Po sezonach wypożyczeń i niepewnej przyszłości Javier Portillo ostatecznie odchodzi z Madrytu. Po sezonie wypożyczenia w Gimnàstic Tarragona (który w trakcie sezonu odkupił prawa od Królewskich) zainteresowali się nim działacze Osasuny Pampeluna. Na tyle, że podpisali z piłkarzem kontrakt obowiązujący przez cztery najbliższe sezony.
Portigol nie ukrywał, że zależałoby mu dalej grać w najwyższej klasie rozgrywkowej w Hiszpanii. Dopiął swego, choć żałuje, że sezon nie udał się drużynie z Katalonii: - Bardzo polubiłem Tarragonę, chciałem pozostać z tą drużyną w Primera, ale nie udało się. Mam nadzieję, że kibice nie będą mi mieli za złe, że odchodzę i zrozumieją tę decyzję. Wierzę, że to będzie najlepsze dla mnie i dla klubu.
W ostatniej kolejce zdegradowany już Gimnàstic zmierzy się z lokalnym rywalem z Barcelony. Być może od tego meczu będzie zależało, kto z trójki pretendentów do tytułu mistrzowskiego zdobędzie go. Javi jest troszkę innego zdania: - Już mówiłem, że rozstrzygnięcie nie zapadnie tutaj, lecz w Madrycie. To od nich zależy, czy wykorzystają swoją szansę, czy pozwolą innej drużynie zdobyć tytuł. Myślę, że to bardzo prawdopodobne, że Królewscy wygrają ligę. Będę zadowolony, jako madridista. Jednak jeśli tak się nie stanie, to znaczy, że po prostu im się nie należało.
- Nikt nam nie zaoferował pieniędzy za zwycięstwo nad Barceloną. Oczywiście nie odmówilibyśmy, gdyby ktoś przedstawił ofertę. Naszą motywacją pozostanie jednak chęć pozostawienia kibicom Gimnàstic dobrego wrażenia po sobie - zakończył Portillo.
Portillo w Osasunie
Javi Portillo odcina pępowinę od Madrytu
REKLAMA
Komentarze (57)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się