REKLAMA
REKLAMA

Arbeloa: Tego właśnie chcę, żeby było widać siłę przyjaźni

Álvaro Arbeloa pojawił się na konferencji prasowej po meczu z Atlético Madryt w La Lidze. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Realu Madryt z dziennikarzami na Bernabéu.
REKLAMA
REKLAMA
Arbeloa: Tego właśnie chcę, żeby było widać siłę przyjaźni
Álvaro Arbeloa i Vinícius po derbach Madrytu. (fot. Getty Images)

[La Sexta] Chciałem zapytać, co czułeś przy remontadzie swojego zespołu i czy zobaczyłeś zagrożenie po czerwonej kartce dla Valverde? Chciałbym też wiedzieć, co sądzisz o tej sytuacji?
Cóż, myślę, że dziś pokazaliśmy siłę mentalną i charakter godne tego herbu, tej koszulki. To właśnie najbardziej spodobało mi się dziś w zespole. Musieliśmy też cierpieć w tych końcowych minutach, grając w osłabieniu. Dla mnie… Cóż, mam inne spojrzenie niż José Luis [sędzia Munuera Montero], choć dziękuję mu, że podszedł do ławki i wyjaśnił mi, dlaczego wyrzucił Valverde. Ja widzę to inaczej niż on, ale jestem wdzięczny, że ostatecznie udało nam się utrzymać wynik i zdobyć trzy punkty, bo właśnie tego chcieliśmy.

REKLAMA
REKLAMA

[SER] Chciałem dopytać o wejście Valverde. Czy możesz trochę szerzej przedstawić swoją wersję tej sytuacji, bo dla ciebie to nie jest czerwona kartka? Jak wyjaśnił ci to sędzia? Czy uważasz, że to zwycięstwo może być punktem zwrotnym?
Powiedział mi, że była nadmierna siła. Ja tego tak nie postrzegam. To wejście jak wiele innych, a przede wszystkim bardzo, bardzo, bardzo nisko, bez żadnej realnej możliwości zrobienia krzywdy czy doprowadzenia do kontuzji rywala. Taka jest moja wizja. Oczywiście jest ona inna niż jego, ale jak już powiedziałem, przynajmniej podszedł, żeby mi to wyjaśnić, za co mu dziękuję. Docenialibyśmy, gdyby częściej postawa sędziów była właśnie taka. Nawet jeśli to niczego nie zmieni, a ja nie zgadzam się z tą czerwoną kartką. Jasne jest, że wszystko przez to bardzo się skomplikowało i musieliśmy bardzo cierpieć. I nic więcej. Jeśli chodzi o punkt zwrotny, to myślę, że mamy już za sobą wiele zwycięstw, z których każde było punktem zwrotnym [uśmiech]. Teraz nadchodzi przerwa, ale wciąż jesteśmy w walce o ligę. To będzie bardzo długa i bardzo trudna walka, mecz po meczu. Cel został zrealizowany.

[COPE] Chciałem zapytać o Viníciusa. Dziś miał przed sobą prawdopodobnie jednego z obrońców, który najlepiej go kryje, czyli Llorente. Mimo to zdobył kapitalną bramkę, a także gola z karnego, choć w ostatnich tygodniach jednego rzutu karnego nie wykorzystał. Czy możesz skomentować mecz Viníciusa i moment, w jakim znajduje się teraz w swojej karierze?
Kolejny. Kolejny wielki mecz Viniego, kolejny pokaz talentu, odwagi, charakteru, braku strachu przed popełnieniem błędu i ponownym spróbowaniem. Zdobył wielką bramkę, która dała nam zwycięstwo w bardzo trudnym momencie. I jak zawsze mówię, dla mnie to ogromne szczęście mieć takiego piłkarza ze względu na jego zaangażowanie, talent, na jego nieustanną chęć ciągnięcia drużyny. I myślę, że nie wiem, czy to najlepszy moment w jego karierze, ale na pewno niewiele mu do tego brakuje [uśmiech]

