Docenienie Asencio przez selekcjonera wywołało w klubie radość i dumę. W odniesieniu do Mario było to jednak w większym stopniu zmieszanie. Powód? Klub wcześniej zdążył spisać go na straty. De Luis rozpoczynał sezon jako czwarty bramkarz Castilli (brak powołania na 10 z 12 pierwszych meczów sezonu), by ostatecznie wywalczyć sobie pierwszy plac. Mało tego, zawodnikowi w czerwcu wygasa kontrakt. Oznacza to mniej więcej tyle, że z końcem czerwca zostanie on wolnym zawodnikiem. Posiadanie reprezentanta młodzieżowego z kończącą się umową nie jest dla Realu czymś normalnym. Stąd też w gabinetach panuje ogólne zakłopotanie sytuacją, przekonuje MARCA.
Zdaniem madryckiego dziennika sprawa De Luisa wywołała w Valdebebas pewne zamieszanie. Nikt nie spodziewał się, że wygryzie on ze składu Frana, na którego klub mocno stawia w kontekście przyszłości. Teraz natomiast do Mario dotarło powołanie do kadry U-21. Tej samej, w której Fran González zadebiutował podczas ostatniej przerwy na reprezentacje. Najpierw De Luis wygryzł swojego rywala ze składu, by następnie wskoczyć przed niego również w kadrze. Mario wystąpił od początku w siedmiu ostatnich spotkaniach Castilli. Rezerwy wygrały trzy z nich i cztery zremisowały. Zespół stracił natomiast zaledwie pięć bramek. De Luis przechodzi przez świetne chwile w klubie i nieoczekiwanie stał się jednym z filarów drużyny Raula.
Mario w ostatnich latach zawsze znajdował się na radarze reprezentacji młodzieżowych. Dziś dostaje nagrodę za swoją postawę między słupkami Castilli. Bramkarz po raz ostatni barwy narodowe przywdziewał w ekipie U-18, gdzie na ławce zasiadał między innymi z Nico Williamsem. Tamto powołanie umożliwiło mu powrót do Realu Madryt, ponieważ w tamtym czasie golkiper był związany z Rayo. Wygrana rywalizacja o pierwszy plac w Castilli pozwoliła mu spełnić marzenie o powrocie również do reprezentacji. Był tego bliski już przed dwoma laty, gdy jego 13 czystych kont w 34 meczach pozwoliło bić się Castilli o awans do Segundy. Niefortunna kontuzja odniesiona tuż przed barażami pokrzyżowała mu jednak plany, przypomina MARCA.
W ostatnich tygodniach sytuacja De Luisa uległa znacznej zmianie. Bramkarz zyskał na nowo zaufanie Raula, co docenił także selekcjoner Santi Denia. Klub jednak nie przewidział takiego scenariusza i nie zasiadł z piłkarzem do negocjacji w sprawie nowego kontraktu. Dziś Mario jest więc łakomym kąskiem dla wielu zespołów, które chętnie widziałyby go w swoich szeregach. Golkiper złapał Królewskich na wykroku, wieńczy swój tekst MARCA.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się