Advertisement
Menu
/ Real Madrid Televisión

Mbappé: Rozumiem ludzi, ale jeśli gwiżdżą, to muszą gwizdać na całą drużynę

Kylian Mbappé pojawił się na konferencji prasowej przed meczem z Monaco w Lidze Mistrzów. Przedstawiamy zapis tego spotkania napastnika Realu Madryt z dziennikarzami w Valdebebas.

Foto: Mbappé: Rozumiem ludzi, ale jeśli gwiżdżą, to muszą gwizdać na całą drużynę
Kylian Mbappé na tej konferencji prasowej. (fot. Getty Images)

– Przed startem chcę tylko wspomnieć o ofiarach z Kordoby. Widziałem, co się stało. To ważne, by pomyśleć o wszystkich rodzinach, ojcach, matkach, braciach i siostrach, którzy stracili osobę z rodziny. Myślimy o nich i nie chcemy zapomnieć, że są dużo ważniejsze rzeczy niż futbol. Bardzo dziękuję – tak sam Kylian Mbappé rozpoczął dzisiejszą konferencję prasową.

[RMTV] Jutro zagracie z rywalem, którego doskonale znasz, czyli Monaco. Jakie są klucze do odniesienia zwycięstwa w tym spotkaniu?
Monaco to drużyna, która nie jest w swoim najlepszym momencie, ale to ekipa, która zawsze w Europie potrafi utrzymać poziom i być zespołem na wysokim poziomie. Na końcu myślę, że musimy od początku zagrać z agresywnością, ruszyć na nich i pokazać, że dzisiaj to jest dzień dla nas oraz chcemy wygrać, by zbliżyć się do ósemki. Wtedy będziemy mogli mieć awans od razu i nie mieć dwóch meczów w play-offach. Więc na końcu to ważny mecz z wymagającym przeciwnikiem, ale zagramy w domu na Bernabéu i wszyscy wiedzą, że wieczór Ligi Mistrzów na Bernabéu to nasza przewaga. Trzeba poradzić sobie dobrze.

[La Sexta] Rozmawiając o Bernabéu, chcę zapytać o krytykę w ostatnim meczu. Jak przeżyła to szatnia? Jak waszym zdaniem możecie to odwrócić?
Co do gwizdów, jeśli mam wyrazić swoją opinię, myślę, że rozumiem. Rozumiem ludzi. Zanim byłem piłkarzem to byłem młodym, który oglądał wszystkie mecze piłkarskie. Kiedy nie byłem zadowolony, to co robiłem? Albo źle mówiłem o piłkarzach, albo przy szczęściu bycia na stadionie gwizdałem. Więc na końcu mogę to zrozumieć, bo jedyna szansa dla ludzi i madridistas, by wyrazić swoje odczucia, to pójście na stadion i gwizdanie. Więc to rozumiem, bo nie robimy rzeczy dobrze, ale jedyne, co ostatnio mi się nie spodobało... Rozumiem doskonale gwizdy, ale jeśli gwiżdżą, to muszą gwizdać na całą drużynę. Nie należy gwizdać bardziej na pewnych zawodników, bo to nie jest wina niektórych zawodników, a to wina całej grupy. Całej drużyny. Radzimy sobie źle jako ekipa i myślę, że mamy charakter oraz osobowość, by to zmienić na boisku. Mamy też ze sobą całe madridismo. Nie widzę, by madridismo było przeciwko nam. Madridismo jest wkurzone, to normalne, ale to my musimy zmienić sytuację na boisku, wygrywać mecze, grać dobrze i jestem pewny, że oni wtedy do nas wrócą.

[El Desmarque] Mówisz, że Bernabéu powinno gwizdać na całą drużynę. Gwizdali jednak głównie na Viníciusa, szczególnie na niego przez 90 minut…
[przerywa] Jasne, najpierw pomyślałem o Vinim. Bo... to nie jest wina Viniego, jeśli nie gramy teraz tak, jak powinniśmy. To wina całej drużyny. Dlatego o tym mówiłem i to jedyne, co mam do powiedzenia madridismo, by nie wybierać piłkarza i wyciągać go z drużyny, by gwizdać tylko na niego. Jeśli chcesz gwizdać, rozumiem to doskonale, ale gwiżdż na całą drużynę. My musimy to zaakceptować i to jest nasza praca. Robimy to i trzeba zmienić sytuację. O tym wiemy, ale nie należy wyciągać niektórych, by mówić to wina tego czy tamtego. Nie, wina leży po stronie nas wszystkich i to my musimy zmienić sytuację. I zrobimy to, bo jesteśmy piłkarzami Realu Madryt, a w Realu zawsze są takie chwile i trzeba to zmienić.
Co do tego, chcę dodać, że dotknęło to Viníciusa. W jakim stanie go widziałeś? Jak się czuje?
Na końcu Vini jak ty, ona i wszyscy jest człowiekiem, osobą. To normalne, gdy ludzie mówią o tobie źle. Czasami to sprawiedliwe, czasami nie, ale Vini to wielki piłkarz. To niesamowity człowiek. Mam szczęście, że go znam i czuję do niego dużą sympatię. Myślę, że to my jako drużyna musimy go lepiej chronić. Ja też muszę go lepiej chronić, by nie był w tej pozycji, że zostaje sam przeciwko ludziom. On musi wiedzieć, że tu nigdy w Realu Madryt nie będzie sam. Wszyscy zawodnicy, drużyna i klub są z nim, zawsze. Będziemy go chronić i dbać o niego, by dawał nam najlepszą wersję, bo gdy jest na swoim maksymalnym poziomie, to jest piłkarzem z wysokiego poziomu, jednym z najlepszych na świecie.

