Real Madryt jest dziś zupełnie innym zespołem. Wystarczył tydzień, by to poczucie zmiany dotarło do każdego zakątka piłkarskiego świata – także do tych, którzy wciąż mieli pełne usta krytyki po sabacie sprzed tygodnia, gdy na Bernabéu przyjechało Levante. Metamorfoza nie budzi żadnych wątpliwości. Podobnie jak to, kto za nią odpowiada. To nie kto inny jak zawodnicy pierwszej drużyny Los Blancos – ci sami (choć nie wszyscy), którzy żegnając Xabiego Alonso, życzyli mu powodzenia w mediach społecznościowych, opisuje José Félix Díaz z dziennika AS.
W tej „rewolucji” jest też element nowości, który wnosi Arbeloa – i on również dokłada swoje. Jednak to piłkarze są głównymi sprawcami tego, że Real odzyskał utraconą intensywność. Jedni powiedzą, że taka jest piłkarska reguła gry, ale kolejny raz wyszło na jaw, jaką władzę potrafią mieć zawodnicy nad wszystkim, co ich otacza. W Valdebebas dostrzeżono to już wcześniej i właśnie dlatego zdecydowano się na zmianę trenera.
Teraz piłkarze biegają, pressują i idą w jednym kierunku. Czy istnieje na to magiczny przepis? Czy zastosował go Arbeloa wraz ze swoim nowym współpracownikiem Pintusem? A może chodzi o pizze po meczach? Zawodnicy poczuli się uwolnieni od pewnych rozwiązań, które Alonso próbował wprowadzić – i które w innych zespołach potrafią działać. Tylko tyle. Arbeloa zrobił coś prostego: wdrożył to, co w tej szatni działa w tym stuleciu, czyli bliskość z piłkarzami oraz branie ich w obronę – zarówno na boisku, jak i na konferencjach prasowych. Oczywiście, równolegle z pracą treningową i przygotowaniem meczów, zauważa José Félix Díaz.
Już na początku grudnia w klubie zaczęto sugerować, że zmiana trenera jest konieczna. Osoby decyzyjne wiedziały z pierwszej ręki, że to nie działa i że to tylko kwestia czasu. Miały świadomość, że Xabi Alonso nie zbuduje porozumienia z dużą częścią szatni. I tak też wyglądał ten dodatkowy miesiąc, który dostał były trener Leverkusen: piłkarze nie chcieli, a Alonso nie potrafił.
Arbeloa osiągnął to, czego nie udało się jego przyjacielowi Xabiemu Alonso, bo punktem wyjścia było zaufanie zawodników. Porządek i zaangażowanie sprawiły, że Real Madryt znów jest konkurencyjny, a piłkarze pokazują, że znowu czerpią radość z gry. Najlepszym symbolem tej zmiany ma być Vinícius i jego zbliżające się przedłużenie kontraktu. W gabinetach nie mają wątpliwości: uważają, że Real Madryt może walczyć o La Ligę i Ligę Mistrzów, i zrobi to z obecną kadrą. W tym okienku transferowym drzwi do wzmocnień pozostają zamknięte, podsumowuje José Félix Díaz.
Komentarze (66)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się