Endrick: Moja pozycja to nie prawa strona, a „koszulka numer 9”
Endrick udzielił wywiadu L’Équipe. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi Brazylijczyka z tej rozmowy.
Fot. Getty Images
Czy hat-trick przeciwko Metz z ostatniego weekendu zapowiada wiele kolejnych?
To było dla mnie niesamowite uczucie. Było to kolejne zwycięstwo drużyny, a najważniejsze jest pomaganie zespołowi. Moja aklimatyzacja jest niemal idealna. Odkąd przyjechałem, to komunikacja z kolegami z drużyny i ze sztabem jest doskonała. Naprawdę dziękuję im za tę codzienną pomoc. Mam nadzieję teraz poprawiać się z meczu na mecz, aby na koniec sezonu osiągnąć nasze cele.
Co wiedziałeś o Lyonie przed przyjściem?
Miałem w domu swoją małą dokumentację o tym, czym jest klub. O tym, jak wygląda codzienne funkcjonowanie, kim będą moi przyszli koledzy z drużyny… To, że działacze przyjechali się ze mną spotkać i dali mi swoje słowo, było bardzo ważne. Poczułem ich zaufanie. Zastałem tutaj naprawdę bardzo zjednoczony zespół, w którym panuje przyjaźń, a to jest ważne. To nawet jest najważniejsze. Jeśli jest jedność na boisku i poza nim, to wszystko staje się płynniejsze, bardziej naturalne.
Znałeś historię Lyonu dotyczącą Brazylijczyków?
Tak, wiem, że wielu zawodników już tutaj grało, że tymi ostatnimi byli Lucas Paquetá i Bruno Guimarães oraz że wielu Brazylijczyków miało w Lyonie wspaniałą historię. Mam nadzieję również zapisać się w tej historii. Przed przyjazdem rozmawiałem o tym z Paquetą i Bruno. Powiedzieli mi, że to miejsce, w którym będę mógł być bardzo szczęśliwy.
Co trener Fonseca powiedział, by przekonać się cię do transferu?
Mówił o drużynie, o planie gry i o tym, co zostałoby zrobione, gdyby moje przyjście doszło do skutku. Był fundamentalny. Powiedział mi wszystko, wyjaśnił, jak to będzie wyglądało tutaj i dziś jest dokładnie tak, jak sobie to wyobrażałem, co jest wspaniałe.
Czy oglądałeś mecze Lyonu przed przyjściem?
Tak. Kiedy dowiedziałem się, że najprawdopodobniej podpiszę kontrakt, obejrzałem sporo meczów Ligi Europy i Ligue 1. Trochę poznałem drużynę i zawodników. Nie przyjechałem tutaj, nie znając nikogo. Obejrzałem naprawdę wiele meczów Lyonu. I to bardzo dobrych meczów!
Czy jesteś tu na misji mundialowej?
Nie, przyszedłem tutaj, żeby być szczęśliwym i grać w piłkę nożną. Oczywiście mundial to marzenie, które mam i to się nie zmieni. Jeśli Bóg pozwoli, zagram na mundialu, ale moją misją jest grać dobrze tutaj, bo jeśli nie grasz dobrze w swoim klubie, to nie możesz aspirować do gry w Seleção. Moją misją jest dać z siebie wszystko dla Lyonu. A potem przyjdą konsekwencje, które się z tym wiążą, na przykład możliwość pomocy mojemu krajowi w zdobyciu mistrzostwa świata [uśmiech].
Od swojego przyjścia grasz raczej na prawej stronie, a tymczasem Seleção szuka napastnika. Czy to może być problem?
Nie. Wie pan, wszyscy, którzy znają się na piłce, wiedzą, że moja pozycja to nie prawa strona, a „koszulka numer 9”. Ale zawsze mówię to samo: chcę grać i zrobię wszystko, żeby grać. Jeśli powiedzą mi, żebym grał po prawej stronie, zrobię to, żeby pomóc drużynie. Na prawej stronie Paulo [Fonseca] daje mi swobodę. A w ostatnim meczu strzeliłem pierwszego gola, grając na pozycji numer 9. Paulo wie, że jestem dziewiątką, ale potrzebował mnie po prawej stronie. Jak powiedziałem, jestem tu, żeby pomóc Lyonowi, żeby być wartością dodaną: jako prawoskrzydłowy, numer 9 albo nawet numer 10.
Można odnieść wrażenie, że jesteś ustawiany po prawej stronie, by często schodzić do środka…
Już wcześniej grałem na tej pozycji w Palmeiras, gdzie również miałem taką swobodę. Tutaj w gruncie rzeczy jest tak samo. Jestem numerem 9, który lubi trochę bardziej uczestniczyć w grze. Oczywiście, kiedy schodzę na prawą stronę, mam możliwość robienia rzeczy, których nie robię na pozycji numer 9, która jest nieco inna. Ale bardzo lubię tę swobodę poruszania się po prawej stronie, by ktoś inny mógł znaleźć się w środku. Lubię czuć się wolny na boisku, oczywiście przy wypełnianiu jednocześnie obowiązków defensywnych i ofensywnych.
Co powiedział ci Carlo Ancelotti, twój były trener w Realu Madryt i obecny selekcjoner Brazylii? Kiedy ostatni raz z nim rozmawiałeś?
