Koszykarze Realu Madryt przełamali swoją wyjazdową niemoc w Eurolidze. Pokonali będący w dobrej formie Partizan. Spotkanie rozstrzygało się w ostatnich sekundach i tym razem Madrytczykom nie zabrakło zimnej krwi, chociaż Scariolo nie może być zadowolony z postawy drużyny w trzeciej kwarcie. Na wyróżnienie zasługują powroty Maledona i Decka, natomiast graczem meczu został Trey Lyles. W zespole Partizana najlepszy był Bruno Fernando, który miał w tym pojedynku coś do udowodnienia.
Pierwsza kwarta była bardzo wyrównana. Od razu swoją obecność w meczu chciał zaznaczyć Bruno Fernando. Nie chodziło tylko o zdobywane punkty, ale o postawę w defensywie. Już w pierwszych pięciu minutach zanotował dwa bloki. Obie drużyny zdobywały punkty w równym tempie i nikt nie był w stanie odskoczyć bardziej niż na kilka punktów (19:20).
Druga część meczu należała do Realu Madryt, który od razu zaczął budować przewagę, w czym Lylesowi pomagali Maledon z Deckiem. Defensywa spisywała się znakomicie i prowadzenie Królewskich stało się dwucyfrowe. Co ciekawe, Lyles świetnie punktował do mniej więcej połowy drugiej kwarty, a w dalszej części spotkania ani razu nie trafił do kosza. Schodząc na przerwę, Madrytczycy mogli być zadowoleni (33:43).
Po zmianie stron początkowo ożywienie do gry wprowadzili Andrés Feliz oraz Chuma Okeke. W połowie trzeciej kwarty Real Madryt miał 15 punktów więcej. Wtedy Partizan zaskoczył Królewskich błyskawicznym powrotem do gry. Przez kilka minut gospodarzom wychodziło wszystko, czego efektem była seria 14:0 i trybuny zostały rozgrzane na maksimum. Garuba przełamał niemoc, ale ponownie mecz stał się wyrównany (61:62).
W ostatniej kwarcie Partizan wyszedł na prowadzenie po raz pierwszy od pierwszej kwarty. Real Madryt skutecznie odpowiadał. Wszystko działo się jednak bardzo powoli, jeśli chodzi o tempo zdobywania punktów. Gospodarze częściej faulowali, co w ostatnich minutach mocno im ciążyło. Real Madryt zostawił sobie przewinienia na kluczowe momenty. Emocje mocno wzrosły i przez bardzo długi fragment piłka nie wpadała do kosza. W końcu bardzo ważną ofensywną zbiórką popisał się Tavares. Chwilę później znów w ataku piłkę zebrał Lyles, a z obwodu trafił Feliz. Obrona nie była idealna przy akcjach Partizana, który jednak nie był skuteczny. Wykorzystane rzuty osobiste ostatecznie zamknęły spotkanie i Real Madryt dopisał do dorobku ważne zwycięstwo.
73 – Partizan (19+14+28+12): Brown (14), Bonga (12), Lakić (2), Fernando (12), Calathes (5), Washington (13), Bošnjaković (-), Mijailović (-), Pokuševski (7), Radanov (0), Jekiri (8).
77 – Real Madryt (20+23+19+15): Abalde (0), Campazzo (4), Okeke (7), Hezonja (14), Tavares (13), Lyles (14), Maledon (5), Deck (7), Garuba (4), Llull (0), Feliz (9), Łeń (-).
Poza kadrą znaleźli się:
- Gabriele Procida – decyzja trenera
- David Krämer – decyzja trenera
- Izan Almansa – decyzja trenera
Wynik dwumeczu: Real Madryt 170:159 Partizan
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się