Álvaro Arbeloa dobrze wiedział, że Real Madryt mimo nieobecności Viníciusa czy Rodrygo na Estadio Mestalla trzeba poszukać wygranej. Do boju posłał duet napastników Mbappé-Gonzalo, za którymi zagrało czterech pomocników: Valverde, Arda, Camavinga i Tchouaméni. To miało zapewnić równowagę.
Równowaga może i była, ale nie miało to nic wspólnego z atrakcyjną i ofensywną grą. Królewscy grali za wolno, zdarzały im się proste i niewymuszone straty. Valencia nie stwarzała większego zagrożenia i dość szybko pozbywała się piłki. Realizowała jednak cel, którym było niestracenie bramki. Próby Mbappé czy Davida Jiméneza nie mogły zaskoczyć Dimitriewskiego. Real mimo pojedynczych pomyłek dobrze radził sobie w obronie, ale atakował bez ładu i składu.
Arbeloa niewiele zmienił w przerwie, a właściwie nie zmienił nic. Nie chodzi tylko o zmian personalne. Gra Realu Madryt po prostu nie uległa zmianie. Nadal było w miarę poprawnie w obronie i nijak w ataku. Napastnicy przegrywali pojedynki, ale drużyna atakowała bez wyraźnego ruszenia do przodu.
Ale do Realu uśmiechnęło się szczęście. Długo brakowało ryzyka ze strony ofensywnych graczy, więc w końcu na rajd zdecydował się Álvaro Carreras, który wbiegł w pole karne, przedryblował kilku zawodników Valencii, po drodze wygrał przebitkę i uderzył prawą nogą w krótki róg.
Gol uspokoił Real, ale nie obudził Nietoperzy. Valencia nadal po prostu grała słabo w piłkę. Królewscy kontrolowali spotkanie, a rywal nie wyglądał na zespół wierzący w sukces. Ostatecznie Valencia nie oddała celnego strzału na bramkę Courtois, a ostatnie słowo należało do Mbappé. Huijsen posłał długą piłkę do Brahima, ten obsłużył „dziewiątkę”, która wreszcie zrobiła swoje. To nie był dobry mecz Kyliana, ale i tak skończył go z golem.
To nie był też dobry mecz Realu Madryt. Gol Carrerasa wpadł na tyle wcześnie, że nie musieliśmy obserwować walenia głową w mur, jak w końcówce starcia z Rayo. Akcja lewego obrońcy naznaczyła to nudne spotkanie. No właśnie – o tym meczu trzeba jak najszybciej zapomnieć. Real utrzymuje jednak bardzo dobrą passę w lidze, nie daje uciec Barcelonie i powiększa przewagę nad Atlético. Ale czy na pewno taki weekend daje radość kibicom Realu Madryt? To nie jest pytanie, na które trzeba odpowiadać dzisiaj, ale można je zatrzymać w głowie na dłużej.
Valencia CF – Real Madryt 0:2 (0:0)
0:1 Carreras 65' (asysta: Huijsen)
0:2 Mbappé 90'+1 (asysta: Brahim)
Valencia: Dimitriewski; Unai Núñez (73' Thierry), Cömert, Copete, Gayà; Pepelu (73' Guido), Ugrinić (82' Guerra), Danjuma, Rioja (82' Ramazani); Beltrán (82' Sadiq), Duro
Real Madryt: Courtois; Jiménez (76' Trent), Asencio, Huijsen, Carreras; Tchouaméni, Valverde (90'+2 Cestero), Camavinga, Arda Güler (82' Mastantuono); Gonzalo (76' Brahim), Mbappé
Pobierz aplikację Superscore Polska i zanurz się w statystykach Królewskich. [współpraca]
Komentarze (913)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się