Koszykarze wygrali w Belgradzie
W 28. kolejce Euroligi Real Madryt pokonał na wyjeździe Partizan. Królewscy mieli za sobą trzy porażki z rzędu w tych rozgrywkach w obcych halach i w końcu zdołali to zmienić, co poprawiło ich sytuację w tabeli.
Trey Lyles. (fot. Getty Images)
Koszykarze Realu Madryt przełamali swoją wyjazdową niemoc w Eurolidze. Pokonali będący w dobrej formie Partizan. Spotkanie rozstrzygało się w ostatnich sekundach i tym razem Madrytczykom nie zabrakło zimnej krwi, chociaż Scariolo nie może być zadowolony z postawy drużyny w trzeciej kwarcie. Na wyróżnienie zasługują powroty Maledona i Decka, natomiast graczem meczu został Trey Lyles. W zespole Partizana najlepszy był Bruno Fernando, który miał w tym pojedynku coś do udowodnienia.
Pierwsza kwarta była bardzo wyrównana. Od razu swoją obecność w meczu chciał zaznaczyć Bruno Fernando. Nie chodziło tylko o zdobywane punkty, ale o postawę w defensywie. Już w pierwszych pięciu minutach zanotował dwa bloki. Obie drużyny zdobywały punkty w równym tempie i nikt nie był w stanie odskoczyć bardziej niż na kilka punktów (19:20).
Druga część meczu należała do Realu Madryt, który od razu zaczął budować przewagę, w czym Lylesowi pomagali Maledon z Deckiem. Defensywa spisywała się znakomicie i prowadzenie Królewskich stało się dwucyfrowe. Co ciekawe, Lyles świetnie punktował do mniej więcej połowy drugiej kwarty, a w dalszej części spotkania ani razu nie trafił do kosza. Schodząc na przerwę, Madrytczycy mogli być zadowoleni (33:43).
Po zmianie stron początkowo ożywienie do gry wprowadzili Andrés Feliz oraz Chuma Okeke. W połowie trzeciej kwarty Real Madryt miał 15 punktów więcej. Wtedy Partizan zaskoczył Królewskich błyskawicznym powrotem do gry. Przez kilka minut gospodarzom wychodziło wszystko, czego efektem była seria 14:0 i trybuny zostały rozgrzane na maksimum. Garuba przełamał niemoc, ale ponownie mecz stał się wyrównany (61:62).
W ostatniej kwarcie Partizan wyszedł na prowadzenie po raz pierwszy od pierwszej kwarty. Real Madryt skutecznie odpowiadał. Wszystko działo się jednak bardzo powoli, jeśli chodzi o tempo zdobywania punktów. Gospodarze częściej faulowali, co w ostatnich minutach mocno im ciążyło. Real Madryt zostawił sobie przewinienia na kluczowe momenty. Emocje mocno wzrosły i przez bardzo długi fragment piłka nie wpadała do kosza. W końcu bardzo ważną ofensywną zbiórką popisał się Tavares. Chwilę później znów w ataku piłkę zebrał Lyles, a z obwodu trafił Feliz. Obrona nie była idealna przy akcjach Partizana, który jednak nie był skuteczny. Wykorzystane rzuty osobiste ostatecznie zamknęły spotkanie i Real Madryt dopisał do dorobku ważne zwycięstwo.
73 – Partizan (19+14+28+12): Brown (14), Bonga (12), Lakić (2), Fernando (12), Calathes (5), Washington (13), Bošnjaković (-), Mijailović (-), Pokuševski (7), Radanov (0), Jekiri (8).
77 – Real Madryt (20+23+19+15): Abalde (0), Campazzo (4), Okeke (7), Hezonja (14), Tavares (13), Lyles (14), Maledon (5), Deck (7), Garuba (4), Llull (0), Feliz (9), Łeń (-).
Poza kadrą znaleźli się:
- Gabriele Procida – decyzja trenera
- David Krämer – decyzja trenera
- Izan Almansa – decyzja trenera
Wynik dwumeczu: Real Madryt 170:159 Partizan
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze