Carlos Forjanes z dziennika AS zauważa, że Alaba obchodzi dziś urodziny z dala od wielu członków rodziny, bez możliwości gry w piłkę (i jeszcze bez daty powrotu) oraz po zostaniu zdegradowanym do roli piątego środkowego obrońcy w drużynie. Z pewnością wyobrażał sobie lepszy scenariusz dnia, w którym zdmuchnie świeczki na torcie z okazji swoich 33. urodzin. Przynajmniej ma wsparcie kolegów z zespołu i reszty ludzi klubu w Palm Beach. Austriak ma jednak przed sobą jeden z tych trudnych do przetrawienia sezonów.
Kariera Alaby obrała zły kierunek. Poważne uszkodzenie chrząstki w lewym kolanie uniemożliwia mu powrót do poziomu sprzed kontuzji, która miała miejsce w grudniu 2023 roku, a co gorsza, w maju ubiegłego roku doznał problemu z łąkotką tego samego stawu. Sztab medyczny w USA nie ustalił harmonogramu, zgodnie z którym piłkarz zostanie dopuszczony do gry. W zeszłym tygodniu Xabi umieścił go na liście kontuzjowanych zawodników, „którzy potrzebują jeszcze trochę czasu”.
AS stwierdza, że nie ma pośpiechu, ponieważ obecnie Alaba i tak jest dopiero piątym środkowym obrońcą Realu po Rüdigerze, Huijsenie, Militão (bardzo bliski powrotu) i Asencio. A wszystko to w obliczu nadziei klubu na jak najszybsze dodanie do kadry Joan Martíneza. Austriak może nie dostawać zbyt wielu minut, gdy wróci do zdrowia.
Sam zawodnik nie ma złudzeń. Jego kontrakt wygasa w 2026 roku, a Real chce uwolnić się od jego kontraktu, gdyż Alaba ma jedną z najwyższych pensji w drużynie (kosztuje klub 19,5 mln euro za sezon, a zgarnął jeszcze 17,7 mln euro premii za podpisanie kontraktu, gdy miał zostać wolnym graczem). Dlatego nie zaoferowano mu przedłużenia umowy i nie zostanie to zrobione. 33-latek nie dostanie takiego prezentu nawet na urodziny.
Komentarze (18)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się