Arbeloa: Wierzymy, że Mbappé będzie gotowy na wyjazd do Manchesteru
Álvaro Arbeloa pojawił się wczoraj na konferencji prasowej przed jutrzejszym spotkaniem z Elche. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Realu Madryt z dziennikarzami w Valdebebas.
Álvaro Arbeloa podczas konferencji prasowej przed dzisiejszym spotkaniem. (fot. Getty Images)
[Real Madrid Televisión] Jutro zmiana rozgrywek. Z jaką mentalnością podchodzisz do meczu z Elche?
Z mentalnością, że gramy o mistrzostwo. Wiemy, że to bardzo ważny mecz u siebie. Chcemy atmosfery bardzo podobnej do tej ze środy, mamy też świadomość, z jakim rywalem się zmierzymy. To drużyna, która gra bardzo dobrze, pewnie lepiej niż wskazuje jej dorobek punktowy. W pierwszym meczu też bardzo nam to utrudnili. Jesteśmy przygotowani na to, że po meczu Ligi Mistrzów trzeba będzie dorzucić dodatkowy wysiłek. Jesteśmy skoncentrowani, zmotywowani i świadomi, jak trudne będzie to spotkanie.
[Cadena COPE] Właśnie o ten dodatkowy wysiłek: wracacie do ligi, jesteście po tytanicznym meczu, macie mnóstwo kontuzji, nic nie odzyskujecie, a chyba nawet dojdą kolejne przez uraz Mendy'ego. Czy to może być jedna z kluczowych przyczyn tej nierówności, którą zespół czasem pokazuje, przy tylu kontuzjach i tylu meczach? Ludzie mówią: „włączają się, kiedy chcą”. Może jednak to fizyczny koszt i to balansowanie między rozgrywkami robi różnicę?
Jutro wystawimy najlepszy możliwy skład, żeby wygrać z Elche. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Nie myślę o niczym innym niż o jutrze o 21:00. Piłkarze po każdym meczu mają wracać do domu kompletnie wyczerpani, potem zregenerować się i być gotowi na następny. Taka jest ich praca, bardzo wymagająca i trudna. Są w Realu Madryt, więc muszą co trzy dni dawać najlepszą wersję siebie, być gotowi znów biegać, walczyć i pracować, tak jak zrobili to w środę.
[Televisión Española] Chcę zapytać o Kyliana. Pytamy o niego codziennie, bo nadal jest w procesie powrotu. Jak go widzisz i jak wyglądają twoje rozmowy z nim w tym momencie? Dla niego to pewnie też trudny okres.
Widzimy, że z dnia na dzień jest coraz lepiej. Przebieg jest zgodny z planem, który ustaliliśmy, gdy zdecydowaliśmy o przerwie, wykonaliśmy wszystkie badania i wspólnie ze służbami medycznymi oraz działem przygotowania fizycznego rozpisaliśmy mu harmonogram. Jasne, wszystko zależy też od codziennej oceny, ale widzę go naprawdę dobrze. Na jutro nie będzie gotowy, natomiast wierzymy, że będzie gotowy na wyjazd do Manchesteru.
[La Sexta] Przez długi czas w madridismo panowała jednomyślność, że Casillas to najlepszy bramkarz w historii klubu. Ostatnio powiedziałeś, że nigdy nie widziałeś niczego podobnego do tego, co w bramce robi Thibaut Courtois. Kto twoim zdaniem jest lepszy: Casillas czy Thibaut Courtois?
Grałem z kilkoma z najlepszych bramkarzy świata. To byli nie tylko jedni z najlepszych, bo z czasem zostali albo mogli zostać uznani za jednych z najlepszych w historii. Natomiast tego, co robi Thibaut Courtois, nie widziałem u nikogo. Powiedziałem to ostatnio i podtrzymuję. Dla mnie nie ma tu dyskusji z żadnym bramkarzem. Bardzo możliwe, że mamy do czynienia z najlepszym bramkarzem w historii Realu Madryt. Dla mnie.
[Radio Nacional de España] Gdyby nie było tylu kontuzji, pewnie pytalibyśmy o rotacje. Kontuzji jest jednak mnóstwo. Da się w ogóle dać odpocząć? Masz zawodników podmęczonych? Widzieliśmy, że w środę zostawili wszystko. Mówisz, że mają być gotowi co trzy dni, a czasem ktoś patrzy i myśli: „kurczę, tego już nie udźwignę”. Jak w takim momencie dobierasz jedenastkę przy tylu brakach i takim zmęczeniu?
