„Transfery są w domu” to stwierdzenie, które w ostatnich latach bardzo często, może nawet zbyt często, opisywało działania Realu Madryt na rynku transferowym. Jednak w przypadku Castilli zdanie to idealnie pasuje do obecnego stanu rzeczy. Jak podkreśla AS, Raúl znów może w pełni liczyć na Mario de Luisa, który jeszcze na starcie sezonu był czwartym wyborem hiszpańskiego szkoleniowca.
Młody bramkarz rezerw wykazał się ogromną cierpliwością i skupił się na codziennej pracy, a to przyniosło owoce. A nie była to łatwa droga, bo na swój powrót do gry czekał 258 dni. W wyjściowej jedenastce znalazł się w końcu w wygranym starciu z Algeciras. Dobra postawa sprawiła, że w kolejnych dwóch meczach z Sanluqueno i Antequerą ponownie stanął między słupkami. „Mario zawsze wraca. Im jest trudniej, tym lepiej”, mówią ludzie w Valdebebas.
W tych trzech spotkaniach Castilla straciła tylko jednego gola. Hiszpański dziennik przypomina, że w całej swojej karierze Mario de Luis rozegrał dla drugiego zespołu 45 spotkań. 39 razy wyjmował piłkę z siatki, a 18 razy zachowywał czyste konto. 22-latek znów jest ważnym elementem drużyny rezerw, tak jak miało to miejsce w sezonie 2022/23. Właśnie wtedy przeżywał najlepsze chwile. Wskoczył do pierwszego składu w 3. kolejce i nie oddał swojego miejsca do końca, ale pod koniec rozgrywek odniósł poważną kontuzję złamania kości strzałkowej. Z powodu urazu nie mógł grać w play-offach o awans do Segunda División.
Po powrocie do zdrowia został odstawiony na boczny tor, a jego miejsce w jedenastce zajął Lucas Cañizares. Mimo przeciwności losu i braku zaufania szkoleniowca, Mario się nie poddawał. „To wspaniały, pracowity chłopak, wszyscy go uwielbiają”, powtarzali ludzie z jego otoczenia. Jeszcze kilka miesięcy temu Hiszpan był dopiero czwartym wyborem, a wyżej w hierarchii byli Fran González, Piñeiro oraz Súnico. Kolejny raz, im trudniej, tym lepiej.
22-latek potrafił czekać na swoją szansę bo wiedział, że ta w końcu nadejdzie. Coraz częstsze powołania dla Frana Gonzáleza do pierwszej drużyny oraz kontuzja Piñeiro pod koniec stycznia otworzyły mu drzwi do powrotu. Mario de Luis nie chce ułatwiać zadania Raúlowi w kwestii wyboru pierwszej jedenastki, a każde zwycięstwo dedykuje zmarłemu pod koniec roku ojcu.
Ma za sobą trudną drogę, która ukształtowała jego charakter. Do szkółki Realu trafił w 2010 roku, a sześć lat później przeniosł się do Rayo. Do Madrytu wrócił w 2020 roku. W międzyczasie było wypożyczenie do Xerez i Realu Avilés. Otrzymał również powołanie do kadry Hiszpanii U-18. Z kolei do pierwszej drużyny Los Blancos był powoływany dotychczas cztery razy. 30 czerwca wygasa jego obecna umowa, którą podpisał w 2023 roku. 22-latek nie chciał zmieniać otoczenia zarówno latem, jak i zimą, a dobre występy w drugiej połowie sezonu mogą w ogromnym stopniu wpłynąć na jego przyszłość.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się