Advertisement
Menu
/ theathletic.com

Guardiola czaruje taktycznie tuż przed meczami z Realem Madryt [GIF]

Na tydzień przed pierwszym meczem Manchesteru City z Realem Madryt specjaliści wskazują na najnowszy pomysł Pepa Guardioli w grze piłką i radzeniu sobie z zamysłami rywali.

Foto: Guardiola czaruje taktycznie tuż przed meczami z Realem Madryt [GIF]
Sytuacja omawiana w artykule. (fot. X)

To Sam Lee, korespondent The Athletic od Manchesteru City, wskazuje na nowość w grze City w ostatnim meczu z Leeds. Ten dziennikarz zaczyna od przedstawienia faktów dotyczących tej nowości. Po pierwsze, na czym ona polega i dlaczego została wprowadzona? W sobotnim zwycięstwie 1:0 nad Leeds United Guardiola poprosił swoich dwóch środkowych pomocników, Bernardo Silvę i Rodriego, aby rozpoczynali akcje od wznowień od bramki, ustawiając się na rogach pola bramkowego, jak normalnie praktycznie zawsze w każdej ekipie robią stoperzy. Miało to pomóc Manchesterowi City w wyprowadzaniu piłki spod intensywnego pressingu gospodarzy.

Po drugie, to kolejny, ale być może najczytelniejszy dowód na to, że trener Manchesteru City próbuje przeciwstawić się modzie na grę „każdy swego” w Premier League, wynajdując znowu totalną nowość. Po trzecie, niekoniecznie to zadziałało, ale i tak jest interesujące ze względu na to, co symbolizuje.

Już wydawało się, że City zaczyna dostosowywać się do maksymalnie bezpośredniej i fizycznej ery Premier League, bo od kilku miesięcy strzela gola z kontrataków, żyje z interwencji Gianluigiego Donnarummy i korzysta z długich podań do Erlinga Haalanda. Guardiola jednak wcale nie pogodził się z taką grą i wciąż próbuje pokonać resztę na własnych zasadach.

„Wciąż mam to marzenie, by grać i grać, grać jeszcze więcej niż czasami gramy, nawet jeśli przy kryciu indywidualnym jest to trudne”, powiedział w piątek zapytany o znaczenie dalekich podań do Haalanda dla gry City. Co kilka tygodni mówi coś w tym stylu tego, co rzucił sześć tygodni temu: „Nigdy, przenigdy w życiu nie powiedziałem i nigdy nie powiem, że nie możemy grać lepiej od tyłu albo że nie powinniśmy próbować tego robić. Nigdy, bo ja. To. Po prostu. Kocham”.

Pomiędzy tymi wypowiedziami powiedział jeszcze: „Wciąż wierzę, że jedna dobra akcja między bramkarzem a środkowym obrońcą może stworzyć okazję. Ludzie już w to w ogóle nie wierzą… Ja będę walczył do ostatniego dnia mojej pracy jako trener o ten pomysł na grę. Nawet teraz, gdy jest krycie indywidualne, nawet teraz, gdy gra jest bardziej bezpośrednia, nawet jeśli jest więcej przejść z obrony do ataku, to na końcu dobre podanie to wciąż dobre podanie. Naprawdę wierzę, że największy sukces drużyny zależy od tej prostej czynności”. Gdy Guardioli zwrócono uwagę, że Mikel Arteta z Arsenalu powiedział, iż wszelkie plany meczowe sprzed dwóch czy trzech lat można wyrzucić do kosza, ponieważ krycie indywidualne sprawia, że nie ma już na boisku takich „kieszeni” i wolnych przestrzeni jak kiedyś, szkoleniowiec City stanowczo odparł: „Te przestrzenie ciągle tam są”.

Skrzydłowy Newcastle United, Anthony Gordon, niedawno być może najlepiej wyjaśnił to, co obecnie się dzieje, gdy zapytano go, dlaczego angielskie kluby radzą sobie w tym sezonie tak dobrze w Lidze Mistrzów: „Premier League stała się bardziej fizyczna niż kiedykolwiek wcześniej. Nie ma zbyt wiele kontroli, to gra oparta na bieganiu, a czasami chodzi po prostu o pojedynki: kto wygrywa pojedynki, wygrywa mecz. Liga Mistrzów jest trochę bardziej w starym stylu, jest bardziej oparta na czystym futbolu”.

Guardiola wciąż, na ile to możliwe, poszukuje bardziej „pozycyjnego” podejścia do gry. Chętnie wykorzystuje Haalanda jako opcję do zagrania długiej piłki i byłoby głupotą z tego nie korzystać. Bardzo skutecznym sposobem na złamanie pressingu opartego na kryciu indywidualnym jest zagranie ponad rywalami, a Haaland potrafi być znakomity w pojedynkach ze środkowymi obrońcami. Jeśli jednak City dość często robiło to w tym sezonie, to dlatego, że nie było wystarczająco dobre w próbach rozgrywania bardziej złożonych akcji, a nie dlatego, że Guardiola chce, by grali długą piłkę. W kilku wypowiedziach Hiszpan podkreślał, że ich rozegranie od tyłu nie jest wystarczająco dobre w dużej mierze ze względu na liczbę nowych zawodników w zespole.