REKLAMA
REKLAMA

[Onda Cero] Dochodzisz do swojej pierwszej przerwy reprezentacyjnej i to będzie pierwsza okazja, kiedy będziesz mógł trochę popracować i potrenować z tymi nielicznymi, którzy zostaną. Gdybyś miał podsumować ten okres i wskazać coś, co zmieniło się w tobie, nie w zespole, który zawsze bardzo chwalisz, ale właśnie w tobie, to co byś powiedział?
Powiedziałbym, że poznaję ich coraz lepiej. Przyszedłem w momencie, w którym praktycznie nie miałem czasu, żeby z nimi pracować, by zobaczyć, gdzie czują się komfortowo. Nie miałem też za wiele czasu, by poobserwować, jak się ze sobą uzupełniają. Nie jest łatwo [śmiech]. A przynajmniej dla mnie nie jest łatwo przyjść w środku sezonu i stopniowo odkrywać, jak drużyna funkcjonuje najlepiej. Myślę, że właśnie to zmieniło się przez te dwa miesiące: teraz wiem już, jacy są moi zawodnicy jako ludzie i jako profesjonaliści, jak wydobyć z nich najlepszą wersję i gdzie mogę ich pobudzić. I jestem pewien, że wciąż wiele mi jeszcze zostało do odkrycia, bo będziemy odzyskiwać zawodników, z którymi jeszcze nie mogłem pracować, jak w przypadku Militão. Też Bellingham zagrał dziś po długim czasie. Uważam więc, że nadal jesteśmy w procesie ciągłej ewolucji i że wciąż mamy ogromny margines poprawy. Przed nami bardzo trudny terminarz, w którym co trzy dni będziemy mieć próbę ogniową i musimy dawać z siebie wszystko.

REKLAMA
REKLAMA

[AS] Gratulacje za zwycięstwo. Dziś znów zobaczyliśmy Mbappé wchodzącego w drugiej połowie i chciałem zapytać: czy to dlatego, że nie był jeszcze w 100%? Czy dlatego, że wolałeś nagrodzić zawodników, którzy dobrze spisywali się w ostatnich meczach?
Każdego dnia staram się wystawić najlepszą jedenastkę na rywala, którego mam przed sobą. Oczywiście, jak zawsze mówiłem, kiedy ma się najlepszego piłkarza na świecie, to próbuje się go wykorzystać i mieć go na boisku możliwie jak najdłużej. Myślę jednak, że po trzech tygodniach, czy wręcz prawie miesiącu poza grą, normalne jest stopniowe wprowadzanie go z powrotem. Takie podejście mi się podoba i uważam, że jest najlepsze zarówno dla nich, jak i dla drużyny, by mieć na boisku zawsze ludzi, którzy są w 100%. To były bardzo dobre minuty Kyliana. Był stałym zagrożeniem, tak jak kilka dni temu. Jestem pewien, że teraz w reprezentacji będzie mógł rozegrać więcej minut i wróci jeszcze lepiej przygotowany.

[El Desmarque] Możliwe, że gdybyśmy teraz szybko zrobili ranking najlepszych trenerów XXI wieku, wszyscy zgodzilibyśmy się, że Guardiola, Mourinho i Simeone są w tym zestawieniu. W ostatnim miesiącu wygrałeś z całą trójką. W jakim miejscu stawia to ciebie?
[śmiech] Nie, to stawia w bardzo dobrym miejscu wielką drużynę, którą mam. Jak wam zawsze mówię: kiedy ma się najlepszych, wszystko jest dużo łatwiejsze. Kiedy są tak zaangażowani jak teraz, kiedy mają taką mentalność, jaką obecnie pokazują, kiedy potrafią cierpieć i potrafią być wielką drużyną… Cóż, do tego dochodzi też ogromne szczęście, że Bernabéu wspiera nas coraz mocniej. Zawsze mówię to zawodnikom: korzystajcie z tego, bo kiedy Bernabéu pcha drużynę do przodu, wszystko staje się dużo prostsze. Wtedy ma się wrażenie, jakby stadion był przechylony do środka. Stąd moje podziękowania dla wszystkich piłkarzy za zaangażowanie. Zarówno dla tych, którzy wychodzą w pierwszym składzie, jak i dla tych, którzy w nim nie wychodzą, za to, jak pracują. Tego właśnie chcę: żeby wszyscy byli maksymalnie zjednoczeni, żeby byli rodziną, żeby było widać siłę przyjaźni [uśmiech]... I żeby panowała dobra atmosfera oraz żebyśmy dalej wygrywali, bo to jest najważniejsze.

