Tebas: Największym problemem nie był Negreira, tylko kupowanie meczów w latach 2008–13, wtedy Florentino odwrócił wzrok
Javier Tebas zainaugurował we wtorek osiemnastą edycję śniadań organizowanych przez Europa Press i wypowiedział się na wiele tematów. Jak zwykle większość z nich dotyczyła Realu Madryt. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi prezesa La Ligi.
Javier Tebas. (fot. Getty Images)
– Będę mówił o narracji i o tym, co niektórym najbardziej przeszkadza: o Florentino. Moim instytucjonalnym obowiązkiem jest nie kłamać i mówić prawdę, nawet jeśli boli. Taka organizacja jak La Liga musi patrzeć w perspektywie średnioterminowej.
– La Liga przekroczy 6,135 miliarda euro przychodów w cyklu 2027/28–2031/32. To wzrost o 9 procent po przedłużeniu umowy z operatorami na kolejne pięć sezonów. Jesteśmy jedyną ligą, która rośnie. Mamy wyższy dochód per capita i mniej mieszkańców niż nasi konkurenci, więc mamy mniej odbiorników i nie da się mieć takich samych kwot, jednak to my jako jedyni zwiększyliśmy wartość praw telewizyjnych.
– Większość klubów i zawodników nie rywalizuje w rozgrywkach międzynarodowych. Ligi holenderska, austriacka i szwajcarska są dziś rozchwiane. To sprawia, że tracą prawa telewizyjne. To może spotkać także nas, dlatego potrzebujemy strategii na średni okres. Te ligi tracą zainteresowanie widzów.
– Intencje Florentino? La Liga nie próbowała wywłaszczyć Realu, tylko utrwalić to, co zostało wypracowane dla klubów. Florentino opowiedział to odwrotnie. Używają tego jako wymówki, by zmienić model Realu Madryt, co rzekomo ma być obroną przed La Ligą w związku z ustawą 20–21.
– Sprawa Negreiry? Największym problemem nie był Negreira, tylko kupowanie meczów w latach 2008–2013. To było najpoważniejsze. Wtedy Florentino odwrócił wzrok. Rok 2010, sprawa Brugal, rozmowy prezesa Hérculesu: kto nie poparł wszczęcia postępowania wobec Hérculesu? Niech zapytają prezesa Hérculesu. Teraz udziela lekcji uczciwości. Sprawa Negreiry jest w rękach wymiaru sprawiedliwości. Tak przy okazji, nie z inicjatywy Realu Madryt, tylko La Ligi. Nie do przyjęcia jest, że dziś na Walnym Zgromadzeniu musimy słuchać, jak ktoś twierdzi, że rzut karny, którego nie odgwizdano Realowi w minioną sobotę, to wina Negreiry. Ktoś chce zniszczyć obecny model. W postępowaniu w sprawie Negreiry nie wykazano kupowania sędziów. To bardzo poważne i trzeba pracować dalej. Nie możemy pozwolić, by przekazywane statystyki były przekręcane. Gdyby ktoś miał prawo narzekać na sędziowanie, nie byłyby to dwa największe kluby w tym kraju. Sędziowie nie są skorumpowani i nie sędziują na korzyść Barcelony. System da się poprawiać, oczywiście. Ja chciałbym, żeby wprowadzono głębokie reformy. Czy ta droga jest wolna? Tak. Co za przypadek, że gdy Barcelona porzuciła Superligę, wrócił wściekły atak Realu Madryt. Sprawa Negreiry jest z kwietnia 2021 roku, Real Madryt przyłączył się formalnie dopiero pod koniec czerwca. Florentino zwlekał sześć miesięcy z odejściem z Federacji. Musiał strasznie cierpieć, prawda? Zwłaszcza że relacje z Barceloną były dobre…
– Tak jak sprawa Negreiry wyrządza ogromne szkody. Ta rzekoma systemowa korupcja, o której mówią, miała miejsce sześć lat temu. Nie wykazano, by jakikolwiek sędzia dostawał wytyczne. Trzeba poprawić sędziowanie, jednak nie możemy każdego dnia żyć Negreirą.
