(…)
Do Villarrealu przechodził pan jako prawdziwa gwiazda po bramkach z Realem Madryt w Japonii [w ramach Pucharu Interkontynentalnego w 2000 roku – przyp. red.]. To był najlepszy moment pańskiej kariery?
Nie wiem, czy właśnie tak bym to określił, ale jasnym jest, że to był najbardziej medialny moment. Tamten triumf wrzucił mnie na światową mapę. Wiem, że jestem ostatnim, który wygrał z Realem Madryt wielki finał. Zawsze, gdy Los Blancos wygrywają mundial czy Ligę Mistrzów, to w świadomości pozostaje to, że ostatnią drużyną, która pokonała ich w finale, była właśnie Boca w 2000 roku. To już 25 lat temu!
Uważa pan, że w obecnych czasach zatracana jest pozycja klasycznej dziewiątki, jaką był pan?
Wciąż są tacy zawodnicy i są bardzo dobrzy. I do tego są bardziej kompletni, ponieważ czasy się zmieniają. Haaland, Lewandowski, Lautaro… Poza tym, że są wielkimi strzelcami, to mają dużo większy udział w grze. Real Madryt na przykład nie ma zawodnika o takiej charakterystyce, ponieważ go nie potrzebuje.
I jest za to krytykowany.
Mbappé, Rodrygo i Vinícius sami zdobywają dużo bramek. Teraz nie mają takiej dziewiątki jak Benzema, ale nawet on był dużo bardziej kompletny. Aby Real Madryt mógł zrobić miejsce dla Haalanda, musiałby zmienić sposób swojej gry, całą ideę trenera.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się