W ostatnich latach napięcie między Realem Madryt a Valencią znacznie wzrosło, a głównym bohaterem (lub antagonistą – zależnie od punktu widzenia) całej sytuacji stał się Vinícius Júnior, który wywołał serię niekończących się kontrowersji. Epizod rasistowski, którego padł ofiarą, oraz jego późniejsze działania – zwłaszcza nagranie, w którym oskarżył całe Estadio Mestalla o wyzywanie go od „małp” – były zaledwie początkiem burzy, przypomina Relevo.
Później pojawiły się zarzuty wobec miasta Walencja o rasizm, a nawet oskarżenia pod adresem całego kraju. Doszło do bójki w tunelu prowadzącym do szatni w 2024 roku, podczas której Aurélien Tchouaméni uszkodził sprzęt klubowy, a ostatnio – do kolejnego incydentu: wyrzucenia Viníciusa z boiska na Estadio Mestalla w bieżącym sezonie. Wszystko to tworzy obraz relacji między obiema drużynami, które daleko wykraczają poza aspekt sportowy, zauważa Relevo.
A jednak ta rywalizacja ma wyraźnie dwie twarze – i dotyczy to tylko stadionu Mestalla. Gdy spotkanie rozgrywane jest na Santiago Bernabéu, napięcie zdecydowanie opada, a w ostatnich latach Królewscy dość łatwo radzili sobie z ekipą z Walencji. W zeszłym roku wygrali 5:1, wcześniej było 2:0, a jeszcze wcześniej 4:1. Cała atmosfera wrogości i rywalizacji z jednego stadionu po prostu znika na drugim, stwierdza Relevo.
To szczególnie uderzające, ponieważ na Estadio Mestalla napięcia w ostatnich latach osiągały ekstremalne poziomy. Przed meczem Valencia – Real Madryt w 2024 roku sztab szkoleniowy gospodarzy przygotował nawet specjalne wideo motywacyjne dla piłkarzy, pokazujące wszystkie obraźliwe rzeczy, które mówiono o klubie, mieszkańcach Walencji i zawodnikach po zajściach z udziałem Viníciusa, donosi Relevo.
Wideo najwyraźniej spełniło swoją funkcję, bo już w 30. minucie meczu Valencia prowadziła 2:0, mimo że ówczesny trener Rubén Baraja raczej nie był zwolennikiem tego typu materiałów. O tamtym okresie, od 2023 do 2024 roku, mówiło się bardzo wiele – o klubie, drużynie i mieście, nawet podczas gali Złotej Piłki, gdzie jedno z pokazywanych nagrań łączyło stadion Mestalla z rasizmem. Właśnie dlatego piłkarze Valencii zostali dodatkowo zmotywowani przed marcowym starciem w 2024 roku, zwraca uwagę Relevo.
Tymczasem mecze na Bernabéu wyglądają zupełnie inaczej – i wszystko wskazuje na to, że w tym roku będzie podobnie. Do tego stopnia, że trzech bardzo ważnych zawodników – Gayà, Rioja i Foulquier – celowo złapało piątą żółtą kartkę w meczu z Mallorcą, by nie zagrać na stadionie Realu. Oznacza to, że priorytetowo potraktowano inne spotkania, co byłoby nie do pomyślenia, gdyby Królewscy mieli przyjechać na Estadio Mestalla, uważa Relevo.
Valencia wyjdzie na boisko w mocno osłabionym składzie, a choć Carlos Corberán liczy, że jego drużyna będzie walczyć, w klubie nikt nie zakłada, że utrzymanie w lidze będzie zależeć od zdobycia punktów na Santiago Bernabéu. Trener ustawi zespół w pięcioosobowej linii obrony, bez trójki wspomnianych wcześniej zawodników, dając szansę takim graczom jak Jesús Vázquez, podsumowuje Relevo.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się