Pellegrini: Najbardziej mnie wkurza to, że straciliśmy dwie bramki po stałych fragmentach
Trener Betisu, Manuel Pellegrini, spotkał się z dziennikarzami po przegranym meczu z Realem Madryt. Poniżej przedstawiamy zapis jego wypowiedzi.
Manuel Pellegrini i Xabi Alonso. (fot. Getty Images)
– Odczucia po meczu? Oczywiście, że bardzo negatywne. Gdy przegrywasz 1:5, to nie możesz mieć pozytywnych odczuć. Ale myślę też, że były takie momenty meczu, które nie odzwierciedlały tego, co widzimy w ostatecznym wyniku. Oni prowadzili 3:1 po tym, jak dwie bramki zdobyli po stałych fragmentach gry. Przy tych akcjach nie byliśmy wystarczająco aktywni. W obu przypadkach to były strzały głową przez w ogóle niekrytych zawodników. My z drugiej strony mieliśmy dwa słupki i jedną dobrą obronę Courtois. Niestety w starciach z takimi drużynami rozkojarzenia dużo cię kosztują i dwoma kolejnymi bramkami skutecznie rozstrzygnęli ten mecz. Był jednak taki moment, w którym mecz był bardziej wyrównany, a wynik na to nie wskazywał. Jednak wynik jest, jaki jest – trzeba to przeanalizować i obejrzeć błędy, jakie popełniliśmy.
– Niewykorzystana szansa na powrót do gry w meczu? Najbardziej mnie wkurza to, że straciliśmy dwie bramki po stałych fragmentach gry. Oczywiście możesz je tracić, ale nie w sytuacji, w której rywal jest absolutnie sam w naszym polu karnym. To całkowicie zaburza równowagę wyniku, cały plan gry zespołowej zostaje zaburzony przez jeden rzut rożny czy rzut wolny. I pod tym względem to była pierwsza połowa, którą oni zaczęli lepiej w pierwszych 20 minutach, ale jednocześnie bez większych okazji poza właśnie rzutem rożnym. W ostatnich 20 minutach to my byliśmy lepsi. To my przeważaliśmy pod kątem samej gry, ale to oni strzelili dwa gole, prowadzili 3:1 i wtedy mecz się praktycznie zakończył. Oczywiście przy jednym ze strzałów piłka mogła wpaść do bramki, a nie zatrzymać się na słupku, ale to jest również czynnik szczęścia. Niezależnie od tego, po raz drugi w tym sezonie tracimy pięć bramek. Nasza obrona gra albo bardzo dobrze, albo bardzo słabo jak z Barceloną czy dzisiaj. Nie tylko obrona, ale nie działa ogólnie cały plan defensywny. Musimy to poprawić.
– Czy wyciągam cokolwiek pozytywnego z tego meczu? Nie, nic. Jedynie to, że drużyna pokazała osobowość i w żadnym momencie nie schowała się dziesięcioma zawodnikami z tyłu w oczekiwaniu tylko na kontry. Jeśli chcesz zagrać z Realem Madryt jak równy z równym i ostatecznie to rywal jest lepszy, to mieści się to w logicznym rozumowaniu. To drużyna mocniejsza od nas i grali u siebie. Dlatego też żałuję, że podarowaliśmy im dwie bramki po stałych fragmentach. A my, mając trzy czy cztery rzuty rożne, wszystkie piłki posyłaliśmy w ręce Courtois. Ale takie mecze też się zdarzają. Trzeba przeprowadzić dobrą autokrytykę i dalej patrzeć przed siebie.
– Walka o Ligę Mistrzów? To trzeba pokazać na boisku. Myślę, że ten wynik nie pokazuje różnicy między dwoma drużynami. To dobra drużyna i ta porażka boli. Nigdy nie myśleliśmy o tym, aby dotrzeć do Ligi Mistrzów czy do Ligi Europy – po prostu idziemy z meczu na mecz. Ta porażka boli i postaramy się jak najszybciej ją przetrawić.
– Goleada mimo braku Mbappé? Starcia z Realem Madryt zawsze są trudne. Mbappé zdobywa dużo bramek, ale ten dzisiejszy wynik został naznaczony przez dwie bramki po stałych fragmentach gry. Oni są w stanie dobrze zastąpić każdego zawodnika i dzisiaj udowodnił to Gonzalo. Widać, że byli zranioną drużyną i mieli wielką ochotę na grę.
– Czy Real Madryt nas czymś zaskoczył? Nie, nie było żadnego zaskoczenia. W pierwszej części spotkania poza rzutem rożnym nie mieli żadnej okazji bramkowej. Nie zaskakuje mnie nic w drużynie, która ma wielkiego trenera i wielki skład.
Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.
Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!
Komentarze