Jeszcze w piątek mówił też o potrzebie „znalezienia alternatywy” dla długiego podania oraz o tym, że City musi być bardziej „nieprzewidywalne” w budowaniu akcji. A w sobotę ustawił Bernardo i Rodriego na pozycjach, których wcześniej nigdy od nich nie wymagał. Już od pierwszej minuty, gdy City miało wznowienie od bramki, Obywatele wykorzystywali je jako okazję, by od samego początku wprowadzić do gry swoich dwóch najbardziej opanowanych i odpornych na pressing pomocników. Środkowi obrońcy, którzy normalnie ustawialiby się na tych pozycjach wewnątrz pola karnego, zostali rozstawieni szeroko, czyli tam, gdzie zwykle można by się spodziewać bocznych obrońców. A boczni obrońcy byli ustawieni znacznie wyżej na boisku.

Wiedząc, że Leeds będzie agresywnie pressować, a atmosfera na Elland Road również odegra swoją rolę, Guardiola nie chciał grać długiej piłki i ryzykować meczu od pola karnego do pola karnego. Dlatego poprosił swoich najbardziej pewnych w rozegraniu zawodników, by pomogli wyprowadzić City wyżej na połowę rywala. Założenie było takie, że City po przełamaniu pressingu może albo zepchnąć Leeds do własnego pola karnego i przejąć kontrolę, albo szybko zaatakować między liniami, tworząc sytuacje „fałszywego kontrataku”, ale w bezpieczniejszy sposób niż poprzez zwykłe wybicie piłki do przodu. Biorąc pod uwagę kontuzję Haalanda, długa piłka byłaby jeszcze bardziej ryzykowna przy mniej efektywnym zawodniku jako punkcie odniesienia w ataku.

Pierwsza i trzecia próba były w rzeczywistości bardzo obiecujące. Już w pierwszej minucie City zdołało dojść do linii środkowej i wymienić kilka podań, choć jedno niedokładne zagranie dało Leeds okazję do doskoku i zmusiło City do cofnięcia się.

Trzecia próba była najpewniej prawie idealnym przykładem tego, czego chciał Guardiola. Rodri i Bernardo (z początkową pomocą Donnarummy) wciągnęli w pressing zawodników Leeds, rozegrali piłkę wokół nich, podprowadzili ją wyżej i wymienili kilka podań. W ten sposób dotarli do linii środkowej, skąd Rodri zagrał prostopadłe podanie do Antoine’a Semenyo. Ten był na spalonym i dodatkowo uderzył nad bramką, ale sam plan został wykonany perfekcyjnie.

City trzymało się tego planu, nawet gdy Leeds zaczęło się do niego dostosowywać. Kolejne trzy próby zakończyły się stratą piłki blisko bramki City i ogólnie to Leeds przejęło inicjatywę na starcie spotkania. Wyczuwając zagrożenie, w 22. minucie City zagrało długą piłkę do Semenyo, a kilka minut później ponownie zdecydowało się na takie rozwiązanie. Ostatecznie udało im się zepchnąć Leeds na własną połowę po faulu na Semenyo, który dał chwilę wytchnienia. Od tego momentu to ostrożne rozgrywanie piłki oraz skuteczność w pojedynkach i walce o drugie piłki pozwoliły Obywatelom przejąć kontrolę nad meczem.

Po spotkaniu Guardiola pochwalił swoich dwóch pomocników za operowanie piłką i za to, jak utrudniają życie zespołom stosującym krycie indywidualne dzięki temu, że są na tyle pewni w posiadaniu, iż potrafią przyjąć wiele kontaktów z piłką mimo presji rywali i dopingu trybun: „Rodri i Bernardo robią akcje na lewo i prawo, grają z piłką na prawo i lewo, do tego pracują przy pressingu i kryciu indywidualnym rywala, co jest bardzo trudne. Bo normalnie przy kryciu indywidualnym grasz na jeden kontakt i to jest łatwe dla przeciwnika, ale gdy możesz dotknąć piłkę 3-4 razy, to staje się dla nich trudniejsze. A Rodri… Pff, wow, co za gracz. Jestem szczęśliwy. Bardzo nam go brakowało przez długi czas, a teraz krok po kroku wraca do swojej najlepszej dyspozycji”.

Wymowne było przy tym to, że po początkowych sukcesach w próbach wychodzenia spod pressingu, City tak naprawdę ostatecznie ustabilizowało grę dzięki dłuższym podaniom i wygrywaniu starć fizycznych. Mimo to dostaliśmy wyraźny sygnał, że Guardiola zamierza walczyć o okiełznanie współczesnej Premier League, robiąc dalej wszystko po swojemu. A biorąc pod uwagę, że niewielu spodziewa się jego obecności w klubie dłużej niż jeszcze jeden sezon, ta ideologia może zdefiniować jego ostatnie miesiące w City.

Sam Lee kończy serią pytań: Czy determinacja Guardioli, by trzymać się własnych zasad – mimo ryzyka w starciach z zespołami agresywnie pressującymi i kryjącymi indywidualnie – okaże się błędem?; Czy ostatecznie porzuci te idee i w pełni postawi na długą piłkę, by ponownie wynieść City na szczyt?; Czy może jeszcze raz angielski futbol dostosuje się do jego woli?

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!