[SER] Co zrobiłbyś, gdybyś był Viníciusem? Co zrobiłbyś, by zamienić gwizdy na oklaski? By odwrócić sytuację?
[śmiech] Nie jestem Vinim. [śmiech] Zapytaj Viniego. Jak chcesz, to po niego pójdę i tu przyjdzie [śmiech]. Nie, nie jestem Vinim i nie mam dla niego rady. Vini to wielki piłkarz. Przyszedł tu do Realu Madryt i poznał wszystkie etapy w klubie, więc jestem nikim, by dawać rady Viniemu. Jedyna odpowiedzialność drużyny i moja, to jak mówię, chronienie go, dbanie o niego i robienie wszystkiego, by czuł się dobrze i był szczęśliwy. Bo wiemy, że kiedy Vini jest szczęśliwy, to jest zupełnie innym piłkarzem.

[RMC Sport] Wyobrażam sobie, że widziałeś, co działo się w finale Pucharu Narodów Afryki. [śmiech Mbappé] Co o tym sądzisz? Rozmawiałeś z którymś z kolegów? Szczególnie Brahimem? Sam miałeś różne zdarzenia i problemy w reprezentacji. Co sądzisz o tej sytuacji?
Wysłałem wiadomość Brahimowi, ale jeszcze mi nie odpisał. Myślę, że musi być smutny. Spędziłem pół nocy na telefonie z Achrafem i wiem, co się stało. Wiem, jak musi się czuć. Sam to przeżywałem... Miałem różne momenty frustracji i wściekłości. To trudny moment, ale musisz pracować dalej. Marokańczycy czekali na to od lat, ale takie jest życie piłkarza. Będziemy musieli mu pomóc, kiedy wróci do Realu. Ja sam przyszedłem do Realu wygrywać tytuły, ale zanim też pomyślimy o piłkarzu, musimy pomyśleć o człowieku i jego uczuciach. Teraz myślimy, by go wspierać i odbudować, dając od siebie całą sympatię.

[COPE] Dotychczas nie mieliśmy szansy zapytać was o zmianę trenera. Zaczęliście dobrze sezon od 13 zwycięstw w 14 meczach, ale potem drużyna upadła. Mówiono o wielu rzeczach, pewnych starciach trenera z zawodnikami, przygotowaniu fizycznym...
[marszczy czoło]
Jaka jest twoja analiza? Dlaczego twoim zdaniem drużyna upadła?
[przerywa] Skąd to bierzesz?
Jakie różnice widzisz między nowym a starym trenerem?
Powiedziałeś, że były problemy trenera z pewnymi zawodnikami?
Tak.
Skąd ty o tym wiesz?
Cóż, mówiono o tym i...
Ta? Kto?
Pojawiło się to w wielu mediach.
Ach tak? [ironiczny grymas] I jakie jest pytanie?
Twoim zdaniem, dlaczego Xabi Alonso nie zatriumfował? Jaka jest twoja diagnoza? I jakie zmiany widzisz z Arbeloą?
Nie, nie wiem... Hmm… Mówienie, że Xabi Alonso nie zatriumfował w Realu Madryt, nie jest prawdą, bo na końcu odszedł zanim rozstrzygnęły się wszystkie tytuły. Przegrał tylko jeden tytuł, Superpuchar, ale w reszcie rozgrywek jesteśmy żywi. Przegraliśmy Puchar Króla po Xabim. Więc na końcu mam tylko tyle, że dla mnie Xabi będzie wielkim trenerem. Miałem z nim spektakularną relację. Życzę mu wszystkiego najlepszego, bo podobała mi się jego wizja futbolu. To trener, który ma tę obsesję na punkcie szczegółów i gry. Wie dużo o nowoczesnym futbolu. Na końcu stało się, co się stało. To decyzja klubu, którą trzeba uszanować. A teraz jest nowy trener, któremu musimy pomóc, bo to jego pierwsze doświadczenie w profesjonalnym futbolu. Damy z siebie wszystko, by zawsze szło dobrze Arbeloi i Realowi Madryt.

