REKLAMA
REKLAMA

Bez szans w pierwszym starciu z Olympiakosem

Real Madryt przegrał z Olympiakosem na początku rywalizacji w ćwierćfinale Euroligi. Grecy byli zespołem zdecydowanie lepszym i ich zwycięstwo było w pełni zasłużone.
REKLAMA
REKLAMA
Bez szans w pierwszym starciu z Olympiakosem
Mario Hezonja. (fot. Getty Images)

Pierwsza seria ćwierćfinałowych meczów w Eurolidze nie przyniosła żadnej niespodzianki. Wygrały wszystkie rozstawione drużyny. O ile wczoraj Paris Basketball i Efes sprawiły rywalom trochę problemów, o tyle dzisiejsze spotkania nie miały większej historii. Real Madryt nie był w stanie nawiązać rywalizacji z Olympiakosem, który od samego początku ustawił sobie mecz po swojemu. Graczem spotkania został Sasza Wezenkow. W zespole Królewskich najlepsze wrażenie zostawili po sobie rezerwowi – Llull i Feliz.

REKLAMA
REKLAMA

Początkowe dziesięć minut wpłynęło na całą rywalizację. Pierwsze punkty spotkania zdobył Tavares, ale później Olympiakos odpowiedział serią 12:0. Królewscy mieli ogromny problem ze zdobywaniem punktów. Przez 7,5 minuty uzbierali ledwie sześć oczek. Gospodarze w tym czasie nie zamierzali czekać, tylko rozwinęli skrzydła. Sasza Wezenkow miał zbyt dużą swobodę i szybko gromadził kolejne trafienia. Schodząc na przerwę, Real Madryt już wiedział, że sytuacja jest trudna (27:14).

W drugiej kwarcie było trochę lepiej, lecz dalej źle. Olympiakos nieznacznie zwolnił, ale wynikało to bardziej z posłania na parkiet rezerwowych niż z obrony madrytczyków. Real Madryt z kolei kontynuował ślimacze tempo zdobywania punktów. Brakowało jakichkolwiek argumentów, żeby móc nawiązać równorzędną rywalizację z Grekami, nie wspominając nawet o próbie odrabiania strat (47:29).

Po zmianie stron przewaga Olympiakosu sięgnęła 21 punktów. Jednak w końcu coś drgnęło i madrytczycy zaczęli prezentować się lepiej. Na pewno pomagał im w tym wynik, bo gospodarze nie musieli grać na maksimum, mając w zapasie wysokie prowadzenie. Królewskim udało się zredukować straty prawie o połowę, jednak to ciągle było za mało (64:51).

REKLAMA
REKLAMA

Przy takim wyniku i tak grającym Olympiakosie potrzebny byłby cud, żeby Real Madryt mógł przeprowadzić remontadę. Spotkanie się wyrównało i obie drużyny wymieniały się koszami. To oczywiście działało na korzyść gospodarzy, bo ich prowadzenie nie malało. Emocji w końcówce nie było i Olympiakos przypieczętował zwycięstwo. Podopieczni Chusa Mateo muszą się znacznie poprawić, żeby w drugim pojedynku stawić czoła rywalom.

84 – Olympiakos (27+20+17+20): Williams-Goss (5), Fall (5), Wezenkow (23), Papanikolaou (4), Fournier (13), Walkup (3), Larentzakis (0), Vildoza (2), Lee (2), Peters (10), Milutinov (11), McKissic (6).

72 – Real Madryt (14+15+22+21): Campazzo (7), Musa (11), Deck (2), Garuba (0), Tavares (7), Abalde (3), Rathan-Mayes (0), Hezonja (13), Ibaka (5), Fernando (0), Llull (16), Feliz (8).

Statystyki

Poza kadrą znaleźli się:

  • Eli Ndiaye – decyzja trenera
  • Hugo González – decyzja trenera

Ćwierćfinały (rywalizacja do 3 zwycięstw):

  • Olympiakos – Real Madryt 1:0
  • Fenerbahçe – Paris Basketball 1:0
  • Panathinaikos – Efes 1:0
  • Monaco – Barcelona 1:0

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (2)

REKLAMA