Widzę tylko zawodników, którzy podnoszą rękę i mówią, że są gotowi znów wykonać wysiłek. To ludzie bardzo zaangażowani i świadomi, jak ważny jest jutrzejszy mecz. W głowie mamy tylko jedno: wygrać jutro z bardzo dobrym zespołem, który miał „czysty” tydzień, przygotował mecz, obejrzał nasze spotkanie z Manchesterem City, ma dużo więcej świeżości w nogach niż my. Jesteśmy jednak Realem Madryt. To wyjątkowi piłkarze, zrobieni z innej gliny i jutro musimy to pokazać. Jeśli znów będziemy wielkim zespołem, tak jak w środę, z taką mentalnością i takim koleżeństwem, możemy wygrać każdy mecz. Taki ma być nasz cel każdego dnia.
[El Chiringuito] W ostatnim meczu z Manchesterem City w Lidze Mistrzów po raz pierwszy Real Madryt przebiegł więcej niż rywal. Co zrobiłeś, żeby do tego doprowadzić i jak zamierzasz to utrzymać w czasie?
Dane, które mam, nie mówią tego samego. Z tego, co widziałem, przebiegliśmy dystanse bardzo podobne, w sumie minimalnie mniej, natomiast w wysokiej intensywności i sprintach trochę więcej. Takie wskaźniki fizyczne są chwytliwe, natomiast w piłce liczy się wiele innych rzeczy. Futbol nie tłumaczy się wyłącznie fizycznością, są też aspekty taktyczne, jakość i mentalność. Żeby wygrać mecz i grać dobrze, nie wystarczy tylko biegać. Dziś to bardzo ważne, natomiast normalnie jako zespół w łącznym dystansie biegamy mniej niż rywale. Z kolei w intensywności i sprintach często biegamy więcej, wynika to z profilu zawodników, stylu gry i ich cech fizycznych. Ten wskaźnik nie martwi mnie przesadnie. Chcę zobaczyć zespół z mentalnością jak w środę: dużo asekuracji, praca dla kolegi, poświęcenie, walka o każdą piłkę. Gdy piłkarze schodzili z boiska, mogli spojrzeć za siebie i zobaczyć, że dali wszystko. Taka ma być nasza mentalność. To jest Real Madryt, to jest nasze DNA. Trzeba dopilnować, żeby to nie był jeden dzień, niezależnie od rozgrywek i rywala. To ma być nasz cel.
[Cadena SER] Powiedziałeś, że Mbappé jutro raczej nie zagra, ale może polecieć do Anglii. W waszym planie Mbappé zagra jakieś minuty przed przerwą na kadrę? I czy w waszym interesie jest, żeby nie jechał z Francją, tylko dalej się regenerował?
Odjeżdżasz daleko. Ja chcę, żeby poleciał do Manchesteru. Zobaczymy, jak będzie się czuł jutro, a przede wszystkim w niedzielę, wtedy podejmiemy ostateczną decyzję. Oby poleciał, oby mógł zagrać przeciwko Atlético. A sprawy reprezentacji Francji omówimy, kiedy przyjdzie na to moment.
[AS] Mówi się dużo o Thiago i słusznie, ale w ostatnim meczu bardzo pewnie pokazał się też inny chłopak z akademii, Manuel Ángel. On ma specyficzny handicap: fizyczność, jest niski, drobny, często słyszy się, że w bardzo fizycznym futbolu może mieć trudno. Jak go oceniasz pod tym kątem? Co jest u niego inne?
Dla mnie Manuel Ángel ma rozmiar swojego serca, a ono jest ogromne. Miałem w karierze szczęście grać z fantastycznymi piłkarzami. Zostawaliśmy mistrzami świata i Europy z ludźmi, którzy nie mieli nawet 170 centymetrów wzrostu i nikt się wtedy nie martwił, czy są wysocy czy niscy. Byli znakomici. Jasne, futbol jest dziś bardzo fizyczny, widzieliśmy to choćby w meczu z Manchesterem City, gdzie są zawodnicy o wyjątkowej sile i warunkach. Uważam jednak, że Manuel Ángel nie będzie miał problemu, by zostać piłkarzem z topu i Primera División z powodów fizycznych, bo to bardzo odważny chłopak. W Vigo było widać, jak wygrał pojedynek na ziemi. Ma niesamowitą pewność, jest obunożny, wychodzi na obie strony, ma dużą jakość techniczną, ruchliwość. Nie powiem, że to jeden z moich ulubieńców, chociaż nim jest, ale to chłopak, w którego bardzo wierzę. Minuty w tamtym meczu nie były łatwe, a poradził sobie bardzo dobrze. Ma też ogrom pracy. Oby dalej dostawał szanse i pokazywał, jak dobrym jest piłkarzem.
