Mourinho: Kocham Real i kocham Arbeloę
José Mourinho pojawił się na konferencji prasowej przed meczem Ligi Mistrzów z Realem Madryt. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi trenera Benfiki z tego spotkania z dziennikarzami.
José Mourinho na konferencji prasowej. (fot. Getty Images)
[dziennikarz z Portugalii] Jakiego meczu się pan jutro spodziewa przy potrzebach obu drużyn?
Trudno to przewidzieć. Niezależnie od tego, jak dużo o tym rozmawiamy, jest jedna rzecz niezaprzeczalna i jednocześnie fantastyczna, czyli nieprzewidywalność gry. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Analizujesz rywala i własny zespół, ale może wydarzyć się wiele rzeczy. Staramy się jak najlepiej przygotować drużynę i grać z szacunkiem do zespołu, o którym wszyscy wiemy, kim jest. Naszym jedynym celem jest zwycięstwo. Nie musimy zwracać uwagi na inne wyniki, bo jeśli nie wygramy, to po prostu nie awansujemy do kolejnej fazy.
[El Mundo] Minęło wiele lat od pańskiego pobytu w Realu Madryt. Chcę zapytać o jedną z pańskich najsłynniejszych konferencji prasowych po meczu z Barceloną z pańskim pytaniem: dlaczego? Trwa śledztwo w sprawie sędziowania. Czy czas odpowiedział na to pytanie?
To sprawa, która mnie nie interesuje. Szczerze, to mnie nie interesuje. Ja przeżywam swoją karierę dzień po dniu. Myślę o dniu dzisiejszym i jutrzejszym, a nie wczorajszym. Co się stało, to się stalo i tyle.
[dziennikarz z Portugalii] Jutrzejszy mecz poprowadzi sędzia z Włoch. Co może pan powiedzieć o jego pracy? I czy rynek transferowy jest już dla was zamknięty?
Nie planuję ani transferów przychodzących, ani wychodzących. Nigdy nie wiadomo, jakie będą okoliczności. Mamy dwóch ważnych zawodników kontuzjowanych na drugą część sezonu, ale jestem bardzo spokojny, jeśli chodzi o rynek transferowy. A jeśli chodzi o sędziego, kilka tygodni temu powiedziałem, że nie martwię się zbytnio arbitrami i nie lubię komentować pracy sędziego przed meczami, ponieważ wierzę, że wykona on swoją pracę najlepiej jak potrafi. O sędziach mogę mówić po meczu.
[ABC] W poprzednim tygodniu powiedział pan, że zaskakuje pana, gdy niedoświadczeni trenerzy dostają pracę w Premier League. Czy zwraca pańską uwagę także brak doświadczenia i młodość Arbeloi? Jak ocenia pan jego pierwsze dwa tygodnie pracy?
Wy macie cechę, którą bardzo szanuję. Jest tym prowadzenie spraw w kierunku, który was interesuje. Zadano mi pytanie, czy zaskakuje mnie, że Spalletti trenuje Juve. Moja odpowiedź dotyczyła obiektywnego pytania, czy Spalletti ma warunki, by prowadzić Juve. To było pytanie, a odpowiedź była w obronie Spallettiego, bo oczywiście, że nie zaskakuje mnie, że Spalletti prowadzi Juve i że trenerzy z wielkim CV oraz wielką pracą trenują najlepsze kluby. Zaskakuje mnie, gdy trener bez historii trenuje wielki klub. Ta refleksja wydaje mi się normalna i opowiem ci historię, która dobrze odda tę sytuację. W 2000 roku gigant o nazwie Benfica zadzwonił do trenera, który nikogo nie trenował, by został trenerem Benfiki. Ten trener odpowiedział: nie przyjdę, bo nie chcę być asystentem. Bo ja pomyślałem, że chcą mnie jako asystenta, a oni chcieli mnie jako pierwszego trenera. To było moje pierwsze wielkie zaskoczenie, że młody trener, który nikogo nie prowadził, pójdzie bezpośrednio prowadzić giganta. To przydarzyło się mi i przyjąłem tę sytuację z zaskoczeniem. Włosi wykorzystali to, by mówić o Chivu. Wy, Hiszpanie, wykorzystaliście to, by mówić o Arbeloi. Jest tylko jeden problem, że Chivu i Arbeloa to moje dzieci. To nie tylko moi byli piłkarze, ale też byli wyjątkowi zawodnicy. Mówiąc o Álvaro, powiedziałbym, że z punktu widzenia ludzkiego, relacji osobistej i empatii osobistej, był jednym z moich ulubionych graczy ze wszystkich. Oczywiście nie był najlepszym piłkarzem, jaki grał dla mnie w Realu Madryt [uśmiech], ale bez wątpienia był jedną z najlepszych osób, jakie grały dla mnie w Realu Madryt. On był ostatnim, na którego mógłbym narzucać presję. Ostatnim, ale wy - mówiąc ogólnie - jesteście bardzo inteligentni w tym, jak wykonujecie swoją pracę. Ja w przypadku Álvaro mam tylko nadzieję, że wszystko będzie iść u niego dobrze i będzie mieć fantastyczną karierę jako trener.
[SER] Miał pan też dobrą relację z Xabim Alonso. Czy zaskoczyło pana, że wytrzymał na stanowisku trenera tak krótko? Rozmawiał pan z Xabim?
