Przypadek Daniego Carvajala owiany jest wielką tajemnicą. Wychowanek Realu Madryt już od miesiąca jest teoretycznie w pełni gotowy do gry i regularnie otrzymuje powołania na kolejne mecze, ale w dalszym ciągu nie wskakuje do pierwszego składu, zauważa AS. Od początku 2026 roku Królewscy rozegrali w sumie dziewięć spotkań i kapitan w każdym z nich był obecny na ławce rezerwowych. Jednak w siedmiu przypadkach nawet na chwilę nie pojawił się na murawie, a w dwóch pozostałych rozegrał zaledwie 14 i 13 minut odpowiednio z Monaco i Albacete.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że chodzi tutaj po prostu o nadmierną wręcz ostrożność. Carvajal doznał w poprzednim sezonie bardzo poważnej kontuzji kolana, a gdy już wrócił, to na przestrzeni ostatnich miesięcy nabawił się dwóch kolejnych urazów, przez które przegapił w sumie 16 meczów. A teraz wobec dobrej postawy Fede Valverde na prawej obronie Álvaro Arbeloa nie ma na sobie presji w postaci jak najszybszego wprowadzenia 34-letniego Hiszpana.
Wszystko wskazuje jednak na to, że sam Carvajal czuje się w pełni gotowy do gry. A przynajmniej tak można wywnioskować po jego ostatnim wpisie w mediach społecznościowych: „Cierpliwość to nie jest umiejętność czekania, ale utrzymywania dobrego nastawienia podczas oczekiwania”. Teraz wszystko wskazuje na to, że w ten weekend na Mestalli Arbeloa będzie miał do dyspozycji swoich dwóch podstawowych prawych obrońców, ponieważ poza Danim do kadry ma wrócić także Trent Alexander-Arnold. Nie ulega jednak wątpliwości, że to kapitan Los Blancos ma duża większą przewagę w wyścigu o miejsce w pierwszym składzie.
Jednak w przypadku Carvajala niczego nie można być pewnym, ponieważ ten obecny sezon niesie ze sobą bardzo dużo tajemnic. Hiszpan wszedł w rozgrywki w dobrym stylu i w pewnym momencie mogło się nawet wydawać, że w hierarchii jest przed Trentem. Dwie kontuzje zastopowały jednak jego progres, a tym samym jego szanse na to, aby znaleźć się w kadrze Luisa de la Fuente na tegoroczny mundial w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie.
Nowy kontrakt i mundial
Wciąż jednak nic nie jest rozstrzygnięte, a sezon dopiero wkracza w swoją najważniejszą fazę, a to oznacza, że przynajmniej w teorii Carvajal ma czas na to, aby wywalczyć sobie mundial i jednocześnie pozostanie w Realu Madryt. Canterano wchodzi w ostatnie miesiące swojego obecnego kontraktu z klubem i na ten moment nie ma żadnych informacji na temat jego ewentualnego przedłużenia. Do tego ostatniego parafowania nowej umowy doszło w poprzednim sezonie tuż po tym, jak prawy obrońca doznał koszmarnej kontuzji kolana. Teraz jednak sytuacja wygląda już nieco inaczej.
Półtora roku temu Carvajal znajdował się w świetnej formie i zajął czwarte miejsce w zestawieniu Złotej Piłki. W tamtym momencie klub chciał wynagrodzić jego karierę i osiągnięcia (między innymi sześć Pucharów Europy) poprzez zagwarantowanie kolejnego roku w umowie niezależnie od wątpliwości, z jakimi wiązało się zerwanie więzadeł w kolanie. Sezon 2025/26 pozostaje dla Carvajala bardzo skomplikowany i od teraz do końca rozgrywek ma czas na to, aby udowodnić, że może wrócić na poziom niezbędny do gry w Realu Madryt i powalczyć o miejsce w kadrze reprezentacji Hiszpanii na mundial. Jednak aby to było w ogóle możliwe, najpierw musi wócić do pierwszego składu Królewskich. A to nieco się odwleka w czasie, podsumowuje AS.
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się