Real Madryt Xabiego Alonso w ciągu dwóch tygodni przeszedł od euforii po zwycięstwie nad Barceloną w Klasyku do przyjęcia z otwartymi ramionami tygodniowej pauzy wymuszonej przez okno FIFA na mecze reprezentacji. Brzmi to dziwnie, ale właśnie tak myśli się dziś w Valdebebas i okolicach. Uznaje się, że to w tej chwili najlepsze, co mogło spotkać lidera La Ligi, opisuje José Félix Díaz z dziennika AS.
Problem, na który wskazują pierwsze wewnętrzne analizy, polega na tym, że nikt nie potrafi wytłumaczyć tego kroku wstecz u zespołu, który dopiero co przebił się przez mur wzniesiony przez Barcelonę w minionym sezonie. Niepokoją odczucia po dwóch ostatnich meczach, ale alarmu jeszcze nie ogłoszono. Panuje ostrożność i czas na refleksję po tak różnych obrazach drużyny w zaledwie czternaście dni.
Mniej martwią sama gra i rezultaty, a bardziej to, że szatnia w pewnych momentach wciąż nie do końca wychwytuje, czego Xabi Alonso oczekuje w konkretnych fazach spotkania. Zaufanie do trenera i zespołu jest pełne, ale zaskoczyło, że drużyna nagle się „odłączyła”, choć wydawało się, że największą traumę poprzedniej kampanii ma już za sobą.
Na Bernabéu wszystkim przypomina się o pozycji lidera – to bezdyskusyjne – ale nie odwraca się oczu od faktu, że jedenastka Królewskich nadal nie może złapać oczekiwanej regularności i jakości gry. Teraz przed zespołem dwa tygodnie do kolejnego meczu i w Valdebebas uważa się, że to moment, by piłkarze i sztab wszystko przeanalizowali i wskazali popełnione błędy. Pozostaje niedosyt, bo powróciły mankamenty z niedawnej przeszłości, które wydawały się już zażegnane.
Komentarze (61)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się