„Odłączeni”
Carlos Carpio, zastępca redaktora naczelnego dziennika MARCA, w najnowszym tekście dzieli się swoimi przemyśleniami na temat piłkarzy Realu Madryt. Przedstawiamy tłumaczenie tekstu dziennikarza.
Piłkarze Realu Madryt przed meczem z Benficą. (fot. Getty Images)
Być może to kwestia czasu. Być może potrzeba… dużo czasu. Minęło 18 miesięcy od startu sezonu 24/25, a wciąż brak nowych wieści o piłkarzach, których wkład w zdobycie Ligi Mistrzów i mistrzostwa Hiszpanii był znaczący. I fakt, że forma Viníciusa, Bellinghama, Rodrygo, Valverde czy Camavingi bywa w niektórych meczach niewystarczająca, to jedno. Ale zupełnie inną kwestią jest to, że gracze ci praktycznie „odłączyli się” od futbolu na najwyższym poziomie. W klubie nadal na nich czekają, tak samo jak wciąż czeka się na ofertę za któregoś z nich. Jednak po półtora roku socios zaczynają się zastanawiać, czy kiedykolwiek zobaczą jeszcze tę imperialną wersję Jude’a Bellinghama, chirurgicznie precyzyjnego Rodrygo, bohatera Ligi Mistrzów i cudownych remontad, czy też tego Fede Valverde, którego Kroos, z równą sympatią co brakiem piłkarskiego nosa, namaścił swoim następcą, przekazując „ósemkę”. W gruncie rzeczy nasuwa się pytanie, czy ci piłkarze nie mają już za sobą swoich najlepszych 25 meczów w barwach Realu Madryt, mimo że mają zaledwie od 22 do 27 lat.
Być może to kwestia cierpliwości. Tej, którą madridista traci wobec sportowego, ale i instytucjonalnego regresu klubu. Albo tej, którą zaczyna tracić Mbappé, bo nie przyszedł do Realu Madryt po to, by zadowalać się nagrodą pocieszenia dla najlepszego strzelca La Ligi czy Ligi Mistrzów. W Lizbonie jego przekaz do kolegów z drużyny miał wyraźny ciężar gatunkowy: „Myślę, że czasami, jako piłkarze, jesteśmy w takiej bańce i nie widzimy rzeczy wyraźnie. Ale to był wieczór Ligi Mistrzów, a my w pierwszej połowie nie wyszliśmy grać meczu Ligi Mistrzów. To niemożliwe, żeby każdy pojedynek wygrywała Benfica. Każda piłka, każde 50:50 trafiało do Benfiki. To nie jest możliwe”. Mbappé ma 36 goli w 29 meczach. Nie wygrał jeszcze żadnej Ligi Mistrzów. Jest głodny sukcesu. I coraz częściej wygląda na zbyt osamotnionego, ciągnąc ten wózek razem z Courtois.
Być może to kwestia jakości. A raczej jej braku. Kwestia piłkarzy, którzy myślą, że są warci więcej niż w rzeczywistości. Piłkarzy, którzy wciąż nie zrozumieli, że żeby się oszczędzać, trzeba móc sobie na to pozwolić. Nie zrozumieli, że na pół gwizdka mogą grać tylko naprawdę wielcy, a takich w kadrze jest zaledwie dwóch… Choć wewnątrz szatni zapewne myślą, że jest ich cała masa.
Jedno na tym etapie jest już jasne: to nie była kwestia ani trenera, ani przygotowania fizycznego.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze