Spotkanie przeciwko Atlético było pierwszym poważnym testem dla Realu Xabiego Alonso, nawet jeśli Materace na starcie tego sezonu zawodzą swoich kibiców. Początek starcia na Metropolitano należał do gospodarzy, którzy już w 3. minucie wypracowali sobie dobrą sytuację, ale w ostatniej chwili próbę strzału Sørlotha zablokował Militão. W pierwszym kwadransie Królewscy byli dość „niewyraźni” i od 14. minuty przegrywali 0:1 po tym, jak dośrodkowanie z prawej strony Giuliano Simeone strzałem głową wykończył Robin Le Normand przy zupełnej bierności Deana Huijsena i Auréliena Tchouaméniego.
Podopieczni Cholo Simeone rozkręcali się, regularnie gościli w polu karnym Thibaut Courtois i kiedy coraz bardziej pachniało drugim golem dla Atleti, to w 25. minucie dzięki błyskowi geniuszu Ardy Gülera i świetnej finalizacji Kylian Mbappé Los Blancos doprowadzili do remisu. Było to pierwsze celne uderzenie drużyny Xabiego w tym spotkaniu. 9 minut później fatalny błąd przy próbie wybicia piłki popełnił Le Normand, co skutecznie do bólu wykorzystali Królewscy – Kylian wypuścił na lewej stronie Viniego, ten nawinął dwóch defensorów, wypatrzył w polu karnym niepilnowanego Gülera, który strzałem z pierwszej piłki zdobył drugą bramkę dla Królewskich na Metropolitano. Królewscy nie potrafili jednak dowieźć korzystnego rezultatu do końca pierwszej połowy: o ile w 44. minucie trafienie (ręką) Clémenta Lengleta słusznie anulował Javier Alberola Rojas, tak chwilę później gospodarze dopięli swego po dośrodkowani z głębi pola Koke i drugim trafieniu głową, tym razem autorstwa Sørlotha. Real miał ogromne problemy z dośrodkowaniami gospodarzy i tylko dzięki swojemu szczęściu nie stracił przed przerwą trzeciego gola w ten sam sposób.
Druga połowa rozpoczęła się od niepokojącej wiadomości i wymuszonej zmiany Militão, którego zastąpił Asencio. W 50. minucie Arda zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie w polu karnym, faulując zbyt wysoko uniesioną nogą Nico Gonzaleza, a jedenastkę na bramkę zamienił Julián Álvarez. Królewscy nie potrafili się otrząsnąć, popełniali masę głupich błędów i w 64. minucie przegrywali już 2:4 po świetnie wykonanym rzucie wolnym przez Juliána Álvareza. W ostatnim kwadransie Real prowadził grę na połowie Atleti, ale trudno powiedzieć, by rozpaczliwie rzucił się do odrabiania strat. Drużyna Xabiego była bezradna na dobrze broniące Atleti i w całej drugiej połowie nie oddała żadnego strzału na bramkę. W doliczonym czasie gry fatalny błąd popełnił Fede, co było chyba najlepszym podsumowaniem gry Królewskich w drugiej odsłonie, a Griezmann zwieńczył manitę.
Atlético Madryt – Real Madryt 5:2 (2:2)
1:0 Robin Le Normand 14' (asysta: Giuliano Simeone)
1:1 Kylian Mbappé 25' (asysta: Arda Güler)
1:2 Arda Güler 36' (asysta: Vinícius)
2:2 Alexander Sørloth 45'+2 (asysta: Koke)
3:2 Julián Álvarez 52' (rzut karny)
4:2 Julián Álvarez 64'
5:2 Antoine Griezmann 90+4'
Atlético: Oblak; Llorente, Le Normand, Lenglet, Hancko (83' Galán); Barrios (90+2' Baena), Koke, Giuliano, Nico González (83' Griezmann); Julián Álvarez (90+2' Molina) i Sørloth (67' Gallagher)
Real Madryt: Courtois; Carvajal (59' Camavinga), Militão (46' Asencio), Huijsen (89' Gonzalo), Carreras; Tchouaméni, Valverde, Bellingham (70' Rodrygo); Güler (59' Mastantuono), Vinícius i Mbappé
Komentarze (2276)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się