Guardiola: Zabrakło nam jednego szczegółu
Pep Guardiola pojawił się na konferencji prasowej po spotkaniu z Realem Madryt w Lidze Mistrzów. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Manchesteru City z dziennikarzami na Bernabéu.
Pep Guardiola w trakcie tego meczu. (fot. Getty Images)
[seria pytań od angielskich dziennikarzy]
Byliście naprawdę blisko, żeby zmniejszyć stratę do dwóch goli, kiedy Courtois obronił strzał Nico O’Reilly’ego. Jak podsumowałbyś to, co wydarzyło się dziś wieczorem? I czy jest taka myśl, że parady Donnarummy na początku drugiej połowy i obroniony karny wciąż dają wam nadzieję w tym dwumeczu?
Tak, oczywiście 3:0 jest lepsze niż 4:0… [śmiech] Ciężki wynik, nie możemy temu zaprzeczyć. Mamy uczucie, że oczywiście było trudno czasami kontrolować ich przejścia do ataku. Kiedy traciliśmy piłkę, to oni się łączyli. Wtedy oni nie grali długiej piłki, a zamiast tego kontaktowali się z następną linią, by Vinícius i reszta zawodników mogła ruszyć. Ale mam poczucie, że to było całkiem przyzwoite i dobrze zagrane z naszej strony. Doszliśmy nie wiem ile razy do linii końcowej po indywidualnych akcjach Jeremy’ego [Doku], także po długich piłkach w drugiej połowie, szczególnie do Antoine’a [Semenyo] i Nico Reilly’ego. Także były podania w pole bramkowe, przy obecności tam 3-4 piłkarzy, gdzie nie byliśmy w stanie nawet zmusić Courtois do interwencji. Myślę, że brakowało nam właśnie tej akcji, szczególnie w pierwszych 15 minutach. Pierwszy gol oczywiście nie był dobrze broniony, a potem przy jakości, jaką mają, z Valverde i z asystą innych zawodników… Tak, to trudny wynik, ale teraz mamy sześć dni… Trzeba odpocząć, pojechać do Londynu na West Ham i potem z naszymi ludźmi spróbujemy to zrobić.
Oczywiście porażka 3:0 z Realem Madryt to będzie bardzo trudne, ale jaką szansę, twoim zdaniem, naprawdę macie, żeby to odwrócić z tego miejsca?
Nie za dużą. Nie jestem facetem, który powie po prostu: oczywiście, że spróbujemy. Teraz najtrudniej będzie odrzucić myślenie o tym, co się stało, ale będziemy tam, spróbujemy z naszymi ludźmi i na końcu zobaczymy, co możemy zrobić lepiej, żeby być bardziej aktywni w ostatniej tercji boiska. Spróbujemy.
Było dużo rozmów o składzie, jeszcze przed meczem, ale jeszcze więcej w jego trakcie. Czy chcesz wyjaśnić liczbę zmian i to, czego oczekiwałeś po dzisiejszym meczu w porównaniu z tym, co się wydarzyło?
Nie... Zmiany? Więcej zmian było w Newcastle, a w ostatnich meczach zagrała większość zawodników. Chciałem, żebyśmy byli agresywni od zewnątrz, w sytuacjach jeden na jednego. Szczególnie Jeremy był znakomity z lewej strony, a po prawej mieliśmy trochę więcej problemów. Chcieliśmy tworzyć ruch za linią obrony i robiliśmy to z Antoine’em, z Nico... Doszliśmy tam wiele razy i mieliśmy poczucie, że możemy strzelić gola, a potem zobaczyć, co stanie się w drugiej połowie. Ale tak, oni doszli trzy razy w pierwszej połowie, strzelając trzy gole, a my dochodziliśmy wiele razy do ostatniej tercji... A to dla nas jak marzenie. Tak jak wcześniej Kevin [De Bruyne] wchodził tam w tych momentach, na te pozycje, tak my dochodziliśmy teraz. Oni też się dostosowali, ustawiając pięciu z tyłu i tworząc dużą strukturę w środku. Wtedy też nie jest łatwo znaleźć przestrzeń. Niektóre zagrania były dobre, inne nie, ale oczywiście Real Madryt ma zawodników wysokiej jakości, świetny zespół i nie udało nam się strzelić gola, którego potrzebowaliśmy.