[DAZN] Mówisz o Xabim. Pamiętam twoje słowa po jednym z meczów, że trzeba chronić trenera. Ty pierwszy pożegnałeś go na socialach, gdy przestał być trenerem. Rozmawiałeś z nim? Czy dla ciebie to niesprawiedliwe, że już tu nie pracuje?
Tak, rozmawiałem z nim w dniu, gdy pojawiła się ta wiadomość. Bo jak mówię, mam z nim świetną relację. Rozmawialiśmy o tym, życiu i co się wydarzy. Chciałem go trochę wesprzeć, bo nigdy nie jest łatwo, gdy dzieją się takie rzeczy. Jednak sprawiedliwe czy nie, to nie jest moja odpowiedzialność, by rozmawiać o tym. Ja jestem piłkarzem Realu Madryt. Przy całej sympatii do Xabiego Alonso, życie to życie, a futbol to taki świat. Teraz muszę iść dalej i wspierać mojego nowego trenera, którym jest Álvaro Arbeloa, przy całej sympatii, jaką darzyłem Xabiego. Takie jest jednak życie piłkarza i świata futbolu na wysokim poziomie. Nie uważam, że powinniśmy tracić czas na debatę, czy to sprawiedliwe lub niesprawiedliwe. To decyzja klubu, trzeba ją uszanować i zawsze bronić herbu Realu Madryt.

[ITV Sport; pytanie po angielsku] Jak wyglądał dla was ten ostatni tydzień? Przegraliście dwie rozgrywki, w weekend mieliście trudny mecz na swoim stadionie. Jak to wyglądało z twojej osobistej perspektywy?
Ach... Nie muszę być najmądrzejszą osobą na świecie, by powiedzieć, że to nie był łatwy tydzień [uśmiech]. Ale tak to wygląda. Jak mówię, kiedy grasz dla takiego klubu jak Real Madryt, musisz być gotowy w każdej sytuacji. Oczywiście to nie jest łatwa sytuacja, ale musimy pokazać charakter i osobowość, by zmienić tę sytuację i mieć wszystkich za sobą. Myślę, że fani są gotowi, by nas wspierać, ale chcą, żebyśmy pokazali, że zasługujemy na wsparcie, że zasługujemy, by byli z nami i byśmy walczyli o każdy tytuł. Ale to nie jest jutro. Jutro mamy Ligę Mistrzów i wiesz, jak ważna jest Liga Mistrzów. Będziemy walczyć do końca i pokażemy, że jako drużyna możemy rywalizować i jesteśmy gotowi, by wygrać w tym sezonie tytuły.

[OkDiario] We Francji w dzienniku L’Équipe powiedzieli, że poleciałeś do Arabii Saudyjskiej, forsując kolano, by uratować posadę Xabiego Alonso. Chcę zapytać, czy to prawda?
Kto to powiedział?
L’Équipe.
L’Équipe? Francja? [rozkłada ręce i wzdycha] Muszę komentować wszystko, co mówią francuscy dziennikarze? [uśmiech] Ok, zrobię to. Hmm… Nie. Poleciałem, bo zawsze chcę grać we wszystkich meczach. Jestem chłopakiem, który chce grać w każdym meczu w sezonie. To dobre czy złe? Nie wiem, ale to ja. Taki jestem. Chcę grać w każdym meczu i jeśli mam na to szansę, to będę grać w każdym meczu. Z klubem zrobiliśmy plan, bym wrócił na Superpuchar. Nie był możliwy powrót na Atleti i byłem bardzo smutny, że tu zostałem, oglądając grających i rywalizujących kolegów. Wygrali i poleciałem na finał. Nie byłem gotowy do gry, ale trener powiedział mi, żebym przyleciał i wsparł drużynę. Dla mnie to całkowicie normalne, że przylatuję i wspieram swoją drużynę w tak ważnym meczu. Myślałem tak, że temat indywidualny jest za tematem drużynowym, interesem zespołu. Spróbowałem zagrać maksymalnie tyle, ile mogłem. Nie poszło dobrze, bo nie wygraliśmy, ale to tyle. Teraz jestem z powrotem, by pomóc drużynie i zrobić dobre rzeczy, byśmy wygrywali.