REKLAMA
REKLAMA

[OkDiario] Chciałem zapytać, dlaczego postawiłeś dziś na Daniego Carvajala na prawej obronie i czy Trent był rezerwowym, bo spóźnił się na któryś z treningów w tym tygodniu?
Nie, nie…
[Oficer prasowy Królewskich prosi, by trzymać się jednego pytania]
[Arbeloa ze śmiechem] Cóż, to właściwie prawie to samo. Jak powiedziałem wcześniej przy Mbappé, w każdej kolejce i w każdym meczu wystawiam najlepszą jedenastkę. Tę, którą uważam za najbardziej odpowiednią w zależności od tego, czego spodziewam się po rywalu. Uważam, że Carvajal zagrał bardzo dobre minuty, rozegrał bardzo dobry mecz i bardzo dobrze pilnował Lookmana, o którym wiedzieliśmy, że będzie zagrożeniem. Jestem z niego bardzo zadowolony. A potem, gdy wszedł Trent, dał nam ogromny plus i wielką energię. Cieszę się, że mam tyle wariantów, że mogę korzystać z ławki i że ci, którzy wchodzą, wnoszą tyle, ile dziś wnieśli. To jest właściwa droga.

[El Mundo] Nawiązując do ewolucji drużyny w ostatnich tygodniach, co zmieniłeś? Kilka tygodni temu mówiłeś o tej szarej kanapie i o zawodnikach, którzy przez nią przechodzili, by porozmawiać. Czy mógłbyś powiedzieć trochę więcej o tej codziennej pracy z nimi? Co twoim zdaniem udało ci się zrobić w tych tygodniach, żeby drużyna była teraz tak zaangażowana?
Nie wiem... [śmiech] To ich trzeba by o to zapytać. Moja praca, jak zawsze mówiłem, polega na tym, żeby wydobyć z nich maksimum i zobaczyć, jak możemy stać się drużyną coraz bardziej zwartą, bardziej zgraną, z coraz jaśniejszymi pomysłami. Chcę, żeby kiedy wychodzimy do ataku, to zawodnicy wiedzieli, co mają robić, bo wcześniej często miałem wrażenie, że wychodziliśmy grać, polegając wyłącznie na talencie każdego piłkarza. Wyłącznie na tym, co akurat w danym momencie przyszło do głowy temu, kto miał piłkę. A potrzebujemy wiedzieć, że kiedy wychodzimy na boisko, to mamy szukać słabości rywala, wykorzystywać nasze mocne strony, mieć pomysł i styl gry. Uważam, że wciąż mamy jeszcze długą drogę przed sobą i bardzo dużo do poprawy, ale trzeba też pamiętać, że tak naprawdę dopiero co przyszliśmy.

REKLAMA
REKLAMA

[El País] Właśnie powiedziałeś, że udało ci się sprawić, by drużyna grała bardziej razem, bliżej siebie. Teraz twoim zadaniem jest sprawić, żeby to nadal funkcjonowało przy włączeniu do tego zespołu Bellinghama i Mbappé. Traktujesz to jako wyzwanie czy jako problem? Czy uważasz, że możesz być niesprawiedliwy wobec któregoś z zawodników, który w ostatnich meczach grał dobrze i nadal gra dobrze?
To jest mój największy cel jako trenera: być niesprawiedliwym wobec jak największej liczby zawodników. Bardzo bym chciał, żeby przy każdym ustalaniu wyjściowej jedenastki spojrzeć na tych, którzy zostają poza składem i czuć, że jestem niesprawiedliwy wobec wszystkich, bo wszyscy zasługiwaliby na grę i zasługiwaliby na dużo więcej. Już teraz mam takie odczucie wobec wielu z nich i oby tak było, bo to jest mój cel: czuć, że mam 25 zawodników, że wszyscy zasługują na grę, że wszyscy mają pewność siebie, by robić to, czego od nich wymagam. Jak już mówiłem, oby pewnego dnia udało mi się to osiągnąć.