Xabi to kolejny z moich chłopaków, tak. To kolejny, z którym mam tylko pozytywne wspomnienia. Jutro będę mieć emocje wynikające ze starcia z Álvaro i miałem już te emocje z gry przeciwko Xabiemu. Grałem na Xabiego i to mnie dotknęło. To mnie rozczuliło przed meczem i po nim. To mnie rozczula, gdy mierze się z tymi chłopakami. To wielka radość, czego dokonał w Leverkusen. To wielka radość, że doszedł do trenowania Realu Madryt, a co się stało, jak to się skończyło i dlaczego się skończyło - szczerze, to mnie nie interesuje. I trudno już o to, by coś w futbolu mnie zaskoczyło. Wszystko może się zdarzyć. Jestem przy tym pewny, że teraz jego kariera pójdzie w innym kierunku i będzie bardzo szczęśliwy, bo już pokazał, głównie w Leverkusen, poziom trenerski, na jaki może dojść.
[El Desmarque] Wszystkiego najlepszego z okazji 63. urodzin.
Dziękuję.
Guardiola doradzał Xabiemu jeszcze przed jego zwolnieniem, by sikał swoim. By umarł ze swoimi pomysłami. Co pomyślał pan sobie, gdy dowiedział się, że Arbeloa przejmuje Real Madryt? I jaką radę może dać pan Arbeloi, by poszło mu tak dobrze jak panu?
Od razu pomyślałem, żeby wszystko poszło mu dobrze. Tego właśnie chcę. Arbeloa może trenować każdy klub na świecie i będę chciał, by poszło mu dobrze. Real Madryt może prowadzić jakikolwiek trener i będę chciał, by szło mu dobrze. Real Madryt z Arbeloą - wyobraź sobie, jak bardzo chcę, żeby szło im dobrze. Chcę, żeby poszło im źle tylko jutro. Potem chcę, żeby zawsze szło im dobrze. Zawsze, bo bardzo kocham Real i bardzo kocham Álvaro. Nie mogę analizować go jako trenera, bo go nie znam. Ja mógłbym tu mówić, że Álvaro to fenomen i takie tam, ale nie robię tego, bo go nie znam, nie widziałem go trenującego, nie obserwowałem jego drogi z młodymi w Realu poza wynikami. Dlatego nie mogę o tym mówić. Mogę powiedzieć za to, że ma wymiar ludzki, by być trenerem Realu Madryt. Rady? Absolutnie żadnych. Ważne dla mnie jest jedynie to, by był szczęśliwy i żeby to mu się bardzo podobało, bo dzisiaj bycie trenerem jest bardzo trudną misją. Bardzo trudną. Głównie dlatego, że zawsze jest wiele osób, które wiedzą więcej od ciebie i gadają o tobie każdego dnia. Krytykują cię każdego dnia i robią za influencerów w świecie futbolu. To coś bardzo trudnego i dlatego dla takich osób jak Álvaro, które teraz to zaczynają, ważne jest, by to lubili. Musisz bardzo lubić tę pracę. To jedyna sprawa. Jeśli on jutro powie mi „José, uwielbiam być trenerem”, to będę spokojny.
[dziennikarz z Portugalii] Jak powinna zagrać Benfica? Jaki powinien być plan?
Jak zawsze przy takim rywalu i randze meczu. Podobnie, jak mówiłem wcześniej przy okazji meczu z Juventusem. Pewnie niektórzy powiedzą mi, że to, co mówiłem, nie zadziałało, bo przegraliśmy, ale uważam, że trafnie dobraliśmy nasze założenia. Kiedy docierasz do momentu, w którym nie masz już nic do stracenia i mierzysz się z wielkimi zespołami oraz wielkimi piłkarzami, tymi drużynami o określonej stabilności, to musisz iść na całość: albo zabijasz, albo umierasz. To właśnie spróbujemy zrobić jutro, zachowując równowagę, bo bez niej, jak już mówiłem, Real Madryt to zespół, który wymierza ci karę: ci piłkarze z najwyższej półki nie potrzebują wielu metrów w polu karnym rywala, wystarczą im trzy akcje, by strzelić trzy gole. Oni są na tak wysokim poziomie, że czekają tylko na twój błąd, żeby cię za niego ukarać.
[Fox Sports] Czy rozmawiał pan z Arbeloą? I jeśli mówi pan o tym, że Real karze za każdy błąd, to czy ten mecz rozegra się bardziej na polu mentalnym? Jakie będą ostatnie instrukcje?
Nie, nie rozmawiałem z Álvaro. Mój numer telefonu jest bardzo złożony, bo zawsze mam tylko klubowy telefon, który poza klubem zna tylko moja rodzina. A drugi telefon ciągle się zmienia, jest modyfikowany i jak ludzie tracą mój kontakt, tak ja tracę kontakt do wielu osób. A z Álvaro nie potrzebujemy telefonu, by życzyć sobie szczęścia. On o tym wie, jak ja wiem, że Álvaro myśli to samo. Álvaro chce jutro pokonać Benfikę, a potem chce, żeby wygrywała zawsze. Tak na pewno to wygląda i nie potrzeba żadnego telefonu. Co do drugiego pytania, dla nas to jest bardzo proste: jeśli nie wygramy, to nie mamy czego szukać. Jeśli przegrywamy, odpadamy. Jeśli zremisujemy, odpadamy. Jeśli wygramy, wrócimy do szatni i tam dowiemy się, czy awansowaliśmy. Nie ma innej opcji. Musimy zagrać z tą jedną myślą, że musimy wygrać. Nie możemy zajmować się niczym innym.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze