Koszykarski Puchar Króla zawsze jest w Hiszpanii dużym wydarzeniem. Tegoroczna edycja wystartowała i od razu zagwarantowała kibicom mnóstwo emocji. Na Wyspy Kanaryjskie przyleciało osiem najlepszych drużyn pierwszej części sezonu Ligi Endesa. Dwie z nich już mogą się pakować do domu. Co ciekawe, mogą wracać jednym samolotem, bo z rozgrywkami pożegnały się dwa katalońskie zespoły: Joventut i Barcelona.
Porażka Joventutu nie może specjalnie dziwić, w końcu jego rywalem była Unicaja, która jest jednym z głównych kandydatów do końcowego tryumfu. Andaluzyjczycy w pełni zaprezentowali ofensywne umiejętności i zakończyli spotkanie z dorobkiem 100 punktów (100:83). Świetne spotkanie rozegrał Sam Dekker, który w pewnym momencie był łączony z Realem Madryt. Jednak to było za mało na Osetkowskiego, Perry’ego i spółkę.
Większą niespodzianką była porażka Barcelony z Tenerife, chociaż w żadnym razie nie można mówić o sensacji. Katalończycy w tym sezonie prezentują bardzo chwiejną formę i świetne mecze przeplatają z fatalnymi. W dodatku niedawno kontuzji doznał Veselý, a w trakcie samego spotkania z Tenerife urazu nabawił się Punter. Jest też oczywiście Laprovíttola, który wypadł na cały sezon. Tak osłabiona Barça uległa Tenerife, gdzie drugą młodość przeżywa Marcelinho Huertas. 41-letni Brazylijczyk zdobył aż 22 punkty, do czego dorzucił 6 zbiórek i 6 asyst.
Dzisiaj czas na kolejne ćwierćfinały. O 18:30 Real Madryt zmierzy się z Manresą, a o 21:30 na parkiet wybiegną gospodarze – Gran Canaria – którzy podejmą Valencię.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się