Real poza Guéhim rozważa też inne opcje, jak Konaté, czy Upamecano. Obaj, podobnie jak Marc, po sezonie staną się wolnymi zawodnikami. AS przekonuje jednocześnie, że klub nie zamierza wchodzić w żadne licytacje, a agenci obu wyżej wymienionych dają do zrozumienia, że będą walczyć o jak najwyższe prowizje i pensje dla swoich klientów. To automatycznie oddala defensorów Liverpoolu i Bayernu od przenosin na Bernabéu.
W pierwszych rozmowach z otoczeniem Guéhiego Real wyraził zmartwienie faktem, że piłkarz może mieć już zawarte porozumienie z Liverpoolem. Doniesienia angielskiej prasy okazały się jednak nie mieć zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. The Reds byli o krok od pozyskania Marca zeszłego lata za 35 milionów euro. Miał on już nawet za sobą badania medyczne. W ostatniej chwili trener Crystal Palace zagroził jednak odejściem w razie sprzedaży swojego czołowego ogniwa. Ekipa z Londynu postanowiła więc się wycofać. Od tamtej pory wszystko uległo zmianie, zapewnia AS.
Liverpool ma być dalej zainteresowany obrońcą, ale negocjacje musiałby zaczynać praktycznie od zera i na innych warunkach niż zeszłego lata. Teraz dochodzi bowiem czynnik wygasającej umowy, a dookoła pozostaje otwartych znacznie więcej furtek. Nic dziwnego, że na horyzoncie pojawił się również Real Madryt. W razie konkretnego ruchu ze strony Królewskich, przenosiny do stolicy Hiszpanii stałyby się dla Guéhiego priorytetem. Zarówno dla niego, jak i wielu innych piłkarzy, taki transfer stanowiłby spełnienie marzeń. W teorii defensor mógłby rozpocząć negocjacje już od początku stycznia. Na razie jednak w Madrycie nie zamierzają niczego przyspieszać. Wiele zależeć będzie od tego, jak dalej potoczy się sezon.
Komentarze (18)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się