[MARCA] Od Manuela Ángela do Thiago. Wszyscy widzą, jaki jest dobry, ale jaka jest jego sytuacja do końca sezonu? Czy to już pełnoprawny zawodnik pierwszego zespołu, czy po powrocie kontuzjowanych wróci do Castilli?
Chłopaki mają przede wszystkim pracować i dalej robić to, co robią: z ogromną pokorą, ze świadomością, że są w momencie rozwoju i dostają szanse. Jest na nich duże światło, bo spisują się bardzo dobrze, natomiast nie mogą stracić tej mentalności i tej pokory, która doprowadziła ich tutaj. Są tu dzięki pracy, wysiłkowi, zaangażowaniu i talentowi. To mają kontynuować. Jeśli to będą robić, minuty wywalczą na boisku. Wszyscy widzą, jaką wersję Thiago daje u nas. Na dziś zostaje tutaj, podobnie jak wielu innych. Manuel Ángel, César, oni też dużo dają, gdy wchodzą. Jutro możesz zobaczyć jeszcze kogoś. Jestem bardzo zadowolony, że mam ich wszystkich. Gdy będziemy odzyskiwać kontuzjowanych, zobaczymy, co będzie dalej.
[Okdiario] Po zwycięstwie z Manchesterem City, taktycznie bardzo ich przebiłeś, nawet jeśli mówiłeś, że nie chcesz się porównywać do Guardioli. Czujesz, że to twoje zwycięstwo i że rozwiało wszelkie wątpliwości co do twojej wartości jako trenera Realu?
Nie pływam w pochwałach. Wystarczy jeden kolejny potknięcie, oby jak najpóźniej, oby nigdy, a znów pojawią się wątpliwości. Każda kolejna zmiana będzie oceniana i kwestionowana, to normalne. To nie wynika ze mnie, tylko z tego, że siedzę na tym krześle. Wymagania są ogromne. Trenerzy, którzy wygrywali tu wiele Lig Mistrzów z rzędu, zdobywali mnóstwo tytułów, odchodzili jako najbardziej utytułowani w historii Realu Madryt, przez cały czas i tak słyszeli krytykę i wątpliwości. Dla mnie to bywało niezrozumiałe. Tak wygląda ta praca. Nic mnie tu nie zaskakuje, nie jest to dla mnie nowe. Najważniejsze jest wygrać z Elche i dopilnować, żeby moi piłkarze byli w dobrym stanie, bo to oni są bohaterami, to oni wygrywają i dają radość. Moim zadaniem jest wyciągnąć z nich maksimum.
[Onda Cero] Julen Guerrero analizując waszą wygraną powiedział, że największa zmiana, jaką widzi w zespole od twojego przyjścia, to wyraźna poprawa fizyczna, bo kończycie mecze bardzo mocno. Czy ty też to widzisz? I czy Pintus znów „trafił w punkt”? Czy to normalne, że nie było go od początku sezonu?
Każdy analizuje, jak uważa, i wyciąga własne wnioski. O Pintusie mogę powiedzieć jedno: to wyjątkowy profesjonalista. Bardzo mi pomaga i bardzo pomaga nam wszystkim. To duże szczęście mieć go obok. Będziemy pracować dalej tak jak do tej pory. Obyśmy dalej wchodzili w drugie połowy tak mocni, jak ostatnio.
[Radio MARCA] Jutro chcesz zobaczyć intensywność, koncentrację i zaangażowanie jak w środę, ale historycznie bywa inaczej: trudno przestawić się z meczu o maksymalnej intensywności na spotkanie mniej „medialne”. Jak trudne jest takie przełączenie, skoro sam to przeżywałeś jako zawodnik?
To bardzo trudne. Jasne, że to nie jest łatwe. Trzeba mieć taką samą samodyscyplinę jak w środę i przenieść ją na jutro. To dotyczy wszystkich drużyn. Na pewno nie zobaczysz jutro Elche w tej samej wersji, co w poprzednich tygodniach. Dlaczego? Bo przyjeżdżają na Santiago Bernabéu, grają z Realem Madryt. Emocjonalnie i motywacyjnie trudno to wyrównać, gdy przychodzi mecz „specjalny”. Dlatego bycie piłkarzem Realu Madryt jest tak trudne: wymaga samodyscypliny, zwycięskiego charakteru, wyjścia na boisko i dania maksimum. Z tą świadomością wyjdziemy jutro. Wiemy też, że musimy dorzucić dodatkowy wysiłek. Taka jest rzeczywistość. Nie ma wątpliwości i nie ma wymówek, żeby jutro nie zagrać świetnie i nie zdobyć trzech punktów, bo to jest cel.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze