José Félix Díaz, od niedawna nowy dyrektor Asa, podaje, że to spotkanie Florentino Péreza, Aleksandra Čeferina i Nassera Al-Khelaïfiego pozwoliło osiągnąć wstępne porozumienie i znaleźć sprzyjający scenariusz dla konfederacji reprezentującej 55 federacji, organizacji obejmującej 800 klubów oraz samego Realu Madryt. Trzy strony zdecydowały się budować mosty, aby odblokować sytuację i znaleźć niezbędny punkt porozumienia.
Droga do osiągnięcia tego wstępnego porozumienia była długa i wyboista. Trójstronne spotkanie, przeprowadzone w atmosferze szacunku i dialogu, okazało się decydujące, by wszyscy aktywnie uczestniczący w negocjacjach zrozumieli, że ich obowiązkiem jest znalezienie rozwiązania problemu, a nie pozwolenie, by wszystko toczyło się dalej tą samą ścieżką, ocenia dziennikarz.
Hiszpan podkreśla, że porozumienie nie jest ani w pełni domknięte, ani ostateczne. Rozmowy ciągle trwają, lecz odbywają się już w innych realiach, w których najważniejsza jest piłka nożna i jej rozwój. Jak potwierdzają wszystkie strony, wyjście Barcelony z projektu Superligi nie miało większego znaczenia ani wpływu na ustalenia potwierdzone w środę po południu. Ruchy Katalończyków były nieistotne dla tego ruchu.
Kolejnym krokiem jest nadanie konkretnych ram temu, co zostało uzgodnione oraz wprowadzenie tego do futbolu i europejskich rozgrywek. Dopiero wtedy Real Madryt wycofa wszystkie pozwy, jak również roszczenie o odszkodowanie w wysokości 4,5 miliarda euro. W tym kontekście duże znaczenie miało to, że Real Madryt uzyskał korzystne wyroki w sprawie Superligi, co sprawiło, że UEFA oraz European Football Clubs zdecydowały się przyspieszyć proces porozumienia i zawarcia pokoju.
Rozmowy trwały od miesiąca i sfinalizowane zostały w środę rano. Świat futbolu odetchnął z ulgą, a wspólny komunikat uzgodniony przez trzy strony osiągnął to, co było zamierzone. Piłka znów się uśmiecha. Na końcu nikt nie wyobrażał sobie Ligi Mistrzów bez Real Madryt ani tych rozgrywek bez UEFA.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się