REKLAMA
REKLAMA

Pewne zwycięstwo i awans do ćwierćfinału

Real Madryt uzupełnił stawkę ćwierćfinalistów Euroligi. Królewscy w ostatnim spotkaniu fazy play-in wysoko pokonali Bayern, nie pozostawiając rywalom żadnych złudzeń.
REKLAMA
REKLAMA
Pewne zwycięstwo i awans do ćwierćfinału
Mario Hezonja, MVP meczu z Bayernem Monachium. (fot. Getty Images)

Real Madryt nie zmarnował drugiej szansy, pewnie pokonał Bayern Monachium i awansował do ćwierćfinału Euroligi. Królewscy nie pozostawili osłabionym Bawarczykom żadnych złudzeń i zasłużenie sięgnęli po zwycięstwo. Graczem meczu został Mario Hezonja. Madrytczycy w ćwierćfinale zmierzą się z Olympiakosem, zwycięzcą sezonu zasadniczego i głównym kandydatem w walce o tytuł.

REKLAMA
REKLAMA

Ledwie kilka godzin przed meczem pojawiła się informacja, że z powodu kontuzji na parkiecie nie pojawi się Carsen Edwards, najlepszy gracz Bayernu, który został wybrany do najlepszej piątki sezonu Euroligi. To był potężny cios dla Bawarczyków. Drugi otrzymali od Realu Madryt. Królewscy znakomicie weszli to w spotkanie i już po kilku minutach prowadzili 15:3. Dopisywała im skuteczność na obwodzie i ich gra wyglądała bardzo płynnie. Przewaga błyskawicznie rosła i w samej pierwszej kwarcie madrytczycy uzbierali 33 punkty (33:17).

W drugiej części nie udało się utrzymać takiego tempa i skuteczności, ale też nie było takiej potrzeby. Real Madryt dalej prezentował się solidnie w defensywie i Bayern Monachium nie potrafił zmniejszyć strat. Nawet jak zdołał się zbliżyć na dziesięć punktów, to Blancos odpowiadali serią i mieli wszystko całkowicie pod kontrolą. Było to zupełnie inne spotkanie niż to wtorkowe. Do takiej wersji zespołu można się było przyzwyczaić w ostatnich tygodniach. Na zakończenie kwarty Hezonja trafił z dystansu i było 52:33.

Po zmianie stron Bayern zaczął lepiej trafiać z obwodu, co jest jego najmocniejszą bronią. Jednak Królewscy ze spokojem na to wszystko odpowiadali i ani na moment nie trzeba było się obawiać o roztrwonienie przewagi, która przekroczyła granicę 20 oczek. Chus Mateo mógł rotować składem i można było zwolnić tempo gry. Bawarczycy zdołali wygrać trzecią kwartę, ale zrobili to minimalnie, bez znaczenia dla całkowitego rezultatu (73:55).

REKLAMA
REKLAMA

Ostatnia kwarta rozpoczęła się od fragmentu, w którym piłka bardzo rzadko wpadała do kosza. Jeden i drugi zespół miał problemy ze zdobywaniem punktów, co oczywiście było korzystniejsze dla Realu Madryt. Kwestia zwycięstwa na wczesnym etapie była rozstrzygnięta, więc Chus Mateo zdecydował się na posłanie na parkiet Rathana-Mayesa i Gonzáleza, którzy w ogóle nie grali we wtorkowym pojedynku z Crveną zvezdą. Real Madryt przypieczętował awans do ćwierćfinału i zrobił to jako ostatni ze wszystkich drużyn.

93 – Real Madryt (33+19+21+20): Abalde (13), Campazzo (12), Hezonja (19), Deck (7), Tavares (10), Rathan-Mayes (0), González (3), Musa (16), Garuba (3), Ibaka (7), Llull (0), Feliz (3).

71 – Bayern Monachium (17+16+22+16): Weiler-Babb (3), Voigtmann (5), Lučić (7), Obst (12), Booker (10), Giffey (5), Napier (19), Kharchenkov (4), Bitim (-), Harris (2), Branković (4).

Statystyki

Poza kadrą znaleźli się:

  • Eli Ndiaye – uraz barku
  • Bruno Fernando – decyzja trenera

Ćwierćfinały (rywalizacja do 3. zwycięstw):

  • Olympiakos (1) – (8) Real Madryt
  • Fenerbahçe (2) – (7) Paris Basketball
  • Panathinaikos (3) – (6) Efes
  • Monaco (4) – (5) Barcelona

Półfinały (pojedyncze mecze):

  • Olympiakos/Real Madryt – Monaco/Barcelona
  • Panathinaikos/Efes – Fenerbahçe/Paris Basketball

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

REKLAMA