Advertisement
Menu
/ as.com

Arbeloa przywrócił entuzjazm

Kibice i Real Madryt znowu wierzą.

Foto: Arbeloa przywrócił entuzjazm
Arda Güler i Álvaro Arbeloa. (fot. Getty Images)

Wyniki wyznaczają to, co dzieje się w futbolu, jednak prawda jest taka, że Real Madryt i madridismo odzyskali entuzjazm dzięki Arbeloi, takim piłkarzom jak Valverde, Vinícius czy Courtois oraz garstce młodych zawodników, którzy dają z siebie wszystko, a przy tym pokazują, że potrafią dobrze grać w piłkę. Łzy brata Yáñeza po końcowym gwizdku meczu z Elche najlepiej oddają to, co dziś przeżywa klub z Madrytu. Jest ekscytacja tym, co nowe, a jednocześnie nie znika presja na wyniki, opisuje dziennik AS.

W klubie z wielką dokładnością analizują wyzwania, które stoją przed zespołem, jednak w jednej kwestii nie mają żadnych wątpliwości: zmiana powinna była nastąpić wcześniej. Chemia z Xabim rozpadła się krótko po starcie, a początkowe wątpliwości wobec Arbeloi ustąpiły miejsca zaufaniu do teraźniejszości i przyszłości. „Jest jeszcze czas, żeby zrobić coś ważnego”, słyszy się na najwyższych szczeblach klubu.

Mówi się, że niewiele daje oglądanie się za siebie. Inni uważają, że do tyłu nie idzie się nawet po to, by nabrać rozpędu. W futbolu odniesienia do przeszłości wydają się jednak nieuniknione. W Realu Madryt coraz częściej pojawia się dziś pytanie, co by było, gdyby do zmiany trenera doszło wcześniej. Arbeloa ma już za sobą trudne chwile, napięcie i wątpliwości, a teraz coraz wyraźniej pokazuje, że potrafi dopasować się do dostępnych warunków i wyciągnąć z nich maksimum. Powrót najlepszego Viníciusa, odzyskanie dawnej wersji Valverde, odbudowanie Huijsena… to wszystko ma znaczenie, choć sam trener doskonale wie, że nic jeszcze nie zostało zamknięte, podkreśla AS.

Faktem jest, że chemia z Xabim Alonso rozpadłą się bardzo szybko. Można nawet powiedzieć, że jeszcze przed startem obecnego sezonu, jednak to należy już do przeszłości. Dziś Real Madryt znów się uśmiecha i znowu wierzy. Futbol każdego ostatecznie rozliczy, jednak przekonanie, że wciąż można jeszcze coś osiągnąć, zadomowiło się zarówno w gabinetach na Santiago Bernabéu, jak i w codziennej pracy w Valdebebas.

Na czele tej zmiany stoi Álvaro Arbeloa. Jego droga kształtuje się ramię w ramię z klubem, który dostrzega trafne decyzje trenera i jego umiejętność korygowania własnych pomysłów. Trudno patrzeć na to inaczej. Szkoleniowiec miał dwie wielkie zalety. Pierwsza to odzyskanie najlepszej wersji Valverde i Viníciusa, dwóch piłkarzy kluczowych dla sukcesów Realu Madryt w ostatnich latach. Druga dotyczy stopniowego odnajdywania właściwego miejsca, przestrzeni i czasu potrzebnych do zarządzania kadrą. Nawet jego komunikaty brzmią dziś inaczej. Widać wyraźnie, że coś się zmieniło, choć wciąż potrzeba ostatecznego potwierdzenia. Nikt nie zdaje sobie z tego sprawy lepiej niż sam trener, zauważa AS.

Do tego można dodać odbudowę Castilli jako zaplecza dla pierwszego zespołu. Potrzeba była ogromna, to prawda, jednak jednocześnie pozwoliła rozwinąć skrzydła takim zawodnikom jak Palacios, Manuel Ángel, Yáñez, Aguado, Thiago czy Cestero. Krok po kroku pokazują oni, że Real Madryt może stać u progu nowego pokolenia, a przynajmniej grupy piłkarzy, która naprawdę daje nadzieję. Carlo Ancelotti przyglądał się już niektórym z nich, jednak prawdziwy przełom nastąpił dopiero teraz.

W pierwszym zespole przez długi czas to solidność Courtois podtrzymywała drużynę przy życiu, jednak teraz odradzają się także piłkarze, którzy wydawali się zagubieni, a nawet zniechęceni poprzednim porządkiem. Najlepszymi przykładami są Valverde i Vinícius. Urugwajczyk jest dziś zupełnie innym zawodnikiem. Uwolnił się. Zostawił za sobą trudne momenty na wielu płaszczyznach i znowu jest tym piłkarzem, który swoimi rajdami sieje postrach. Dziś ma pewność w tym, co robi, co potwierdza pięć goli strzelonych w trzech ostatnich meczach.

Brazylijczyk z kolei odnalazł swoje miejsce, sposób na to, by znów czuć się ważnym. Znów fruwa i znów robi różnicę. Strzela i asystuje, jednak najważniejsze jest to, że stał się punktem odniesienia dla całego zespołu. W meczu z City przebiegł najwięcej ze wszystkich zawodników występujących w tamtym spotkaniu, zbliżając się do dwunastu kilometrów. W poprzednim układzie trudno było to sobie wyobrazić. Pociągnął za sobą resztę, a gdy trzeba było podnieść głowę i poszukać kolegi, robił to. Wreszcie można uznać go za lidera, za piłkarza, który ciągnie innych do przodu, a efekty już widać. Brakuje tylko ostatecznego potwierdzenia, podsumowuje AS.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!