Advertisement
Menu
/ realmadrid.com

Scariolo: Valencia jest dziś na poziomie Realu Madryt i Barcelony

Sergio Scariolo wziął udział w konferencji prasowej przed spotkaniem z Valencią w Eurolidze. Wspominał oczywiście ostatnie starcie między oboma zespołami, do którego doszło w Pucharze Króla. Wtedy górą byli Madrytczycy.

Foto: Scariolo: Valencia jest dziś na poziomie Realu Madryt i Barcelony
Sergio Scariolo. (fot. Getty Images)

– To jest mecz z tych, które bardzo chce się zagrać, przeciwko bardzo dobremu rywalowi, świetnie zbudowanemu zespołowi, z dużą spójnością i bardzo jasno określoną linią gry. Mają tam wiele talentu, bardzo szybkich zawodników i graczy z dużą zdolnością do oddawania rzutów, a do tego jest bardzo dobrze trenowany. Valencia rozgrywa znakomity sezon i graliśmy już ze sobą wystarczająco dużo razy, żeby wiedzieć, że oni mogą sprawić nam problemy w pewnych elementach gry, a my im w innych. Mam nadzieję, że kibice wypełnią Palacio, nie mam co do tego wątpliwości, i że będą wspierać zespół tak, jak na to zasługuje za swoją świetną postawę w Eurolidze do tej pory.

– Do końca zostało jeszcze osiem kolejek. Wszystkie mecze mają ogromne znaczenie. Trudno sobie wyobrazić, że z góry założymy zakończenie z tylko jedną porażką u siebie (bilans 14-1 w tym momencie – przyp. red.), to byłoby niemal bezprecedensowe w historii Euroligi. Będziemy próbować, choć musimy też potrafić wygrywać na wyjazdach. W ostatnich meczach na wyjeździe prezentowaliśmy właściwe nastawienie: jeden wygraliśmy, jeden wyrwano nam w ostatnim momencie, a jeden przegraliśmy. Możemy wygrywać na wyjazdach, ale mam nadzieję, że utrzymamy naszą znakomitą formę u siebie.

– Odrobienie wyniku? Absolutnie teraz na to nie patrzymy. O tym myśli się dopiero w końcówce meczu. Mam nadzieję, że jutro znajdziemy się w takiej sytuacji, ale przeciwko drużynie na tak wysokim poziomie nie można od początku myśleć o takich rzeczach. Gdyby to był dwumecz w fazie pucharowej, byłoby inaczej. Tutaj, w sezonie zasadniczym, najważniejsze jest zwycięstwo, co samo w sobie byłoby znakomitym wynikiem, biorąc pod uwagę poziom rywala.

– Rywalizacja Realu Madryt z Valencią? Moim zdaniem jest bardzo zdrowa. Trenerzy i zawodnicy darzą się dużym szacunkiem, choć rywalizują z ogromną energią. Ta stara mentalność, że w Hiszpanii są tylko dwie wielkie drużyny, już się skończyła. Dzięki dobrej pracy i inwestycjom Valencia jest dziś na poziomie tych dwóch pozostałych. Można więc mówić o sportowej rywalizacji na najwyższym poziomie, a dobra gra obu zespołów sprawiła, że przeniosła się ona także do Euroligi, a nie tylko do rozgrywek krajowych.

– Wszystkie zespoły, które dobrze pracują, pod koniec sezonu grają lepiej niż na jego początku, a w drugim roku pracy z trenerem grają lepiej niż w pierwszym. Co do tego nie mam wątpliwości. Siłą Valencii jest to, że zbudowała drużynę element po elemencie, bez dźwigania żadnego ciężkiego dziedzictwa z przeszłości, konsekwentnie podążając określoną linią. Wybrała zawodników bardzo utalentowanych i bardzo szybkich, z dużą zdolnością do oddawania rzutów, zgodnie z przyjętą koncepcją techniczno-taktyczną. Transfery Omariego Moore’a i Kamerona Taylora były znakomite, a rozwój młodszych zawodników, takich jak Montero, Puerto, Pradilla, De Larrea czy Badio, jest efektem systematycznej pracy. To jest sekret każdego zespołu, który chce osiągnąć sukces: budować drużynę w oparciu o spójną koncepcję i konsekwencję techniczną oraz wprowadzać zawodników w sposób zgodny z długofalowym rozwojem.

– Przynajmniej z naszej strony musimy spróbować nie dopuścić do tego, żeby Valencia zaczęła mecz z bardzo wysoką skutecznością punktową. Tak grają przeciwko wszystkim zespołom. Zdobywają ponad 30 punktów w pierwszych kwartach (34:16 w półfinale Pucharu Króla). Skupiłbym się właśnie na tym, choć to nie zależy wyłącznie od nas. Zrobili tak przeciwko Murcii, Žalgirisowi… przeciwko nam w Pucharze Króla, choć później wygraliśmy. Prawie tak samo było w meczu ligowym. Z naszej strony najważniejsze jest zacząć bardziej uważnie, a potem zobaczyć, jak potoczy się spotkanie.

– Nie powinniśmy nadużywać zmian w obronie, zwłaszcza na początku akcji. To może się obrócić przeciwko nam jak bumerang. Oczywiście, gdy przyjdzie odpowiedni moment, jeśli będzie to konieczne, będziemy musieli z tego skorzystać i zrobić to lepiej. Później, pod koniec czwartej kwarty w Pucharze Króla, mieliśmy wiele bardzo dobrych akcji defensywnych, które pozwoliły odrobić dziesięciopunktową stratę. Obrona ze zmianami krycia to jedno z narzędzi, jest do dyspozycji, ale uważam, że nie powinniśmy z niej zbyt często korzystać.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!