MARCA zauważa, że Ferland Mendy znów stał się dla Carlo Ancelottiego podstawowym zawodnikiem na ważne mecze, szczególnie dla zachowania balansu między defensywą a ofensywą. Co więcej, lewy obrońca Realu Madryt jest dla Manchesteru City Pepa Guardioli pewnego rodzaju koszmarem… jeszcze od czasów gry w Lyonie.
We wtorek Real swoją remontadą położył kres 34-meczowej serii City w Lidze Mistrzów, jeśli chodzi o spotkania z rzędu bez porażki u siebie. Aby znaleźć ostatnią klęskę Obywateli na Etihad w tych rozgrywkach, trzeba cofnąć się aż do 19 września 2018 roku. Wówczas na tym stadionie wygrał Lyon, oczywiście z Ferlandem Mendym w składzie! Francuska drużyna zwyciężyła 2:1 w Manchesterze dzięki bramkom Maxwella Corneta i Nabila Fekira. Zawieszony Guardiola oglądał mecz z trybun. Dla przesądnych należy zauważyć, że goście, podobnie jak Real we wtorek, mieli wówczas na sobie pomarańczowe stroje.
Mendy (co oczywiste) jest jedynym ogniwem łączącym dwie ostatnie porażki City w Lidze Mistrzów na Etihad. Moglibyśmy powiedzieć właściwie o trzech, bo w zeszłym roku również zagrał w Manchesterze, a Real wygrał z The Citizens po rzutach karnych i awansował od półfinału.
MARCA przypomina też, że w sezonie 2021/22, w pierwszym spotkaniu półfinału, Królewscy przegrali 3:4 na Etihad, ale Francuz zaliczył znakomity występ: zanotował dwie asysty. W drugim meczu, przy prowadzeniu City 1:0, to właśnie Mendy rozpoczął remontadę, wybijając piłkę z linii bramkowej. Było to tuż przed dwoma golami Rodrygo w doliczonym czasie gry, które dały Los Blancos dogrywkę. Oczy obserwatorów zwykle nie są skierowane na niego, ale Ferland jest koszmarem dla City Guardioli.
Komentarze (13)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się