– Superliga ma bardzo małe perspektywy. Pozew, który złożyli, nie ma już z tym nic wspólnego, format zmieniali już cztery razy od momentu wniesienia pozwu. Co za przypadek, że gdy Barcelona porzuciła Superligę, Real Madryt znów ruszył do ataku. Florentino, będąc działaczem Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej, zwlekał sześć miesięcy z formalnym przystąpieniem. Barcelona wychodzi z projektu i nagle wyciąga się przechowane wypowiedzi Solera sprzed roku. To nazywa się szantaż: dopóki jesteś ze mną, trzymam to w szufladzie, gdy odchodzisz, opowiadam o tym.
– Groźby ze strony Realu? Real Madryt opublikował komunikat przy okazji porozumienia z CVC. Pisał, że podejmie wobec mnie kroki cywilne i karne. Na tym się skończyło. To groźba, która ma sprawić, że się wycofamy. Trzeba pogratulować CVC, że nie ugięli się pod presją. Groźby jednak trwają. Złożyli na mnie skargę w Audiencia Nacional za to, że poprawiamy produkt, sprawę umorzono rok temu. To jest system gróźb. Teraz wkręcili się w pozwy na wielomilionowe kwoty, chcą od La Ligi pieniędzy na podstawie wyroku Sądu Najwyższego, którego nie potrafili przeczytać… To ich strategia.
– Florentino? To nie jest sprawa osobista. Wygodniej byłoby mieć z nim dobre relacje. Nie wybrano mnie po to, żebym miał wygodnie, tylko żebym mówił to, co myślę. Ktoś chce zniszczyć futbol i to wyzwanie powstrzymamy.
– Zwolnienie Xabiego? To trudny moment i boli, gdy trzeba to zrobić. Skoro Real musiał to zrobić, na pewno nie było łatwo. Muszą mieć powody, by podjąć taką decyzję. Każdy pisze własną wersję tego, jak to wygląda, ja widzę jedno: zaskoczyło to wszystkich. Muszę szanować takie decyzje.
– Zerwane relacje Barcelony i Realu? Nie martwi mnie to, wręcz uważam, że dobrze, jeśli pękły przez temat Superligi, więc cieszę się z tego. Ktoś się obraził, wcześniej byli przyjaciółmi… to niczego nie zmienia. Trzeba zachowywać kulturę.
– Superpuchar w Katarze? O terminarzu jeszcze porozmawiamy. W lutym są dwa czynniki: baraż o Ligę Mistrzów i ramadan. Poszukamy najlepszych opcji.
– Kontrola ekonomiczna Barcelon? Nie jestem na bieżąco, jednak Barcelona podlega Finansowemu Fair Play, jak wszystkie nasze kluby. To prowadzi do tego, że jej finanse stają się bardziej zrównoważone. Krok po kroku uzupełniają zapasy. Samo otwarcie stadionu to już butla z tlenem. Nie będąc w zasadzie 1–1, wygrywają ligi. Jeśli kluby przestrzegają przepisów La Ligi, żaden z nich nie budzi u mnie obaw.
– Polityka nacisków Realu Madryt? Mówię o naciskach w cudzysłowie: składają pozwy i trafia to nawet do biuletynu parafialnego. Chodzi o efekt medialny. Na szczęście albo nieszczęście miałem wiele spraw i nikt nie lubi chodzić do sądu składać zeznań, jednak to nie zmieni mojej opinii. Gdybym uległ, zrobiłbym La Lidze krzywdę. Dla mnie łatwo byłoby poprzeć Superligę, tylko że wiem, iż za kilka lat La Liga byłaby do niczego.
