Real Madryt i Barcelona po swoich odpowiednio niepowodzeniu i sukcesie w ćwierćfinałach Ligi Mistrzów rozegrają teraz po dwa mecze ligowe: Królewscy z Athletikiem i Getafe, a Katalończycy z Celtą i Mallorcą. Mimo wszystko na wschodzie Hiszpanii uwaga mediów i fanatyków skupia się już na Klasyku w finale Pucharu Króla, do którego dojdzie w sobotę 26 kwietnia w Sewilli.
Kataloński Sport w swojej informacji podaje, że w szatni Realu Madryt wśród piłkarzy i trenerów panuje panika. Drużyna ma być na granicy implozji i do tego widzi, w jak dobrej formie jest jego główny rywal. To doprowadza do strachu przed kolejnym w tym sezonie pogromem, który niewątpliwie rozsadziłby projekt, którego flagowym ruchem było pozyskanie Kyliana Mbappé.
Królewscy doskonale widzą, jak słabo wypadają w wielkich meczach w tym sezonie, nie tylko tych przeciwko Barcelonie, przy czym bilans bramkowy 2:9 przeciwko Blaugranie wskazuje, że był to dla Los Blancos najcięższy rywal. Po odpadnięciu z Arsenalem sytuacja doszła do granicy, a zespół ma być rozbity mentalnie i fizycznie. O ile działacze Realu mają nadzieję na odwrócenie sytuacji, to piłkarze mają bać się Barcelony, co zdaniem Katalończyków wpłynie też na ich grę, którą ma być murowanie bramki i szukanie szansy w jakiejś pojedynczej kontrze.
Z kolei Mundo Deportivo podaje, że w Barcelonie już zdecydowali, że nie będą specjalnie świętować ewentualnego zdobycia Pucharu Króla. Chodzi oczywiście o drużynę, dla której nie będą organizowane żadne obchody ani specjalne wydarzenia. Powód jest prosty i logiczny: Hansi Flick po zdobyciu Pucharu Króla chce od razu skierować uwagę na Inter Mediolan, bo pierwszy półfinał Ligi Mistrzów z Włochami zostanie rozegrany już 4 dni po finale z Realem Madryt.
Komentarze (22)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się