Jedyne wątpliwości przed środą tyczą się jedynie tego, czy Valverde zagra jako boczny obrońca, czy też jako pomocnik. Nie można być też do końca pewnym, kto zajmie jedno z miejsc w środku pola. Tak czy inaczej, pole manewru nie jest zbyt szerokie. Jak zresztą zauważa MARCA, Królewscy zarówno w lidze, jak i Lidze Mistrzów znajdują się w ogonie drużyn pod względem minut rozegranych przez rezerwowych. Na drugim biegunie jest Atlético, które w La Lidze daje rezerwowym najwięcej szans. We wszystkich rozgrywkach otrzymali oni łącznie niemal 5 tysięcy minut, podczas gdy w Realu są to niespełna 2 tysiące. Bilans z samej ligi to 3317 do 1650 na korzyść Los Rojiblancos. Jak nietrudno zauważyć, to ponad dwa razy więcej.
Głównym powodem, dla którego wyjściowa jedenastka Realu ma tyle minut w nogach, są kontuzje. W Atlético tylko Oblak przekroczył barierę 3 tysięcy minut (3060), w ekipie Ancelottiego poza bramkarzem są to jeszcze Valverde (3469), Mbappé (3298) i Rüdiger (3270). U Simeone piłkarzy mających ponad 2,5 tysiąca jest dwóch (Griezmann i Álvarez), w Realu – czterech (Tchouaméni, Vinícius, Bellingham i Rodrygo), z czego trzech i tak przewyższa wynik Griezmanna i Alvarezza o ponad 200 minut. Dla przykładu można tu zestawić Tchouaméniego (2971) z Grizemannem (2776), kontynuuje wyliczenia MARCA.
Wielką różnicę widać natomiast wśród zawodników mieszczących się w przedziale 1,5 i 2,5 tysiąca minut. Jest to statystyka jasno wskazująca na to, w którym zespole mamy do czynienia z większym podziałem minut. W Atlético takich piłkarzy jest aż 12: De Paul, Giménez, Llorente, Koke, Lenglet, Barrios, Molina, Giuliano, Galán, Le Normand, Gallagher i Lino. W szeregach Królewskich doliczymy się ich zaledwie sześciu: Lucas, Mendy, Modrić, Asencio, Fran García i Brahim.
Niektóre sektory zostały dotknięte przez kontuzje w szczególny sposób. Mowa tu rzecz jasna przede wszystkim o obronie. Choć z przodu urazów nie było aż tyle, to jednak nie wypada nie zauważyć, że Endrick na ten moment nie dobił jeszcze do granicy 500 minut. Brazylijczyk strzelił w ich trakcie 4 gole, wszystkie w Pucharze Króla. Rezerwowy napastnik Atlético, Sørloth, zebrał niemal trzy razy więcej minut, a na koncie ma łącznie 13 bramek we wszystkich rozgrywkach. Atlético w tym sezonie zanotowało łącznie 82 trafienia, z czego aż 30 było dziełem graczy wchodzących z ławki. Real do siatki trafiał aż 101 razy, ale tylko 10 z nich dorzuciła ławka.
Politykę zarządzania zmianami dobrze oddaje zeszłotygodniowa konfrontacja obu zespołów. Simeone wykorzystał komplet zmian. Argentyńczyk w 63. minucie wpuścił Moline i Gallaghera za Giuliano i Lino, w 70. za Griezmanna wszedł Le Normand, a w 74. w miejsce Barriosa i De Paula pojawili się Correa i Sørloth. Ancelotti natomiast wykorzystał trzy zmiany – po godzinie gry za Camavingę wpuścił Modricia, w 81. Lucas zmienił Valverde, a w 88. Endrick wszedł za Brahima. Innymi słowy, w miniony wtorek rezerwowi Atlético otrzymali 106 minut, a Realu zaledwie 40.
Na liście trenerów La Ligi Simeone zajmuje pierwsze miejsce wśród tych, którzy najczęściej korzystają z rezerwowych. Cholo daje im średnio 127 minut na mecz. Ancelotti jest natomiast ostatni z 63 minutami.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się