Zdravko Barišić z chorwackiego dziennika 24sata stwierdza, że gdy dwa tygodnie temu Luka Modrić ogłaszał swoje odejście z Realu Madryt, na twarzach kibiców Dinama Zagrzeb mógł pojawić się uśmiech. Był bowiem cień nadziei, że pomocnik spełni swoją obietnicę i po 17 latach wróci do ojczystego klubu.
Dinamo miało też asa w rękawie w postaci Zvonimira Bobana, który jest prezesem zarządu. Był on idolem Luki z dzieciństwa i obaj mają dobre relacje. Nie tracąc czasu, były zawodnik Milanu zadzwonił do 39-latka i otwarcie poprosił go, aby ten wrócił do „domu”. Modrić odmówił jednak ze względu na osobiste ambicje.
Choć powrót do Dinama miałby w sobie coś romantycznego, kapitan reprezentacji zamierza nadal grać na wysokim poziomie, aby być w jak najlepszej formie na mundialu w 2026 roku, po którym odwiesi buty na kołek. Luka sądzi, że ma jeszcze wiele do zaoferowania i może być filarem każdej drużyny. Według włoskich mediów docenia propozycję Bobana, ale jest o krok od dołączenia do Milanu. Najwyraźniej nie spodobał mu się pomysł powrotu do ojczyzny.
24sata zauważa, że Boban próbował kilka lat temu sprowadzić Modricia do… Milanu, w którym pracował jako jeden z dyrektorów. Wtedy była to misja niemożliwa, ale teraz Rossoneri skorzystali z okazji, by zakontraktować Chorwata. Dużą rolę w tej transakcji odegrał Igli Tare, czyli nowy dyrektor sportowy Milanu. Według niego 39-latek nie tylko pokaże jakość, ale będzie także wzorem dla młodszych graczy, których spotka w zespole. W szatni Rossonerich brakowało bowiem lidera.
Nowy trener Milanu, Massimilano Allegri także zgodził się na ściągnięcie Modricia. Wierzy, że będzie to duży sukces. Chorwat miał rozważać ofertę włoskiego klubu do wtorkowego wieczoru, ale zdecydował się ją przyjąć. Według włoskich mediów ma zarabiać w Milanie 3,5 miliona euro.
Komentarze (20)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się