Ancelotti postawił na doświadczenie na Emirates. Dlatego wystawił Alabę na lewej obronie w meczu z Arsenalem, by spróbować powstrzymać Sakę – na papierze najbardziej nieprzewidywalnego rywala. I dlatego przetestował Austriaka na tej pozycji, fizycznie bardziej wymagającej niż gra na środku obrony, również w końcówce meczu z Valencią, gdy trzeba było walczyć o zwycięstwo… choć ostatecznie spotkanie zostało przegrane. Alaba miał wtedy problemy, podobnie jak w starciu z Kanonierami. A tak naprawdę pokazuje je od momentu powrotu po poważnej kontuzji kolana – w 600 minutach rozegranych w 14 meczach (żadnego z nich nie zagrał w pełnym wymiarze). To dla niego kłopot, bo komplikuje jego przyszłość w Madrycie. Kontrakt ma ważny do 2026 roku, a Królewscy będą musieli w nadchodzących miesiącach zdecydować, czy przedłużyć go o kolejny rok, informuje AS.
Alaba znajduje się zresztą w takiej samej sytuacji jak Rüdiger. Niemiec także ma umowę do 2026 roku. Obaj stali się dla Realu kolejnymi „gorącymi ziemniakami” w kontekście decyzji o ewentualnym przedłużeniu kontraktu. Ich przypadkami klub zajmie się po rozstrzygnięciach dotyczących Modricia i Lucasa Vázqueza – ci kończą kontrakty już w czerwcu – ale przyszłość Alaby i Rüdigera wymaga bardziej przemyślanej, strategicznej decyzji. Trudno sobie wyobrazić, że Real zdecyduje się zatrzymać obu, zwłaszcza biorąc pod uwagę błysk Asencio i zainteresowanie sprowadzeniem Huijsena, który kosztowałby około 50 milionów euro, stwierdza AS.
Poza tą dwójką utalentowanych młodych zawodników – Asencio i Huijsenem – przyszłość Alaby w Realu dodatkowo komplikuje bardzo dobra forma Rüdigera. Niemiec jest w tym sezonie trzecim piłkarzem z największą liczbą rozegranych minut, ustępując jedynie Valverde i Mbappé. Co więcej, ostatnio zyskał miano gracza, który potrafi przesądzać o losach meczów dzięki swojej waleczności. Wystarczy przypomnieć jego ostatni rzut karny w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów na Etihad, czy tegoroczny mecz z Atlético. Albo gola w Pucharze Króla przeciwko Realowi Sociedad. Albo jeszcze wcześniej – sytuację, w której dosłownie nadstawił głowę, by uratować remis z Szachtarem. Wszystko to mocno wpływa na sympatię kibiców, zauważa AS.
Co więcej, Real Madryt liczy, że w przyszłym sezonie Éder Militão będzie już całkowicie zdrowy. W oczach Ancelottiego przed kontuzją kolana był jednym z trzech najlepszych środkowych obrońców świata. Brazylijczyk nie zdąży na Klubowe Mistrzostwa Świata, ale będzie w pełni gotowy na przedsezonowe przygotowania i walkę o miejsce w wyjściowej jedenastce. Alaba także ma być gotowy – od momentu powrotu, ponad rok po urazie kolana, Ancelotti ostrożnie go wprowadzał i oszczędzał, licząc, że Austriak wróci do roli, jaką odgrywał wcześniej. Na razie jednak fakty pokazują jedno – Alaba stracił swoje miejsce w składzie, podsumowuje AS.
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się