Odnowienie kontraktu jest coraz bliżej. Brazylijczyk wie, że mimo tygodnia cierpienia, który ma za sobą, Real Madryt jako instytucja stoi po jego stronie. Vinícius potrzebował wsparcia swoich, żeby odżyć. Uściski – najpierw z kolegami z drużyny, a potem z Arbeloą – były tego najlepszym potwierdzeniem. Gdyby mógł, Florentino Pérez zszedłby na murawę, by dołączyć do tych gestów sympatii, których zresztą wielokrotnie okazywał mu już prywatnie, opisuje José Félix Díaz z dziennika AS.
Mecz z Monaco był inny. Nie miał nic wspólnego z żadnym spotkaniem, jakie Brazylijczyk rozegrał dotąd jako piłkarz Realu Madryt. Do tego stopnia, że na trybunach Santiago Bernabéu pojawił się nawet jego bezpośredni agent, człowiek, który prowadził go przez całą karierę. Frederico Peña chciał być przy swoim zawodniku w trudnym momencie, informuje José Félix Díaz.
Obecność szefa Rock Nations Brasil – i kluczowej postaci w rozwoju amerykańskiej agencji w obszarze sportu w Madrycie – miała jeden cel: otoczyć opieką i wesprzeć Viníciusa, który bezgranicznie ufa osobie prowadzącej jego karierę od samego początku.
Jak łatwo się domyślić, obecność agenta przybliża moment, na który najbardziej czekają kibice Realu Madryt: rozwianie wszystkich wątpliwości wokół przedłużenia umowy, obowiązującej do 30 czerwca 2027 roku. „Został mi jeszcze rok kontraktu. Ufam prezesowi, on ufa mnie i nie ma pośpiechu” – powiedział Vinícius po meczu.
Ten moment może zostać ogłoszony bardzo szybko. Obie strony chcą dalej iść razem, a obecność Frederico Peñi w Madrycie może tylko przyspieszyć sprawy. Brazylijczyk nie przechodził ostatnio łatwego czasu, ale przy swoich zdołał odwrócić sytuację. Po raz kolejny poczuł też sympatię i wsparcie władz Realu Madryt, z Florentino Pérezem na czele, podsumowuje José Félix Díaz.
Komentarze (97)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się