Więc tobie nie wydaje się, że dokonałeś wielu zmian? Bo myślę, że dla wielu innych wyglądało to tak, jakbyś odszedł od szeroko ustawionych bocznych obrońców, a do tego było mniej ochrony dla Rodriego i Bernardo w środku.
[śmiech] Ile razy Nico O’Reilly grał na lewej obronie w tym sezonie? Ile razy? Jedyną poprawką był Chusanow w swojej strefie, bo Vinícius porusza się w tej strefie. Kiedy masz takiego gościa, to nie myślisz zbyt wiele, żeby atakować, a myślisz, żeby kontrolować tego człowieka. A reszta...
A zmiany na skrzydłach?
Tak, wielu ze skrzydłowych było kontuzjowanych przez dwa miesiące, ale teraz na przykład Savinho zagrał niesamowicie w Newcastle. A Jeremy zawsze jest tutaj niesamowitym zagrożeniem. Do tego doświadczenie Bernardo i Rodriego... Mamy też biegaczy za obronę z Nico i z Antoine’em do światła bramki. Też wszyscy oni mają coś przy stałych fragmentach czy przy wchodzeniu na te pozycje. Taki był pomysł. Rotacje zadziałały w Newcastle i to tam było 9 zmian względem poprzedniego meczu. Tu była jedna zmiana... Więc celem było to, żeby skrzydłowi próbowali spychać obronę, a ludzie ze środka wbiegali w półprzestrzenie blisko pola karnego. Także by kontrolować strukturę i drugą strukturę z doświadczonymi zawodnikami, z szybkimi zawodnikami za plecami... Taki był pomysł.
Powiedziałeś przed meczem, że chcesz, żeby zawodnicy byli sobą i pokazali tożsamość drużyny. Czy czułeś, że udało im się to zrobić?
Tak, przez większość czasu, przez część czasu, tak. Trzeba oddać zasługi Realowi: to są fantastyczni zawodnicy. Brahim, Arda Güler, Vinícius i oczywiście Valverde, Tchouaméni… Tak, to zespół o wielkiej jakości, wiemy o tym. Próbowaliśmy nie dopuszczać do zbyt wielu przejść do ataku, a na końcu było ich trochę więcej, niż się spodziewaliśmy. Ustawili z przodu dwie fałszywe dziewiątki w postaci Gülera i Brahima… Rozumiecie, grali bez napastnika, ale ustawili tam jeszcze jednego zawodnika. Powinniśmy byli trochę bardziej wyskakiwać do przodu środkowymi obrońcami, ale nie robiliśmy tego. Druga połowa była dużo lepsza… I tak, przy pierwszym golu trzeba było bronić lepiej, a drugi był dla nich dobrą akcją, ale też nie uważam, że w pierwszej połowie stworzyli tak wiele akcji, żeby dojść do takiego wyniku.
[seria pytań od hiszpańskich dziennikarzy]
[SER] Niewielu ludzi tłumaczy futbol tak jasno jak pan. W grudniu powiedział pan tutaj: „Graliśmy tu mecze lepsze i przegrywaliśmy”. Ale dziś, słuchając pana w wywiadzie dla Movistar+, a teraz z angielskimi mediami, mam wrażenie, że panu nie wydaje się, żeby Real zagrał aż tak wielki mecz. Mówi pan dużo o przejściach do ataku i mówi pan o tym, że doszli trzy razy, strzelając trzy gole. Odbieram to tak, że mecz Realu nie wydał się panu aż tak imponujący. Mylę się?
Nie.
Nie mylę się?
Nie, ja nie powiedziałem tych słów.
Dlatego mówię, że tak to odbieram.
Nie. Ja mówię, że nasz mecz nie był aż tak zły, żeby skończyć to 3:0. To faktycznie powiedziałem.
A mecz Realu, jak go pan ocenia?
No cóż, skoro wygrali 3:0… [uśmiech]
[Dosis Futbolera] Co zostawia gorszy posmak w ustach: wynik, który trudno odrobić; niedobór waszej gry; czy może poczucie bezsilności, jakie drużyna zostawiła po końcówce meczu?
