Juan Ignacio García-Ochoa z dziennika MARCA przypomina, że dziś, 4 stycznia 2026 roku, mija dziesięć lat od jednego z tych przełomowych momentów, które zmieniły historię Realu Madryt. Tego dnia w 2016 roku Real podjął decyzję o zwolnieniu Rafaela Beníteza ze stanowiska trenera pierwszej drużyny i postawił na trenera bez doświadczenia w elicie: Zinedine'a Zidane'a. Dziesięć lat później decyzja ta jest pamiętana jako początek jednego z najbardziej udanych okresów w historii Realu Madryt.
Czas pracy Beníteza na ławce trenerskiej Realu charakteryzował się brakiem zaufania, nierównymi wynikami i ciągłym poczuciem braku porozumienia z drużyną i kibicami. Remis na Estadio Mestalla w pierwszym meczu roku przelał czarę goryczy. Klub uznał, że potrzebuje czegoś więcej niż tylko zmiany taktycznej i postawił na zmianę emocjonalną. Wtedy na scenie pojawił się Zidane.
MARCA zaznacza, że Francuz awansował z Castilli z niewielkim doświadczeniem jako trener, ale z niezrównaną aurą jako byłego piłkarz. Jego osoba od pierwszej minuty budziła szacunek bez konieczności podnoszenia przez niego głosu. Florentino postawił na jego autorytet w szatni i pomysł przywrócenia piłkarzom pewności siebie.
Od pierwszego dnia Zidane pokazał, że jego największą zaletą jest zarządzanie zespołem. Potrafił trafić w odpowiednie struny w szatni pełnej gwiazd, mądrze rozdzielał zadania i stworzył konkurencyjny ekosystem, w którym wszyscy czuli się ważni. Zarządzanie BBC było dla niego głównym wyzwaniem i w pierwszym sezonie poradził sobie znakomicie, stawiając Cristiano Ronaldo w centrum wszystkiego.
Zidane nie narzucił sztywnego systemu i dostosował drużynę do formy i etapu poszczególnych rozgrywek. W La Liga dokonywał rotacji, gdy było to konieczne, a w decydujących meczach polegał na czołowych graczach. Pod jego kierownictwem Real Madryt odzyskał swoją tożsamość w Europie i stał się drużyną niepokonaną w wielkich meczach.
Zidane wygrał trzy kolejne edycje Ligi Mistrzów (2016, 2017 i 2018), co jest bezprecedensowym osiągnięciem w historii tych rozgrywek. Do tego dodać należy dwa tytuły mistrza Hiszpanii, dwa Superpuchary Hiszpanii, dwa Superpuchary Europy i dwa Klubowe Mistrzostwa Świata. W sumie 11 tytułów w mniej niż pięć sezonów, w dwóch etapach pracy.
Jednak poza osiągniętymi sukcesami, jego Real Madryt zostanie zapamiętany ze względu na wrażenie bycia nie do pokonania w Lidze Mistrzów. W krytycznych momentach drużyna Zidane'a zawsze znajdowała sposób na wygraną. Niemożliwe comebacki jak ten z Wolfsburgiem w 2016 roku, finały zdominowane ze spokojem i rozstrzygane kolejne dwumecze.
MARCA dodaje, że jego drugi okres pracy, rozpoczęty w 2019 roku, był mniej spektakularny, ale miał kluczowe znaczenie dla umocnienia jego pozycji jako wybawiciela Realu Madryt. W okresie przejściowym, bez Cristiano Ronaldo i bez wielkich transferów, Zidane odkrył się na nowo i wykorzystał doświadczenie swojego zespołu. Ponownie wygrał ligę, tę z czasów pandemii, którą wielu uznawało za przegraną.
Dziesięć lat po tym 4 stycznia 2016 roku Real Madryt ponownie spogląda na ławkę trenerską z niepewnością... i z hiszpańskim trenerem w centrum uwagi. Xabi Alonso stoi przed bardzo ważnym momentem, a jego przyszłość w klubie jest niepewna. Porównania są nieuniknione. Wtedy jego następcą został Zidane, a wynik zmienił historię klubu. Dzisiaj przypadek jest inny, ponieważ nie ma tak oczywistej i charyzmatycznej alternatywy jak Zizou, ale wymagania i potrzeba wygrywania są takie same.
Komentarze (12)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się