bardzo dobrze, ma świetnych piłkarzy. To będzie kapitalne spotkanie.

Mamy czym ich pokonać?
Tak. My, jak zawsze powtarzam, musimy skupić się na sobie, na tym, żeby każdy z piłkarzy dał z siebie wszystko, żeby także ci, którzy są poza boiskiem, byli gotowi, bo w takich turniejach zawsze ważne jest to, żeby wszyscy zawodnicy byli zaangażowani w to samo. Obyśmy mogli rozegrać wielki turniej.

Dzięki, Fede, i oby wszystko dalej układało się tak jak teraz.
Jasne, jedziemy.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

REKLAMA