– Gra na innej pozycji? Najważniejsze jest pomaganie drużynie, ale są momenty, kiedy trzeba umieć zrobić coś innego. Trzeba wspierać zespół na sto procent, a jeśli czasem wypada zagrać na innej pozycji, to normalne. Docelowo jednak – nie. Zawsze najważniejsza jest drużyna. Zaraz zapytacie o lewego obrońcę? Nie, na lewej obronie – nie. W środku pola – tak.
– Kontuzje? Szczerze mówiąc, nigdy się tego dobrze nie przeżywa. Najtrudniejsza była ta ostatnia – sześć tygodni przerwy, naprawdę najcięższa. Było tak trudno, że nie powiedziałem od razu rodzicom, liczyłem jeszcze na choć odrobinę dobrej wiadomości. To był kolejny okres bez gry, jeszcze jedna kontuzja. A przecież harowałem jak szalony: trenowałem dwa razy dziennie i tak dalej. Potem łamie cię uraz, któremu można było zapobiec. Kostka – a wcześniej nigdy nie miałem z nią problemów. Naprawdę bardzo mnie to zabolało. Teraz czuję się dobrze. Ale nie będę zapeszał.
– Rywalizacja o miejsce? Od najmłodszych lat uczymy się, że konkurencja jest wpisana w ten zawód. Trzeba uzbroić się w cierpliwość i pracować każdego dnia. Kiedy dostajesz minuty, musisz dać z siebie wszystko, żeby zwrócić uwagę selekcjonera. Najważniejsze jest to, że mamy świetny zasób, bardzo mocny środek pola i zdrową rywalizację.
– Real? Żyję na jawie swoim snem. Najlepszy klub świata – nie każdy ma takie szczęście. Trzeba z tego maksymalnie korzystać. Jestem w Realu Madryt bardzo szczęśliwy.
– Życzenie? Przede wszystkim zdrowia i regularności. Najpierw zdrowie. Zdrowie zaprowadzi mnie na mundial.
Komentarze (18)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się