Kiedy odchodziłem z Realu. Odbyliśmy wspaniałą rozmowę. Dał mi kilka rad, które bardzo mnie poruszyły. Teraz muszę pracować, żeby się rozwijać i stać się lepszym zawodnikiem.
Co myślisz o Ligue 1?
To bardzo silna i bardzo agresywna liga. Napastnicy wiedzą, że będą tu mieli wiele trudności. Oglądałem wiele meczów, gdy Neymar trafił do Paris Saint-Germain. Agresję i twardą grę fizyczną często widziałem też w Brazylii. Ale tutaj oprócz agresywności jest jeszcze ta siła, ta moc fizyczna. To zauważyłem już wcześniej, ale przychodząc tutaj, znowu to odczułem. Muszę być ostrożny [śmiech].
Czy można sobie wyobrazić, że zostaniesz tu dłużej niż do końca wypożyczenia, które obowiązuje do końca sezonu?
Tylko Bóg wie, co się wydarzy: czy powie mi, żebym tu został, czy nie. Nikt nie wie nawet, co wydarzy się jutro.
Masz 19 lat, ale sprawiasz wrażenie bardzo dojrzałego. Jak wyjaśnić to, że tak wcześnie stałeś się ważnym zawodnikiem?
Zacząłem bardzo wcześnie. Strzelałem gole w wieku 16 lat w Palmeiras, w wieku 17 lat w Seleção, a przed ukończeniem 18 lat podpisałem kontrakt z Realem Madryt. Musiałem przystosować się do nowego życia, zupełnie innego od tego z moich pierwszych lat. Moje dzieciństwo było trudne, a nawet bardzo trudne. To przeszłość, ale zostawia ślad. To jednak mi pomogło, wzmocniło mnie.
Kto towarzyszy ci w Lyonie?
W domu jestem z moją żoną [Gabriely, modelką i influencerką] oraz z dwoma psami. Mam też w Lyonie przyjaciół, ludzi, którzy ze mną pracują, cały zespół. To ważne, żeby ich mieć. Żeby być szczęśliwym i prezentować wysoką formę na boisku, trzeba mieć na co dzień solidne zaplecze.
Masz więcej obserwujących w mediach społecznościowych niż Olympique Lyon. Czy masz świadomość, że zmieniłeś wymiar klubu także w tej sferze?
Mam tego świadomość, ale to nie jest coś, co robi na mnie wrażenie. Oczywiście dziękuję Brazylijczykom, którzy mnie obserwują i dodają mi siły. Brazylia jest ze mną, ogląda mecze Lyonu, wspiera nas w Lidze Europy i w Ligue 1, co bardzo mnie to cieszy.
Już od pierwszych występów wzbudziłeś ogromny entuzjazm. Czy poza samym wynikiem zależy ci też na robieniu show?
Nie, zawsze liczy się wynik. Ale to prawda, że ten entuzjazm zrobił na mnie wrażenie. Tutaj kibice są obecni na każdym meczu i wspierają nas od początku do końca. To naprawdę dwunasty zawodnik i bardzo nam pomaga.
Zmieniłeś też mocno grę Lyonu: oddajesz połowę wszystkich strzałów drużyny.
[uśmiech] Jestem numerem 9, a dziewiątki tak właśnie robią: zawsze szukają bramki, zawsze chcą wykończyć akcję. Jeśli partner jest na lepszej pozycji, podam mu piłkę, ale jestem napastnikiem i gdy próbuję wykorzystać swoje szanse, pomagam drużynie. Kiedy jestem na boisku, patrzę tylko na bramkę. Taki jest cel piłki nożnej: strzelać gole.
Kto jest twoim punktem odniesienia w futbolu? Romário, do którego twoja gra jest często porównywana?
Nie, Cristiano Ronaldo jest numerem jeden. Być może dlatego, że nigdy nie widziałem „Cesarza” Romário w akcji. Najbardziej podziwiam w Cristiano to, że w wieku 40 lat wciąż jest tym, który pracuje więcej niż inni. Jest blisko zakończenia kariery, a mimo to nadal jest w stanie grać jeszcze przez wiele lat. Przynajmniej mam taką nadzieję.
W wieku 19 lat Cristiano Ronaldo był ciągle młodym talentem, który raczej najbardziej skupiał się na dryblingach w Manchesterze United. Ty wydajesz się już znacznie dojrzalszy.
Moje życie w Brazylii było bardzo burzliwe, ciążyła na mnie ogromna presja i niestety wiele problemów społecznych. Jeśli potrafisz to udźwignąć, to człowiek bardzo szybko dojrzewa. Podoba mi się to porównanie z Cristiano, który również miał trudne dzieciństwo. To jednak zawodnik nieporównywalny, który zawsze bardzo ciężko pracował. Ten wizerunek kogoś, kto codziennie pracuje, by być najlepszym, bardzo mi się podoba.
Masz nadzieję zagrać przeciwko niemu na najbliższych mistrzostwach świata?
Ach, Cristiano… To byłoby wspaniałe. Mam nadzieję, że dojdzie do takiego meczu i że go wygramy [uśmiech].
Pobierz aplikację Superscore Polska i zanurz się w statystykach Królewskich. [współpraca]
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze