Advertisement
Menu

Real w finale Superpucharu Hiszpanii

Real Madryt wygrał w Dżuddzie z Atlético Madryt 2:1 po golach Fede Valverde i Rodrygo Goesa. W niedzielę w finale Superpucharu Hiszpanii Królewscy zagrają z Barceloną.

Foto: Real w finale Superpucharu Hiszpanii
Fede Valverde. (fot. Getty Images)

Nie zmienia się czegoś, co zadziałało i z tego założenia wyszedł Xabi Alonso, który postawił na taką samą jedenastkę co w niedzielnej potyczce z Betisem. Niezależnie od tego, jaki był plan na ten mecz, Królewscy zaczęli spotkanie spektakularnie. Zanim szejkowie rozsiedli się w swoich lożach na dobre, mogli podziwiać pocisk posłany z rzutu wolnego przez Fede Valverde. 30 mertrów odległości od bramki Jana Oblaka nie było problemem nie do pokonania.

Poza golem trzeba zaznaczyć, że pierwsza połowa mogła pójść w obie strony. Świetne szanse miał Sørloth, próbował też Baena, ale i po stronie Realu i Rodrygo, i Vinicius mogli wykończyć swoje okazje lepiej i podwyższyć prowadzenie. Za samą grę Królewskich trudno było chwalić. Pozwalali rywalom na trochę zbyt dużo i sami robili trochę za mało w ofensywie. Ostatnie 15–20 minut pierwszej połowy to wyraźna dominacja Atlético, które nabrało wiatru w żagle po przerwie na ochłodzenie. Real szczęśliwie oraz z pomocą Courtois i Rüdigera przetrwał trudny moment i dowiózł prowadzenie do przerwy.

W drugiej połowie napór Atlético trwał dalej, ale gdy się atakuje, trzeba pamiętać o obronie. Szybkie wyjście z własne połowy z udziałem Valverde i przede wszystkim Rodrygo przyniosło sytuację sam na sam i gola dla Realu na 2:0. Brazylijczyk wszystko w tej akcji zrobił dobrze. Radość z dwubramkowego prowadzenia była bardzo krótka, bo Sørloth wykorzystał dobrą wrzutkę Giuliano i przy czwartej próbie głową znalazł sposób na Courtois, który nie miał żadnych szans.

Real Madryt dowiózł zwycięstwo do końca, ale w wielu chwilach chwiał się na linach. Po zmianie obu stoperów (!) drużyna Xabiego Alonso grała w bardzo eksperymentalnym zestawieniu, obrona przeciekała, ale napastnicy Atlético też zawodzili. Królewscy oddali przez cały mecz tylko 8 strzałów (przy 22 rywala), ale byli dziś skuteczniejsi. Nie był to wielki spektakl, ale jasne jest to, że wyglądało to dużo lepiej niż potyczka ligowa. Ale jasne jest też to, że w ciągu trzech dni Real ma dużo pracy, by w niedzielę nie powiedzieć, że nie ma w Arabii Saudyjskiej czego szukać. Na razie znalazł finał, który jak każde spotkanie z Barceloną będzie wielką szansą i wielkim egzaminem.

Atlético Madryt – Real Madryt 1:2 (0:1)
0:1 Valverde 2'
0:2 Rodrygo 55' (asysta: Valverde)
1:2 Sørloth 58' (asysta: Giuliano)

Atlético: Oblak; Llorente, Pubill, Hancko, Ruggeri (80' Nahuel); Giuliano, Koke (60' Cardoso), Gallagher (46' Le Normand), Baena (60' Griezmann); Julián Álvarez, Sørloth (74' Almada)
Real Madryt: Courtois; Valverde, Asencio (69' Mendy), Rüdiger (69' Fran García), Carreras; Tchouaméni, Camavinga (87' Ceballos), Bellingham; Vinicius (81' Arda Güler), Rodrygo (87' Mastantuono), Gonzalo


Pobierz aplikację Superscore i zanurz się w statystykach Królewskich. [współpraca]

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!