– O meczu w Miami? Oczywiście, że spróbuję ponownie. Kibice Realu Madryt cały czas powtarzają słowo zafałszowane – że rozgrywki są zafałszowane. Nie ma żadnego zafałszowania. Jeśli mamy o tym rozmawiać: gramy wszyscy o tej samej godzinie, wielkie kluby zarabiają tyle samo… gdzie to jest? Kibice Villarrealu chcieli takiego meczu. Niech zapytają kibiców Saragossy, co wolą: grać u siebie czy na wyjeździe…
– Strajk piłkarzy? Związek piłkarzy powinien rozwinąć przed ligą czerwony dywan. Zarabiają więcej dzięki nam. To nie fair, że na piętnaście sekund zatrzymują produkt dlatego, że próbujemy budować markę w Miami. O prawa do takich wydarzeń występuje się z kilkudniowym wyprzedzeniem. Nie uwierzyłem w strajk piłkarzy. Gdy ktoś występuje o to zgodnie z prawem, dopiero wtedy zaczynam wierzyć. Dla mnie różnica względem meczu NFL jest niewielka. My robimy krok w stronę amerykanizacji i słyszymy, że nam nie wolno tam jechać, bo ktoś chce być purystą.
– Zarzut ujawnienia tajemnic ze strony Barcelony? W sednie sprawy jestem bardzo spokojny. TAD to organ siedmioosobowy, wybierany przez Wyższą Radę Sportu. Uważam, że to profesjonaliści, jednak gdy mają podejmować decyzje dotyczące Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej lub La Ligi, trzeba dbać o niezależność, a nie o relacje koleżeńskie z zainteresowanymi. Zostajemy ukarani na podstawie artykułu, który mówi: za naruszenie statutów La Ligi lub Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej można zostać nawet zdyskwalifikowanym, a decydują o tym koledzy z TAD. Takie brzmienie naszego statutu jest sprzeczne z prawem. Co do faktów pozostaję spokojny, jednak nie podoba mi się, jak to działa. Prezes Realu mówi tu i tam, że jestem unicestwiony.
– Cena futbolu? Ustalają ją operatorzy. To jest pakiet z wieloma rzeczami, dlatego piłka jest tania. Telewizja, łącze szerokopasmowe, internet… Futbol nie kosztuje 100 euro, tyle kosztuje pakiet. Zmniejszenie piractwa do 60 procent to za mało, trzeba dojść do 100 procent. Sposoby piracenia cały czas się zmieniają.
– Poprawa sędziowania? Nie wiem, czy trzeba wdrażać model identyczny jak FVS, jednak trenerzy lub ktoś jeszcze powinni mieć udział w wyborze kontrowersyjnych sytuacji, a nie tylko jeden sędzia w pokoju VAR. W wielu sportach to tak działa.
– Redukcja do 18 klubów? Dopóki będę prezesem, La Liga nie przeprowadzi reformy, która zmniejszy liczbę klubów: jest ich 20 i generują ogromną wartość w branży sportowej. Walczymy o to, by nie było Klubowego Mundialu i żeby ograniczono liczbę kolejek w Lidze Mistrzów, a nie żeby zmniejszać liczbę kolejek ligowych. Nie sądzę, by temat kontuzji miał związek z Mundialem. Trzeba by sprawdzić, czy Chelsea i PSG mają tyle samo urazów co Real Madryt. Nie wiem, nie śledziłem tego.
– Premier League? Rząd w Anglii zdecydował o powołaniu niezależnego regulatora, oddzielonego od państwa, by kontrolować absurd w Premier League. Teraz jest wiele operacji wymiennych. Kluby w Europie są najbardziej efektywne. Proszę spojrzeć na Francję i Włochy: czasem wydają więcej niż my, a nie mają wyników.
– Pensja? Nie zarabiam 5,4 miliona. To trzy i coś. Pensję ustalają kluby w tajnym głosowaniu. Potem trzeba ocenić wyniki. Porównuję to z MLS, gdzie komisarz zarabia 25 milionów, albo z NBA, gdzie to 60… Jestem wdzięczny, jednak to nie jest najważniejsze.
– Reelekcja? Zamierzam kandydować. Gdyby piractwo i wyzwanie związane z zarządzaniem były mocno zaawansowane, rozważyłbym rezygnację ze startu. Kierowanie La Ligą nie jest łatwe.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze