– Nie do końca podobało mi się, jak grała drużyna Xabiego, ale taktycznie, zwłaszcza w defensywie, była to ekipa bardzo trudna do pokonania, bardzo niewygodna. I moim zdaniem trzeba było zobaczyć, jak to będzie wyglądało w konkretnych meczach, zwłaszcza w lutym czy marcu. Nie było nic skomplikowanego w tym, żeby dotrwać do lutego lub marca i wtedy ocenić, co się dzieje z Xabim Alonso. Z mojego punktu widzenia mecz z Albacete by wygrał – moim zdaniem – bo taktycznie to dobrze układał i Realowi Madryt bardzo trudno było strzelać gole. W Lizbonie też, tak mi się wydaje. Uważam więc, że zbyt pochopnie zwolniono Xabiego Alonso. Tym bardziej że stało się to w momencie porażki w Superpucharze, w meczu, którego Real wcale nie zagrał źle. Wręcz był całkiem dobry. W końcówce wygrała Barcelona, jak równie dobrze mógł wygrać ktokolwiek inny, ale Real Madryt rozegrał dobre spotkanie.
– Tylko że od trzech miesięcy coś nam nie grało. Przez trzy miesiące, bo nikt nie sprawdzał, jakiego trenera można sprowadzić – takiego, który ma doświadczenie i potrafił radzić sobie z tego typu problemami. Nie. Nagle Raúl, który przez wiele lat był na końcu tej kolejki i nigdy go nie awansowano, a z dnia na dzień do pierwszej drużyny wciąga się chłopaka, który nigdy nie trenował w Primera División – Arbeloę. I tego samego dnia Arbeloa przegrywa 1:4 w Segunda B z Castillą. To wszystko jest kumulacją absurdów. Tak jak mówimy o Valencii, tak samo można mówić o Realu Madryt.
– Moim zdaniem zwolnienie Xabiego Alonso nie miało żadnego sensu. To prawda, że zespół nie grał zbyt dobrze, ale osiągał dobre wyniki. W Lidze Mistrzów był całkiem wysoko. A w lidze – raz pierwszy, raz drugi, pierwszy, drugi, tak jak jest teraz. Teraz w Lidze Mistrzów jest trudno, a wtedy byliśmy dobrze sklasyfikowani. W Pucharze Króla – odpadliśmy, a w lidze – pierwszy albo drugi. Praktycznie nic się nie zmieniło. Właściwie jest gorzej.
– Z mojego punktu widzenia nie miało sensu zwalniać Xabiego. A jeśli już go zwalniasz, to musisz mieć w zanadrzu trenera, który potrafi sobie z tym wszystkim poradzić. Nie chłopaka, który przychodzi z rezerw, wcześniej z drużyny młodzieżowej i jeszcze nie trenował. I nie wie, jak sobie z tym wszystkim radzić. Nie chodzi o to, że to akurat Arbeloa – tak samo byłoby z każdym innym młodym trenerem. Uważam, że Raúl poradziłby sobie z tym dużo lepiej. Dlaczego? Bo przeżywał takie momenty jako piłkarz. Bo był kapitanem, bo miał osobowość i wiedział, co w takich chwilach można zrobić. Nie sądzę, żeby Arbeloa był odpowiednim trenerem dla Realu Madryt.
Komentarze (62)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się