[Radio Nacional] Widzę, że nie podoba ci się, gdy pytamy o to, czy były problemy drużyny z Xabim Alonso...
[przerywa] Nie, nie... Nie będę robić z siebie głupka, jak mówi się tu w Hiszpanii. Jasne, że dzieją się rzeczy, ale nie podoba mi się to, że... To życie wielkiego klubu, działo się to w Paryżu, Madrycie, każdym wielkim klubie i jest wiele rzeczy, o których się mówi, które na końcu nie są prawdą. Rozumiesz? Czasami sprawy są prawdziwe, czasami są fałszywe. Są rzeczy, o których ludzie mówią w 10%, a pomijają 90%. Ja uważam, że to nie jest dobre, ale nasza praca polega na tym, by nic nie mówić i to akceptować. Kiedy jednak mam szansę, by o tym mówić, to o tym mówię, bo czasami to nie jest dobre. Wiem jednak doskonale, że nasza praca to milczeć i robić rzeczy na boisku. To zrobimy, ale kiedy teraz mam szansę przemówić, to po prostu o tym mówię.
Tak, ale nie uważasz, że sobotnie gwizdy częściowo wynikały z tego, że utarło się, iż nie zachowywaliście się dobrze wobec trenera?
Możliwe, możliwe, że tak, ale o to musisz zapytać madridismo, bo to oni mają to odczucie. Dlatego powiedziałem, że ja wszystko zrozumiałem. Bo na końcu oni są w domu, słuchają dziennikarzy, którzy wykonują dobrą pracę, czasami mówią prawdziwe rzeczy, czasami nieprawdziwe... Ale czasami kiedy są nieprawdziwe, to dla nas to jest złe, bo ludzie w to wierzą i przychodzą tutaj z myślą w głowie. Dlatego ja rozumiem gwizdy, rozumiem czasami frustrację ludzi, bo zanim byłem piłkarzem, to byłem dzieckiem. Słyszałem wszystko, co mówiono w telewizji. Dla mnie to wszystko, co mówiono w telewizji, było prawdą. Więc na końcu rozumiem, że czasami ludzie wyrabiają sobie opinię na podstawie tego, co słyszą i czasami brakuje zrozumienia między nami a nimi, ale nasza praca polega na robieniu bardzo dobrych rzeczy, by oni do nas wrócili i byśmy znowu tworzyli wielką rodzinę, jaką jest Real Madryt oraz abyśmy rywalizowali o wszystkie tytuły.

[BBC; pytanie po angielsku] Bellingham też został wygwizdany i skupił na sobie krytykę. Jak zareagował na to w szatni? Jak zareaguje jutro na boisku?
Jak zareaguje jutro... Myślę, że nikt nie ma wątpliwości co do jakości Jude'a Bellinghama. Ma dużo jakości, pełny potencjał. Kiedy jest zdrowy i czuje się dobrze, to jest jednym z najlepszych piłkarzy na świecie, bez żadnej dyskusji. Oczywiście to trudny moment dla niego, ale także dla każdego. On rozumie, że tak oczywiście może się dziać, ale jak powiedziałem wcześniej po hiszpańsku i powtórzę po angielsku: możemy zaakceptować, że publiczność nie jest z nas zadowolona, ale muszą traktować wszystkich tak samo. Jeśli nie są z nas zadowoleni, niech buczą na całą drużynę, to jest ok. Nie muszą wyciągać tego czy tamtego, bo to nie jest wina Jude'a czy innego. To wina całego składu. Wszyscy doszliśmy do tej sytuacji. To nasza praca, by zmienić to jako drużyna i to zrobimy. Mamy nadzieję, że zaczniemy to robić od jutra. Zaczęliśmy dobrze w weekend, wygraliśmy w lidze i trzeba to kontynuować w Lidze Mistrzów, bo Liga Mistrzów to zawsze Liga Mistrzów [uśmiech]. A potem jeśli ludzie zobaczą, że wykonujemy wysiłek, gramy dobrze i wygrywamy mecze, to do nas wrócą i po czasie będziemy śmiać się z tego momentu, jak śmiejemy się z innych złych momentów.

[TeleMonaco; pytanie po francusku] To twoje pierwsze starcie z Monaco w barwach Realu Madryt. Zaczynałeś tam profesjonalną karierę i po tych latach spotykasz się z nimi w Realu Madryt. Jak patrzysz na swoją drogę?
Wspaniale jest mieć taki plan kariery, trzymać się go i zrealizować tak wiele marzeń, nawet jeśli wciąż mam ochotę zrobić jeszcze bardzo dużo. Bez Monaco byłoby to niemożliwe. Miałem oczywisty talent, ale kontynuowałem naukę i nigdy nie zrobiłbym takiej kariery, gdybym nie zaczynał w Monaco. To było moje szczęście, że mogłem tam zagrać. Zawsze będę wdzięczny za wszystko, co mi dali. Byli początkiem mojej drogi na poziomie zawodowym i nigdy o tym nie zapomnę.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!