[MARCA] Mówiąc znowu o Bellinghamie, przeszedł dużą ewolucję w Madrycie. Kiedy przyszedł, Ancelotti ustawił go niemal jako napastnika i strzelał wiele goli, ale zawsze istniała dyskusja: gdzie właściwie powinien grać Bellingham? Czy bliżej pola karnego? Czasem grał też bliżej skrzydła. Teraz ma wrócić i masz tu decyzję do podjęcia. Nie wiem, czy masz już plan, gdzie twoim zdaniem najlepiej umieścić Bellinghama w obecnej konstrukcji zespołu?
Zobaczymy to w kolejnych meczach, bo Bellingham też wraca po dość długiej przerwie. Bardzo bym chciał, żeby ten proces przebiegał stopniowo, mimo trudności meczów, które przed nami [śmiech]. Nie będzie jak dziś, krok po kroku, podobnie jak miało to miejsce w przypadku Mbappé. Zobaczymy, czy zagra też jakieś minuty w reprezentacji, ale jak mówiłem wcześniej, będę musiał znaleźć mu miejsce, otoczyć go kolegami, z którymi ma dobre porozumienie, dobrą chemię, którzy potrafią się poruszać i współpracować z nim we właściwy sposób, by ydobyć maksimum ze wszystkich jego cech. Problem z Bellinghamem polega na tym, że jest bardzo dobry w wielu rzeczach. Jest bardzo dobry, gdy wchodzi w pole karne, ale jest też bardzo dobry bliżej rozegrania i w kreowaniu akcji. To zawodnik z prowadzeniem piłki, który może przebijać wiele linii. Kiedy jest się tak dobrym w tylu aspektach, trzeba dokonać wyboru, tego, co jest najlepsze również dla drużyny [uśmiech]. I to także może zależeć od meczu.

REKLAMA
REKLAMA

[DAZN] Czego potrzebował Brahim, kiedy objął pan drużynę? To piłkarz, który wracał wtedy po Pucharze Narodów Afryki, po ogromnym ładunku emocji związanym z tamtym rzutem karnym w finale. Co on daje dziś pana drużynie? Dlaczego jest teraz tak ważny?
Dobrze rozumie, czego od niego chcę na tej pozycji łącznika, czy też fałszywej dziewiątki, czy jak tam to nazwiemy, bo bardzo pomaga nam przy wyprowadzaniu piłki. Kiedy rywale się zamykają, ma dużą swobodę poruszania się między liniami. To zawodnik, który potrafi się dobrze obrócić z piłką, ma też grę jeden na jednego, może wyjść szerzej, ale uważam, że w środku wyrządza bardzo duże szkody przeciwnikowi. A przede wszystkim chodzi o to, o co go prosiłem. On chciał szans, a jedyne, o co go prosiłem ja, to żeby wychodził na boisko i pokazywał, że naprawdę tego chce, żeby „gryzł trawę”, a potem z piłką robił to, co potrafi. Nie mógł zadowalać się tym, by tylko nie popełniać błędów. To zawodnik, który musi ryzykować, musi szukać ostatniego podania, pojedynków jeden na jednego, strzału, doprowadzać do rzutów karnych tak jak dziś. Takiego właśnie Brahima potrzebujemy.

[ABC] Wspomniałeś wcześniej o Militão. Na jakim etapie procesu on jest teraz? I czy jedną z dobrych wiadomości, jakie możesz przekazać madridismo po ostatnich tygodniach, jest to, że po przerwie będziesz miał go już do dyspozycji do rywalizacji i do gry?
Tak, Militão zacznie… Właściwie już zaczął pracować z grupą i będzie dostępny na mecz z Mallorcą.

REKLAMA
REKLAMA

[Radio Nacional] Wcześniej pytano pana o obecność Carvajala w składzie. Chciałem tylko rozwiać wątpliwości: czy brak Trenta w wyjściowej jedenastce miał związek z tym, że spóźnił się na trening? Czy to była decyzja czysto trenerska?
Powtórzę, że w każdej kolejce wystawiam najlepszy możliwy zespół [uśmiech].

[Radio Marca] Powiedziałeś, że mieliście już kilka punktów zwrotnych. To jest pięć kolejnych zwycięstw. Nie wiem, czy można już mówić o wejściu na właściwe obroty, ale chciałem zapytać: w tym momencie, w jakim znajduje się twój zespół, choć to nie zależy od ciebie i nic nie możesz z tym zrobić, to czy wolałbyś, żeby nie było teraz przerwy na kadry? Czy wolałbyś podtrzymać ten pęd? Czy przerwa wam przeszkadza?
Nigdy nie wiadomo. Jest, jak jest i nie rozmyślam nad tym za bardzo. Teraz na tym etapie sezonu wszystko musi kończyć się zwycięstwami i taki właśnie mamy cel. W innych momentach udało nam się chyba dojść do czterech kolejnych wygranych, ale potem nie potrafiliśmy już zwiększyć tej liczby wygranych. Natomiast teraz, biorąc pod uwagę sytuację w lidze i mecze Ligi Mistrzów, które nadchodzą, musimy dalej wygrywać każde spotkanie.

[Chiringuito] Co powiesz, którzy w ciebie wątpili?
[głęboki oddech] Że nie wiedzieli, jakich mam zawodników [uśmiech].

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (6)

REKLAMA