– Wszyscy wiemy, jak gra Getafe – to intensywny futbol, bardzo dobrze zorganizowany. To silny zespół z bardzo jasnym pomysłem na grę. Jesteśmy gotowi, bo im bliżej końca sezonu, tym ważniejsze są mecze dla wszystkich drużyn.
– Problemy w tym sezonie są oczywiste: straciliśmy dwa kluczowe ogniwa w defensywie, które trudno było zastąpić. Zmieniliśmy styl gry ze względu na zawodników o innych cechach i trudno było nam znaleźć równowagę. Mam nadzieję, że teraz ją odnajdziemy. Jeśli nie, to będziemy mieć trudności z wygrywaniem.
– Mbappé i Mendy? Na jutro nie są gotowi, ale będą trenować w najbliższych dniach i myślę, że obaj będą dostępni na sobotni mecz.
– Jedenastka na jutro zostanie wybrana, biorąc pod uwagę wysiłek z niedzielnego wieczoru – i tylko to. Niektórzy wciąż są trochę zmęczeni, ale to dość normalne. Zobaczymy jutro.
– Czy Ancelotti może być trenerem Realu w przyszłym sezonie? W piłce nożnej wszystko jest możliwe. Wszystko może się zdarzyć.
– Zrewanżowanie się za rok? Naprawdę, nie mam żadnej potrzeby rewanżu wobec nikogo ani niczego. Uwielbiam tę ławkę trenerską. Chciałbym, żeby to trwało jak najdłużej, a jeśli pewnego dnia się skończy, podziękuję i z szacunkiem uchylę kapelusza przed tym klubem. Tyle.
– Gwizdy na Mbappé? On jest przede wszystkim przybity z powodu kontuzji, bo nie może pomóc drużynie. Robi wszystko, by być gotowym na sobotę.
– Oba trofea, o które jeszcze gramy – nie licząc Klubowych Mistrzostw Świata – zależą od zwycięstwa nad Barceloną. To jedyna kwestia, co do której nie mamy wątpliwości w tym momencie. Musimy dobrze wyjść z najbliższego meczu i skupić się na finale Pucharu Króla. Wierzymy, że możemy to zrobić i że możemy to osiągnąć. Trzeba coś w tym kierunku zmienić – i zamierzamy to zmienić.
– Klub zdaje sobie sprawę, że ten rok był trudniejszy niż poprzedni. Razem stawiamy czoła przeciwnościom. Miesiąc miodowy trwa nadal. Ja jestem bardzo zadowolony, bardzo szczęśliwy – odczuwam dużą presję, ale tak jest zawsze. Sukces jest bardzo blisko i to normalne, że stres rośnie, ale dla mnie stres to paliwo – nie przeszkadza mi, daje mi więcej energii, by myśleć nad kolejnymi rozwiązaniami. Dopóki wstaję rano, wszystko jest w porządku.
– We Włoszech mówi się, że gdy pojawiają się problemy, wszyscy mówią o twojej „lewej ręce”. Tak było też podczas mojej pierwszej kadencji. Staram się budować relacje z ludźmi, będąc sobą – w relacji trzeba pokazać, kim się naprawdę jest. W tym sezonie wiele razy się zdenerwowałem. Moim podejściem jest utrzymywanie relacji z ludźmi na równym poziomie, a żeby tak było, trzeba okazywać szacunek i być szanowanym – i tak właśnie było. W życiu jestem człowiekiem „lewej ręki”, bo nikt nigdy nie podchodził do mnie „prawą ręką”: ani mój ojciec, ani trenerzy, ani nauczyciele… Nie potrafię używać bata – jeśli ktoś tego oczekuje, niech zatrudni innego trenera. To po prostu nie jest mój styl.
– Tutaj nigdy nie myślimy o transferach w trakcie sezonu. Klub zawsze rozważa transfery dopiero po jego zakończeniu.
– Terminarz? Nie narzekam na to. To coś, co może się zdarzyć – nie dało się zagrać z Athletikiem w sobotę, skoro we wtorek gramy kolejny mecz. W porządku, bo mamy wystarczająco dużo czasu na regenerację i nie musimy podróżować. Można było jednak wybrać lepszą godzinę niż 21:30, bo o tej porze wiele osób już śpi. Mam nadzieję, że moi zawodnicy jutro nie zasną.
Komentarze (51)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się