To, co zaczęło się jako przewidywana szansa dla wychowanka, Jacobo Ramóna, zakończyło się w niespodziewany sposób, gdy inny produkt z Valdebebas znalazł się w centrum uwagi w ekstremalnej sytuacji. Gonzalo zapewnił Realowi Madryt awans do półfinału Pucharu Króla w doliczonym czasie gry, zdobywając fantastyczną bramkę głową, której nie zapomni do końca życia, nawet mimo czterech goli strzelonych pięć dni wcześniej w barwach Castilli. W momencie, gdy Los Blancos najbardziej potrzebowali wkładu młodych zawodników, to właśnie napastnik przyniósł radość i kwalifikację. Taki jest futbol.
Po pokonaniu Leganés w pucharowej rywalizacji, z pewnym trudem, ale ze szczęśliwym finałem, wiadomości nie napawają nadzieją w kontekście nadchodzących wyzwań w La Lidze i Lidze Mistrzów oraz ograniczonych zasobów, jakimi dysponuje drużyna. Mowa o obronie, bo z przodu dynamitu nie brakuje. Z tak niezrównoważoną kadrą Real Madryt zajdzie tak daleko, jak poniosą go jego ekskluzywni napastnicy, ponieważ nieliczni zdrowi obrońcy ledwo utrzymują zespół w ryzach z tyłu. Na domiar złego, nie należy spodziewać się większej solidarności ze strony ofensywnych piłkarzy w zadaniach defensywnych (z wyjątkiem Bellinghama). Na tym etapie jasne jest, że apel Ancelottiego o zaangażowanie i poświęcenie najwyraźniej nie trafia do więcej niż jednego gracza. Poczynając od Viníciusa, który kiedy nie ma piłki przy nodze, lekceważy wszystko i wszystkich. Przykładem tego było wczorajsze skarcenie go przez Modricia na dziesięć minut przed końcem spotkania.
Przejdźmy jednak do obrony. Wczorajszy eksperyment z konieczności z Jacobo Ramónem i Asencio potwierdził to, czego można było się spodziewać: nie są jeszcze gotowi na sprostanie wymaganiom derbów, a tym bardziej konfrontacji z City Pepa Guardioli w Manchesterze. Przy Haalandzie nie ma miejsca na żadne testy. Zwłaszcza jeśli chodzi o Jacobo, który do wczoraj rozegrał 12 minut w pierwszej drużynie. W piłce nożnej na najwyższym poziomie nie można wymagać cudów, szczególnie nie cały czas, choć właśnie o to klub prosi Ancelottiego. Trener nie będzie miał innego wyjścia, jak tylko wystawić Tchouaméniego na pozycji stopera, mimo że i on nie daje zbyt wielu gwarancji. Asencio, który wczoraj zagrał słabo, również nie jest najpewniejszy, ale korzystasz z tego, co masz. A prawda jest taka, że to wydaje się zbyt mało, by udźwignąć takie wymagania.
Komentarze (13)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się