Po przegranych derbach i stracie pozycji lidera dzisiejszy mecz dla Realu Madryt miał potężny ciężar gatunkowy. Xabi Alonso nie mógł dziś pozwolić sobie na rotacje, mimo że cztery dni temu jego podopieczni grali w Lidze Mistrzów w okolicy Chin. Odpowiedź na najważniejsze pytanie dotyczące składu była następująca: Fede Valverde zagrał na prawej obronie.
Królewscy dobrze weszli w mecz, bardzo szybko odzyskiwali piłkę, a gra była dosyć płynna. Nie było ataków na hura, ale kultura operowania piłką stała na wysokim poziomie. To doprowadziło jednak do dobrych sytuacji Tchouaméniego, który starał się stworzyć przewagę w polu karnym gości. To jednak gracze Villarrealu mieli w pierwszej połowie najlepszą okazję do strzelenia gola. Tani Oluwaseyi ubiegł Huijsena i Militão, ale na jego drodze stanął Courtois. W odpowiedzi Real był bliski trafienia po strzale Mastantuono, ale piłka o centymetry minęła bramkę Tenasa.
Do przerwy było 0:0 i właściwie obie drużyny mogły odczuwać lekki niedosyt. Teoretycznie Real był lepszy, ale jedyna sytuacja gości mogła być czymś więcej niż poważnym ostrzeżeniem.
Intensywność spotkania w drugiej połowie wyraźnie poszła w górę. Marcelino posłał do gry swoich podstawowych wcześniej napastników – Mikautadze i Pépé – ale to Real zaatakował jako pierwszy. Świetną robotę zrobił Vinícius, który przejął piłkę po zgraniu głową Mbappé, minął rywala, a po strzale pomógł mu rykoszet. Worek z bramkami się otworzył, ale nie zakończyły się emocje. Królewscy po objęciu prowadzenia nadal dominowali, dążyli do zdobycia kolejnej bramki, a to znów było możliwe dzięki Viníciusowi, który wywalczył i wykorzystał rzut karny.
Poczynania Realu mogły się podobać, ale niestety nie zabrakło chwili słabości. Mowa o zachowaniu drużyny przy golu Villarrealu, gdy nieatakowany Mikautadze uderzył nie do obrony i zrobilo się nerwowo. Kibice na Bernabéu mogli się nieco uspokoić, ponieważ z boiska wyleciał Mouriño (i tak za późno). Tempo meczu spadło, ale jedno ze spokojniejszych posiadań piłki zakończyło się ostatnim trafieniem. Mbappé rozegrał piłkę z Brahimem i trafił praktycznie do pustej bramki.
Real Madryt wrócił do względnej normalności po dziwnych z perspektywy Królewskich derbach Madrytu. Długa podróż do Kazachstanu nie przeszkodziła w utrzymaniu wysokiej intensywności, w byciu cierpliwymi i skutecznymi. Momentami grało się trudno, ponieważ Villarreal dobrze bronił i ma po prostu dobrych napastników (przypomnienie: Villarreal jest 3. w lidze). To był po prostu udany koniec tego bloku przed kolejną przerwą na reprezentacje.
Real Madryt – Villarreal CF 3:1 (0:0)
1:0 Vinícius 47' (asysta: Mbappé)
2:0 Vinícius 69' (rzut karny)
2:1 Mikautadze 73' (asysta: Gueye)
3:1 Mbappé 81' (asysta: Brahim)
Real Madryt: Courtois; Valverde, Militão, Huijsen, Carreras; Tchouaméni, Ceballos (64' Camavinga); Mastantuono (75' Brahim), Arda Güler (64' Bellingham), Vinícius; Mbappé (83' Rodrygo)
Villarreal: Tenas; Mouriño, Marín, Veiga, Cardona; Comesaña (86' Parejo), Partey, Gueye (73' Pedraza); Buchanan (46' Pépé), Moleiro (46' Mikautadze), Oluwaseyi (82' Alti)
Komentarze (908)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się