Nie, nie mam tego poczucia bezsilności. Uważam, że rozegraliśmy mecz zgodny z tym, czym byliśmy albo czym próbowaliśmy być z moimi drużynami przez ich spychanie i przez wchodzenie w odpowiednie strefy. Nie stworzyliśmy okazji, przy których Courtois musiał interweniować poza wolnymi Marmousha, ale ile razy doszliśmy w pole bramkowe, kiedy wystarczyło tylko dobre podanie i wepchnięcie piłki do siatki? Kiedy ktoś potrafi zrobić coś takiego, to znaczy, że dobrze przeprowadził cały proces. Potem jeśli w takiej akcji nie dochodzisz do strzału, a przy takim napięciu nie doskakujesz do drugiej piłki, kiedy oni mają Tchouaméniego czy Thiago Pitarcha, to piłkę mają oni, łączą się z przestrzenią za plecami i mogą się rozpędzić, a wtedy zawsze są groźni. Real zawsze taki był. Nie ma oczywiście poczucia, że Courtois rozegrał wielki mecz. Obronił jedną akcję Nico w drugiej połowie, ale jednak ile razy dochodziliśmy tam, do linii końcowej, blisko pola karnego, z dośrodkowaniem? Kiedy udaje się to zrobić sześć, siedem czy osiem razy, to znaczy, że aż tak źle nie było. Zabrakło nam właśnie tego jednego szczegółu. Gdybyśmy zrobili to dobrze, to jestem pewien, że strzelilibyśmy jakiegoś gola. Jestem tego pewny.
[HSM Deportes] Mówisz właśnie o kwestii przejść. Wiele razy wyglądało to tak, jakby drużyna była zatłoczona w tej ostatniej linii ataku, ale patrząc na defensywę, czy uważasz, że z ławki mogłeś coś zmienić w pierwszych minutach meczu, żeby właśnie uniknąć tych przejść Realu?
Cóż, nie wiem, czy coś zmieniłbym w pierwszych 15 minutach. Myślę, że w tych 15 minutach nie trzeba było nic zmieniać [uśmiech]. Pierwszy gol padł po długiej piłce i to była czwarta, którą posłał Courtois do Valverde, a Nico źle ocenił odległość. Potem doskonałe przyjęcie i sytuacja jeden na jednego, w której nie chcesz sfaulować czy ryzykować wyrzuceniem z boiska, po czym było trudniej. A potem, tak, oni mieli swoje sytuacje, tak... Real gra dobrze, zawsze grał dobrze, to nie tylko dzisiaj. To poczucie przejścia zawsze było obecne, odkąd jestem trenerem. I uwaga: to mój mecz numer 50 przeciwko Realowi Madryt jako zawodnik i trener. Pięćdziesiąty! Dzisiaj to były moje takie urodziny. I zawsze tak to wyglądało. Kiedy schodzisz niżej, to oni dominują ciebie i mogą generować dośrodkowania oraz okazje, a jeśli ty dominujesz ich, zawsze mają to poczucie, że mogą rozegrać piłkę i ruszyć. To ich wielka zaleta, brakowałoby tylko umiejszania tego. Ale nie mam poczucia… To prawda, że oni rozgrywali dobrze piłkę, ale moje odczucie względem nas jest takie, że aż tak źle, aż tak źle nie było. Jednak przy 3:0 taka opinia ma niewielką siłę.
[El Desmarque] Arbeloa mówił wczoraj, że pan zwykle potrafi zaskakiwać, kiedy gra przeciwko Realowi Madryt. Pytaliśmy o to pana później na konferencji prasowej i odpowiedział pan, że nie ma żadnej przygotowanej niespodzianki. Chciałbym zapytać, czy coś pana zaskoczyło u Arbeloi w tym ustawieniu z pięcioma pomocnikami i z Valverde grającym na skrzydle? Czy zaskoczyło pana podejście Arbeloi?
Tak, spodziewaliśmy się, że będą grać w 4-4-2. Bronili w 5-3-2 czy 5-4-1 i przede wszystkim grali bez stałego napastnika. Bardzo szeroko otwierali boisko Viníciusem i Valverde, a Güler i Brahim schodzili blisko Pitarcha i Tchouaméniego, żeby mieć ludzi w środku pola. Po pierwszych 5–10 minutach mówisz: tak, robią to i dlatego próbowaliśmy wyciągać wyżej Rúbena [Diasa] albo Marca [Guéhiego], żeby spróbować odpowiedzieć. Ale to były dobre akcje z kontrataku albo ataku pozycyjnego, a także indywidualnej jakości zawodników, którzy wykonali dobrą akcję. To były dobre ruchy Valverde, no i świetnie to kończyli. W związku z tym trzeba im pogratulować [wzrusza ramionami; śmiech].
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze