Real nie kupił nikogo w zimowym okienku transferowym
Bez niespodzianek.
Florentino Pérez. (fot. Getty Images)
Początek grudnia przyniósł Realowi Madryt kolejny problem kadrowy. Éder Militão zaczął zmagać się z naderwaniem mięśnia dwugłowego w lewym udzie, dodatkowo z uszkodzeniem ścięgna, a jego powrót do gry planowany jest dopiero na marzec. W tym samym okresie z gry wypadł też Trent Alexander-Arnold – uraz mięśnia prostego uda w lewej nodze okazał się na tyle poważny, że znów wykluczył go na dłużej, a był to już jego drugi taki przypadek w tym sezonie. Wcześniej z urazami borykali się niemal wszyscy piłkarze w kadrze, więc trudno było udawać, że drużyna funkcjonuje w normalnych warunkach.
Co dla jednych było fatalną wiadomością, dla innych mogło okazać się szansą. W Madrycie zawsze działa ten sam mechanizm: kiedy brakuje zdrowych zawodników, rośnie presja, by coś zrobić, rośnie też przestrzeń dla tych, którzy na co dzień stoją w kolejce po minuty. W tym roku różnica była jednak zasadnicza – nikt nie budował atmosfery, że Królewscy ruszą na zakupy. Wręcz przeciwnie: przekaz medialny od początku pozostawał spójny, niezależnie od kolejnych kontuzji Real zimą nie planuje żadnych wzmocnień.
Dlatego lawina nie dotyczyła nazwisk rzekomych kandydatów do transferu, tylko powtarzanych co kilka dni potwierdzeń, że scenariusz pozostaje bez zmian. Kolejne informacje o stanie zdrowia piłkarzy, kolejne pytania o rynek, kolejne odpowiedzi w tym samym tonie – i tak w kółko. Jedynym ruchem, który Real oficjalnie dopiął w tym okresie, było wypożyczenie Endricka do Lyonu, ogłoszone 23 grudnia, a więc transfer w przeciwną stronę, a nie wzmocnienie kadry.
I tak dotarliśmy do 2 lutego i zamknięcia zimowego okienka transferowego, które jak zawsze bywa też wykorzystywane przez agentów, aby na mocy marki Los Blancos próbować wybić kilku zawodników lub podbić ich wartość. W tym roku temat wielkich zakupów praktycznie nie istniał, natomiast na finiszu okienka pojawił się wątek bardziej przyziemny i znamienny: Bournemouth złożyło ofertę za Frana Garcíę, piłkarz miał patrzeć na ten pomysł przychylnie w poszukiwaniu minut, jednak Real propozycję odrzucił.
W tle tej całej zimy wydarzyła się jednak zmiana dużo ważniejsza niż wszystkie rozmowy o wzmocnieniach. W trakcie okienka doszło do roszady na ławce trenerskiej: z klubem pożegnał się Xabi Alonso, a jego miejsce zajął Álvaro Arbeloa.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze