Największa kontrowersja w meczu Rayo – Barcelona wybuchła po decyzji Busquetsa Ferrera o podyktowaniu rzutu karnego za faul Chavarríi na Lamine Yamalu w 37. minucie; gospodarze ostro protestowali, jasno pokazując sędziemu swoje niezadowolenie, a VAR w tym czasie… miał problemy techniczne i nie działał. W tunelu przy szatniach, gdy zespoły szykowały się do wyjścia po przerwie, Isi zapewnił, że arbiter przyznał się do błędu. „Chłopaki, sędzia właśnie przyznał się do błędu” – tak brzmiał komentarz piłkarza Rayo uchwycony przez kamery DAZN.
„Skupiamy się na swoim i tyle, na nich nie liczymy” – powiedział chwilę wcześniej Cissé, mając na myśli sędziów.
Tuż po spotkaniu Isi Palazón udzielił też pomeczowego wywiadu.
– Gdy odgwizdują rzut karny, który nim nie jest, to cię wkurza, daje poczucie bezsilności, oczywiście. Teraz mógłbym powiedzieć tysiąc ostrych słów, ale rozumiem, że on też jest tylko człowiekiem i też się myli. Tyle że, jaka to przypadkowość, że zawsze mylą się przy tych samych drużynach, i to nas strasznie wkurza. Z drugiej strony to go też honoruje, prawda? Rozmawiałem z nim w przerwie i powiedział, że bierze błąd na siebie, a to go honoruje jako sędziego i człowieka ze świata futbolu.
– Mógłbym, jak już mówiłem, przyjść tu i po nim pojechać, gadać o nim źle, ale tego nie zrobię. Oni też się mylą. Bez VAR-u sędziować jest bardzo trudno, ale koniec końców i tak zawsze się mylą. Pamiętam pierwszy mecz… a właściwie rewanż w zeszłym roku – też pomylili się na ich korzyść, nie podyktowali nam karnego. No dobrze, nie będę też gryzł się w język, ale jak powiedziałem wcześniej, to go honoruje jako człowieka, że przyznał się do błędu, a na drugą połowę wyszliśmy z myślą o nowym meczu.
Komentarze (102)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się