Real Madryt mierzył się dziś z najlepszą drużyną Europy i nie przetrwał tego zderzenia. Może trudno się dziwić – nie jest przecież ani najlepszy w Hiszpanii, ani w Europie, a w Klubowym Mundialu robił na razie to, co pewnie robiłby też z poprzednim składem i może z poprzednim trenerem. Największym plusem odświeżenia ławki trenerskiej i dwóch nowych graczy z Premier League był jak najbardziej pozytywny test oka.
W poprzednich meczach Real oglądało się momentami z dużą przyjemnością, ale dziś zabrakło nowych nabytków: Huijsen pauzował za czerwoną kartkę, a Trent doznał kontuzji. Nowy trener miał więc do dyspozycji tylko zawodników, którzy byli tu w poprzednim sezonie, ale miał przecież mieć nowe pomysły.
Nikt jednak nie może rozliczać trenera (to znaczy może, ale zdaniem autora nie powinien), gdy dwójka stoperów w pierwszych 10 minutach podarowuje rywalom dwa gole. I żeby było jasne – trzeba docenić Ousmane’a Dembélé za dwukrotne ruszenie i odzyskanie futbolówki – ale w piłce na takim poziomie nie wypada robić tego, co zrobili Rüdiger i Asencio. Przy wyniku 0:2 można zrozumieć, że drużyna nie gra wysokim pressingiem i w jej poczynaniach pojawia się bojaźń. To nie zawsze jest coś, co trener w trakcie meczu może w ogóle skorygować.
A gdy Real wreszcie ruszył i ośmiu piłkarzy pojawiło się na połowie PSG w celu odebrania piłki, rywal wymienił kilka podań, zgubił i tak pogubionych Mbappé i Bellinghama i natychmiast wypracował doskonałą sytuację. I tak padł gol numer trzy. Wyrachowany pięściarz zmierzył się z pretendentem, który szukał nowego otwarcia, ale już w pierwszej rundzie dwa ciosy spowodowały coś więcej niż mroczki przed oczami.
W drugiej połowie praktycznie nic się nie zmieniło. W statystykach zauważymy, że Real częściej miał piłkę, częściej strzelał, na dużo mniej pozwalał rywalowi, ale absolutnie nic z tego nie wynikało, a do tego PSG i tak strzeliło czwartego gola w końcówce. Jakimś pocieszeniem było wejście na boisko Militão i Carvajala, którzy przez niemal rok nie grali w piłkę. Pozostałych pozytywów będziemy szukać dopiero po przerwie, z której sami – jako widzowie – chętnie również skorzystamy mimo sporego powiewu świeżości w poprzednich spotkaniach.
Paris Saint-Germain – Real Madryt 4:0 (3:0)
1:0 Fabián 6' (asysta: Dembélé)
2:0 Dembélé 9'
3:0 Fabián 24' (asysta: Hakimi)
4:0 Ramos 87' (asysta: Barcola)
PSG: Donnarumma; Hakimi, Marquinhos, Beraldo, Mendes (80' Kang-in); Neves, Vitinha, Fabián (67' Zaïre-Emery); Doué (67' Mayulu), Kwaracchelia (59' Barcola), Dembélé (59' Ramos)
Real Madryt: Courtois; Valverde, Rüdiger, Asencio (65' Militão), Fran García; Tchouaméni, Arda Güler (83' Lucas), Bellingham (65' Modrić); Vinícius (65' Brahim), Gonzalo (71' Gonzalo), Mbappé
Komentarze (1657)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się